18301069_10207448972103083_2147070961606600263_n

Martyna zanotowała jak do tej pory świetny sezon. Zgarnia dosłownie wszystko co możliwe, a to tylko początek jej drogi. Mamy nadzieję, że tak też pozostanie. 

 

Ada Kalisz – Martyna, pierwszy sezon startowy, a Ty – dosłownie – trzęsiesz kontynentem! W lutym, wygrana debiutów w fitness sylwetkowym, kolejno Mistrzostwo Polski i miniony weekend Mistrzostwo Europy! Powiedz mi proszę, jak się czuje „złota dziewczyna” i jak to się robi, że się wchodzi z ten świat z takim hukiem?

Martyna Staszewska – Nie umiem opisać mojego szczęścia! Czuję, że wznoszę się ponad chmury. Do tej pory zdarzy mi się uszczypnąć – czy to nie jest jakiś sen? (śmiech). Przed każdym startem, zawsze myślę pozytywnie i wizualizuję sobie przebieg zawodów – to, jak stoję na podium. Do tej pory 4 razy zadziałało. Wchodzę na scenę i przestaję zwracać uwagę na to, co się dzieje dookoła. Koncentruję się tylko na sobie, aby pokazać się z jak najlepszej strony. Reszta leży w rękach i oczach sędziów.

 

Ada Kalisz – Jak dobrze, że ci z Mistrzostw Europy mieli idealny wzrok! (śmiech)
Nie da się ukryć, że dokonał się w Twoim życiu pewien ogromny przewrót. Byłaś gotowa na taką skalę sukcesu? Jakie masz dalsze plany na starty?

Martyna Staszewska – Nie przygotowywałam się na sukces. Zdecydowałam się wyjść na debiuty, aby spełnić swoje marzenia. A zdobycie trzy razy pod rząd pierwszego miejsca… to po prostu samo zaczęło się dziać. Jestem świeżo po trzech bardzo ważnych startach. Teraz planuję chwilę odetchnąć i zastanowić się nad planem na przyszłe zawody. Przez wakacje raczej nie będę wychodzić na scenę, ale kto wie… Może zobaczycie mnie już w jesiennym sezonie?

18278133_10207427360602809_2939421664392319029_o

 

Ada Kalisz – Odpoczynek zasłużony w 200%, a my oczywiście czekamy już na Twoje kolejne wystąpienia! Powiedz mi proszę, jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z fitness sylwetkowym? Kiedy i jak zrodził się pomysł startów?

Martyna Staszewska – Moja przygoda z siłownią zaczęła się w młodych latach, kiedy trenowałam sobie wraz z tatą i bratem. Różnica była taka, że nie ćwiczyłam regularnie i miałam więcej „cheatów” niż ryżu z kurczakiem… (śmiech). W styczniu 2016 roku zrobiłam sobie postanowienie noworoczne i powiesiłam tablice marzeń, na której było zdjęcie pięknej polskiej zwyciężczyni fitness sylwetkowego – tylko w miejsce jej twarzy wkleiłam swoją! (śmiech). Tak zaczęłam przygotowywać się sumiennie pod zawody, czyli regularne ćwiczenia i dieta. Dodatkowo, będąc na wakacjach nad Balatonem -na Węgrzech w sierpniu 2016 rok – całkiem spontanicznie wzięłam udział w konkursie bikini fitness organizowanym przez firmę SCITEC i zdobyłam tam 3- cie miejsce. To dało mi jeszcze większą motywację, aby całą zimę przepracować i przygotować się na debiuty.

18216894_10207427633529632_4121607968082261_o

 

Ada Kalisz – Powiem Ci, że auto-motywację masz opanowaną do perfekcji! Opcja ze zdjęciem – mega! (śmiech)Patrząc na to, jakie w przeciągu „chwili” zrobiłaś wyniki – można mówić, że jesteś wręcz stworzona do tej dyscypliny. Czujesz się faktycznie , jak ryba w wodzie? Złapałaś już na tę chwilę ogromnego bakcyla, czy może bardziej jest to jeszcze zupełna dezorientacja i szok?

Martyna Staszewska – Fitness sylwetkowe jest kategorią, w której czuję się najlepiej i która najbardziej do mnie pasuje, gdyż nie jestem „ani za duża, ani za mała”. Pomimo tak świetnych wyników, po każdym starcie dokładnie analizuję swoje wystąpienie i wyciągam wnioski z tego co wyszło dobrze, a nad czym muszę jeszcze popracować, bo zawsze jest coś do poprawienia. Teraz będę miała trochę czasu do kolejnych zawodów, aby doszlifować szczegóły.

18341711_10207448959462767_9007484281432679675_n

 

Ada Kalisz – Jeśli już jesteśmy przy tym, o czym właśnie wspomniałaś – o idealnym dopasowaniu do Ciebie tej kategorii – to mam kolejne pytanie. O kategorii „fitness sylwetkowe” często słyszy się, że „to już za dużo”, że „to zupełnie niekobiece”, czy „mięśnie, jak u faceta” – patrząc na Ciebie, nie wydaje mi się, abyś miała jakiekolwiek problemy ze swoją kobiecością! Powiedz mi proszę, jak to jest i dlaczego postawiłaś na tę właśnie kategorię, a nie chociażby bikini fitness?

Martyna Staszewska – Często ludzie mylą kategorię fitness sylwetkowego z kulturystyką. Fitness sylwetkowe jest to kategoria, gdzie zawodniczka musi pokazać swoje umięśnienie, ale i jednocześnie musi być bardzo kobieca- poruszać się i pozować z wdziękiem. Ja od zawsze miałam „konkretne” nogi, które były za duże do bikini i to przeważyło o wyborze mojej kategorii, w którą wpasowałam się idealnie.

17016061_387837848262495_8042797070811382041_o

 

Ada Kalisz – Co było (i jest) dla Ciebie najtrudniejsze w przygotowaniach? Masz takie słabości, z którymi uporanie się to dla Ciebie prawdziwa walka?

Martyna Staszewska – Najciężej było mi wstawać w zimie – codziennie o 5 rano, aby zrobić cardio – jeszcze przed pracą. No i – jak pewnie dla większości zawodników – to wyrzeczenia związane z dietą… Akurat tak się złożyło, że nie mogłam sobie zjeść ani w Boże Narodzenie ani na Wielkanoc, bo byłam przed samymi zawodami . Ale wiedziałam jaki mam cel i to mi dawało siłę aby wytrwać!

Ada Kalisz – Już na koniec, ku podsumowaniu. Przy tak pięknie rozpoczętej karierze zawodniczej, Twoim największym marzeniem na chwilę obecną jest…?

Martyna Staszewska – Hmmm… moja ściana marzeń zaczęła się w tym roku realizować tak szybko, że jeszcze nie zdążyłam dopisać kolejnych! (śmiech) Niektóre z nich przerosły moje oczekiwania. Chciałam wyjść na MP myśląc o pierwszej trójce i tak właśnie się stało… podium było i to na pierwszym miejscu. Do tego jeszcze tytuł Mistrzyni Europy, gdzie nawet nie pomyślałam o tym, że mogę zostać powołana do kadry Polski. Zawsze chciałam być autorytetem dla innych oraz dawać przykład, że warto mieć marzenia i dążyć do ich realizacji, gdyż wszystko jest do osiągnięcia… wystarczy tylko wiara i chęci!

 

Ada Kalisz – Myślę, że bardzo szybko i bardzo zasłużenie nabywasz ten właśnie autorytet. Życzę Ci aby tak było i aby każda kolejna „pinezka w ścianie marzeń” była przybijana!Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Martyna Staszewska – Ja również dziękuję i serdecznie pozdrawiam!

 

Komentarze: