Couple lifting weights in gym

Potocznie mówi się, że najmłodsze pokolenie, to ‘nasza przyszłość’. Jeśli brać to za prawdę, to ja już drżę! Przeglądając codziennie media społecznościowe zatrważam się wręcz nad zjawiskiem wypranego mózgu coraz to młodszych ludzi- mózgu wypranego „fit- rewolucją”, która to przecież tak zbawiennie wpływa na świat!

Nie od dziś wiadomo, że każda rewolucja- nawet ta w najznamienitszym celu- pociąga za sobą ofiary. W moim odczuciu ta wspomniana wyżej tak właśnie wpływa na współczesną młodzież. O ile chęć do aktywności fizycznej jest ogromnym plusem, o tyle cała otoczka towarzysząca temu powinna wzbudzać niepokój. Jak bowiem można być spokojnym, kiedy co druga (nieletnia) nastolatka wrzuca do sieci półnagie zdjęcia, a coraz więcej młodych chłopaczków szuka dojścia do dobrego towaru…? Ola Boga – świat staje na głowie. Jeszcze całkiem niedawno, w polskich szkołach ogromny problem stanowiły zajęcia wychowania fizycznego. Masowe „lewe” zwolnienia, wymyślne choroby- które to definitywnie uniemożliwiały ćwiczenia, czy też- w przypadku dziewcząt – miesiączka 4 razy w jednym miesiącu…

Wraz z rozwojem rynku fitness- wspomnianą wcześniej „falą”, która od pewnego czasu zalewa coraz silniej- sytuacja przeszła ze skrajności w skrajność. Otóż szkolny WF stał się jakąś popierdółką, a meritum życia stanowi karnet na siłkę, którego zakup wymuszany jest wręcz na rodzicach. Ktoś teraz zapyta: a co w tym złego, że młodzi chcą ćwiczyć?! Ja zapytam natomiast: Ćwiczyć, czy lansować się z nadzieją na wielką karierę z nikąd? Otóż, już wyjaśniam w czym ja widzę problem. O ile zainteresowanie młodych ludzi zdrowym odżywianiem, aktywnym trybem życia, czy poszukiwaniem pasji jest jak najbardziej piękna i godna poparcia, o tyle błędne myślenie większości z nich jest godne politowania.

Jest cała masa ludzi z branży fitness, kulturystyki, czy pochodnych dyscyplin aktywnie działających w mediach społecznościowych. Najczęściej są to ludzie z pięknymi sylwetkami, wysportowani, mający naprawdę co pokazać i co PRZEKAZAĆ. To jest ich codzienność, praca, to jest ich wizytówka. Niestety młodzi ludzie w wielu przypadkach mają spectrum patrzenia zawężone do minimum. Otóż jedna dziewczyneczka z drugą patrząc na swoją fit- idolkę widzi tylko najczęściej to, że skoro ona pozuje skąpo ubrana i jest sławna!, to jak one- jedna z drugą- wypną pupę w stringach w internecie, to też na pewno będą! Nie widzą ciężkiej pracy, masy wyrzeczeń, czy lat nauki danej osoby- nie. One widzą najczęściej taki mini pierwiastek i takim samym mini pierwiastkiem jest w tym momencie ich rozum. Idąc dalej- młodzi, zrywni, pretendujący kulturyści! Patrząc również na zdjęcie swojego fit-idola także mają tylko jedną myśl: jak zdobyć DOBRY TOWAR!? Przecież rodzice nie kupią…a jakiś miesiąc takiego magicznego specyfiku na pewno da efekt ze zdjęcia! Przy odrobinie ‘szczęścia” dorwą się do paczki z kreatyną i fundują sobie kreatynowy festiwal- z tym samym mini pierwiastkiem rozumu, co koleżanki od półnagich fotek.

Nieświadomość młodzieży jest straszna. O ile są wyjątki, które potrafią z tej tematyki czerpać wszystko, co najlepsze- o tyle grupa „zbłądzonych” bije ich na głowę. Żeby tego było mało, to do całej otoczki dochodzi kwestia lansu i bansu. Ciuszki, buciki, gadżeciki…bo przecież idea nie leży w ćwiczeniu samym w sobie, ale w tym, jak się podczas tych ćwiczeń wygląda! Pomijam fakt, że wśród ludzi dorosłych i wydawałoby się dojrzałych również występuje to nagminnie…jednak oni są chociaż w stanie sobie na ten lans jakoś zapracować- zarobić. A młodzi- gniewni? Najczęściej wymagają od rodziców najnowszej kolekcji od Stelli Mccartney tudzież wypasionych bucików z ‘haczykiem’. Pomimo, że to powinno już bić na alarm, to niestety część rodziców kupuje… Ci natomiast, którzy nie mogą pozwolić sobie na lansiarskie życie swojego młodocianego potomstwa ‘skazuje je’ haniebnie na poczucie ogromnego społecznego wykluczenia i utratę sensu życia!

Co druga nastolatka to teraz na pewno przyszła bikiniara! Co drugi nastolatek, to 100% mistrz kulturystyki od co! Wpisy z cyklu : „Niech te lekcje się szybciej kończą! Chcę już pompować bicka i tricka” wprawiają mnie osobiście w załamanie. W gimnazjum, ‘bicek i tricek’ znałam z podręcznika do biologii- nie miałam pojęcia, że można je pompować! Czy czuję, że coś mnie ominęło? Nie sądzę…

Może i wystawiam się na przysłowiowy ‘hejt’. Można nawet mówić, że się bezpodstawnie czepiam, bo przecież: takie są czasy! Fakty jednak są faktami- z wieloma młodymi ludźmi dobrze się nie dzieje i trzeba zwracać na to uwagę chociażby takimi tekstami. Posiadanie swoich sportowych idoli i wzorów, to wspaniała sprawa. Zwróćmy jednak uwagę, że praktycznie wszyscy z tych ludzi bardzo dużo osiągnęli i bardzo dużo w tej branży znaczą. To są owoce ich wieloletniej, ciężkiej pracy, ogromnej nauki i przede wszystkim niejednokrotnie lekcji pokory! Na ich sukcesy złożyły się czynniki, o których ci młodzi zdają się właśnie nie mieć pojęcia- to mnie przeraża! Mimo, że mamy na tę chwilę grupę również bardzo młodych i wysoko tytułowanych już zawodników sceny sylwetkowej- to jest to garstka w porównaniu do całej hordy błądzącej w „ciemnościach fit świata”.

Nie gołą pupą, nie lansiarskimi ciuchami i nie ‘dobrym towarem’ zdobywa się sportowe sukcesy…Wszystko zaczyna się od mądrego dobierania wzorców, nauki w ciszy i spokoju oraz ogromu pokory i cierpliwości. O ile młody człowieczek chce sobie po prostu zdrowo i aktywnie żyć bez pobudek czysto ‘celebryckich’, to wspaniale! Ale jeśli już ta cała- wspomniana wcześniej- horda, sili się na sportową sławę, to najpierw do książek, później do konkretnych ćwiczeń, dalej ubrać to wszystko w skromność i pokorę (nie w „haczyki”, czy „paski”), a dopiero na końcu liczyć na to, że CIĘŻKA PRACA przyniesie jakieś owoce.

Zapewniam Was młodzi- gniewni, czy kogokolwiek, kto to czyta- że wszelkie sportowe wzorce, czy ludzie najlepiej „surfujący” na tej fit- fali nie zaczynali/nie zaczynają od głupoty, i z du*y strony… Też błądzili, też szukali siebie, ale przyświeca im najczęściej jedno motto: „Chcąc wspiąć się na szczyt- musisz mieć pod górkę!”. Zalecam tym samym pozostawienie totalnych nizin i branie się za MĄDRĄ robotę! Może i ‘fit-fala’ nas zalewa, ale zawsze jest wybór: czy zalewa nas całą masa podanej na tacy wiedzy, którą można wykorzystać w sposób epicki, czy też zalewa nas wszystkim i niczym, bo tępo w niej toniemy…

Autor: Adrianna Kalisz (trener personalny, instruktor fitness)

qsq

Komentarze: