17884379_1368356619892067_8121155599478877306_n

Sebastian Nosal to zawodnik Fitness plażowego, który podczas Mistrzostw Śląska zajął 2 miejsce w kategorii + 180 cm. Jego kolejnym celem są Mistrzostwa Polski w Kielcach, gdzie zapowiedział, że pokaże jeszcze lepszą formę.

 

Ada Kalisz – Sebastian, Twój debiut na scenie sylwetkowej miał miejsce w ubiegłym roku. Także w ubiegłym roku przygotowałeś formę na Mistrzostwa Polski w Białymstoku, jednak nie udało się wejść do finału. Po przerwie – mam wrażenie – wracasz ze zdwojoną siłą i od razu zdobywasz v-ce mistrzostwo w Mysłowicach. Czy mam rozumieć, że wróciłeś aby porządnie „zatrząść” sceną w tym sezonie? Opowiedz mi proszę o swoich planach startowych.

Sebastian Nosal – Witam. Tak – dokładnie – zadebiutowałem na scenie kulturystycznej, federacji IFBB podczas Debiutów 2016 w kategorii fitness plażowe mężczyzn do 182 cm. Następnie wraz z moim trenerem Marcinem Sadowskim postanowiliśmy wypuścić mnie jeszcze na imprezie w Słupsku – podczas Mistrzostw Pomorza, gdzie zająłem 3 – cie miejsce w Open, a także na Mistrzostwach Polski oraz Grand Prix Mistrzostw Polski.
W wyniku uszkodzenia samochodu w drodze do Kielc – nie dojechałem na ostatni zaplanowany start w sezonie wiosennym (złośliwość rzeczy martwych), dlatego też postanowiłem zrobić sobie 10-miesięczną przerwę w celu poprawienia proporcji sylwetki, a żeby w 2017 roku wrócić i dać z siebie wszystko – ” wrócić ze zdwojona siła „. I tak właśnie sobie wracam. Trzy tygodnie temu podczas pierwszego startu udało mi się zająć 
3-cie miejsce podczas Mistrzostw Wielkopolski, a teraz – 2 kilogramy chudszy – zdobywam srebro na Mistrzostwach Śląska.

17833992_1368356533225409_2127322217557362704_o

Póki co jestem bardzo zadowolony! Nadmienię jednak, że to dopiero początek.
Przede mną Mistrzostwa Polski w Kielcach – czyli, jedna z najważniejszych imprez w sezonie, po czym podbijam kalorie i w czerwcu wybieram się do Hiszpanii na Mr. Olympia Amateur !

W lipcu z kolei – jak zdrowie i chęci pozwolą – wyjdę na luźno podczas otwartej imprezy w warszawskim klubie La Playa, a sezon zakończę około listopada. Planuję też ‘po drodze’ starty podczas targów FIWE oraz – wspomnianych – zawodów Arnold Classic w Hiszpanii ! Można? Można. Jestem mega ambitny i zdeterminowany.

Natomiast ciekawostką jest, że Debiuty w Gdańsku nie były tak naprawdę moim pierwszy startem, ponieważ ten przypadł na wakacje 2015. roku podczas otwartej imprezy Beach Body Swobodna, gdzie po raz pierwszy postanowiłem pokazać sylwetkę – nad którą pracowałem kilka ładnych lat. O dziwo, od razu udało mi się zając 1 – sze miejsce – był to doskonały bodziec do zmiany stylu życia i inwestycji w samego siebie. I tak to właśnie leci kolejny rok.

 

Ada – Ja również uważam, że dzięki temu bodźcowi poczyniłeś kapitalną „inwestycję”! Poza tym, że sam jesteś zawodnikiem, to – jako trener – przygotowujesz też do zawodów podopiecznych. Która rola jest trudniejsza? Bardziej emocjonująca? Czy w ogóle można to porównać?

Sebastian – Bardzo dobre pytanie i odpowiem śmiało, że nie można tego porównać. Patrząc pod kątem trudności – moim zdaniem – przygotowanie zawodnika/zawodniczki do startu jest bardziej obciążające. Podczas swoich przygotowań każdy z nas ma jasno określony cel i podane wskazówki, których musi się trzymać. Jedzenie ma być zjedzone, trening ma być zrobiony, cardio ma zostać ‘wykręcone’. Wymówek nie szukamy! Jeśli chcesz być najlepszy, to musisz pamiętać: kiedy ty odpuszczasz, to przynajmniej jedna osoba może właśnie zasuwać ciężej niż ty. Jeśli mierzysz wysoko, a podejście masz słabe, to tracisz możliwość zajęcia pierwszego miejsca, a tego chyba nie chcesz ? Każdy z nas to wie.

Nie każdy jednak jest w stanie sprostać tej ciężkiej próbie i wówczas coś może pójść nie tak. Ja wiem co robię, a w kwestii moich podopiecznych muszę mieć do nich 100% zaufania i to właśnie jest najcięższe zadanie – potrafić ich zmotywować, potrafić porządnie ochrzaniać i wspomóc dobrą radą w każdej gorszej chwili.

Emocjonalnie ? Start każdego z moich podopiecznych przyprawia mnie o dwudniową chrypę i zszargane nerwy (śmiech). Radość po udanym starcie jest jednak ogromna. Tak więc, jeśli żyjesz tym sportem, to polecam spróbować :)

17883596_1841890122695220_7522333714541723692_n

 

Ada – Nie jest tajemnicą, że poza błyskiem na scenie – podczas zawodów, większość zawodników jest też bardzo aktywna na co dzień w social mediach. Twoje profile społecznościowe przykuły już dawno moją uwagę, bowiem wydaje mi się, że masz dużo do powiedzenia – nie tylko sylwetką/ formą, ale także przekazem czysto ideowym. Mam rację?

Sebastian – Dziękuję za komplement, bardzo mi milo. Pewnie, staram się dotrzeć do jak największej grupy odbiorców ,którzy chcieliby spotkać na swojej drodze kogoś, kto zarazi ich sportowym trybem życia . Zależy mi na dyskusji – a taka ma sens tylko i wyłącznie w chwili gdy jest ją z kim prowadzić.

Jako – występujący w social mediach -instruktor niePersonalny, kieruję się pewnymi ideami, jednak nie mnie oceniać, czy mój pogląd na niektóre sprawy jest dobry, czy tez zły. Moim marzeniem jest dołączenie do grona najlepszych trenerów w kraju, a że jestem skorpionem z krwi i kości, to sądzę, że krok po kroku -idąc uparcie przed siebie -dam radę dotrzeć na szczyt.

IMG_9140

 

Ada – Może nie interesuję się hobbystycznie działką astrologii, ale coś tam kojarzę, że te „skorpiony z krwi i kości” na pewno mają ogromny potencjał ku temu, by zawsze postawić na swoim! (śmiech)  W kwestii przygotowań i przysłowiowego ‘robienia formy’, jesteś wobec siebie bardzo rygorystyczny, czy raczej zachowujesz w tym wszystkim zdrowy balans? – Wydajesz się być bardzo pewny siebie i swoich poglądów – oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Silne charaktery kształtują się bardzo często przez trudne sytuacje, więc chciałabym zapytać – czy miałeś w swoim życiu taką typową lekcję pokory, która w dużej mierze ukształtowała Twój charakter? Może splot jakichś wydarzeń? Pytam oczywiście pod kątem czysto sportowym.

Sebastian – Rygorystyczny to bardzo trafne określenie . Nie wiem kiedy tak naprawdę będę w pełni zadowolony ze swojej sylwetki. Moim wzorem jest ś.p. Gregg Plitt, a do niego wciąż mi daleko .

Mój pogląd na świat zmienił się równo 6 lat temu. Trenowałem wówczas na siłowni już około 2 lata – uczęszczając przy tym 3 x w tygodniu na zajęcia Muay Thai , ponieważ sporty walki to moja druga miłość. W Prima Aprilis – paradoksalnie, nie na żarty… – uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doznałem otwartego złamania stawu kolanowego, rozerwania aparatu wyprostnego kolana oraz złamania nadgarstka. To był dość mocny cios. Do sportów walki nigdy już nie wróciłem. Stawy kolanowe po dziś dzień – mimo operacji – są nieźle zdewastowane, czego wynikiem są cotygodniowe wizyty u fizjoterapeuty, cardio w stabilizatorach i możliwość zgięcia prawego kolana w maksymalnym kącie 110 stopni… Nie powstrzymuje mnie to jednak przed rywalizacją na najwyższym, sportowym poziomie z chłopakami z całej Polski. Niesamowicie motywuje mnie to do działania!

Wierzcie lub nie, ale zamierzam – mimo swojej naprawdę słabej kondycji kostno-stawowej – zwojować scenę kulturystyczną, zarówno w Polsce, jak i za granica ! Jeśli kiedyś mi się to uda, to będę najbardziej spełnionym człowiekiem na świecie i udowodnię że nie istnieją żadne granice. Można mieć talent, można być zdrowym, można dostać wszystko za darmo. Nic z tych rzeczy nie zastąpi jednak ciężkiej pracy i wewnętrznej chęci zwycięstwa. Dlatego też, proponuję wszystkim kolegom ze sceny brać się do roboty, bo Nosal zamierza utrzeć im nosa ! (śmiech)

17349616_1832350023649230_7567707477467766036_o

 

Ada – Bójcie się koledzy! (śmiech) Myślę, że swoją postawą świetnie oddajesz prawdziwość słów, że naprawdę nieważne jest ile razy człowiek upadnie, ale ile podniesie się po porażce. To wspaniałe. Ten silny charakter i bardzo dokładnie określony człowiek, więc może masz też jakąś precyzyjną dewizę na życie?
Podsumowując naszą rozmowę – coś 100% od Ciebie dla naszych czytelników.

Sebastian – Moja dewiza na życie jest prosta – być coraz lepsza osoba! Zarówno pod kątem sportowym, jak również czysto towarzyskim.

Ciężką pracą zamierzam – z osoby, która miała całe życie ledwie jedną parę butów – dojść do takiego etapu, w którym mój wysiłek pozwoli mi na wysłanie mojej Mamy w podróż dookoła świata. Nigdy nie była nawet za granicą, a to w największej mierze jej zawdzięczam to, gdzie jestem.

Obiecałem sobie, że dojdę do tego, ponieważ nauczono mnie aby nigdy nie odpuszczać!
Proponuję wiec każdemu z Was uwierzyć w siebie, bo jeśli naprawdę czegoś chcecie, to jest to w zasięgu Waszej ręki!

 

Ada – Piękne podsumowanie…wzruszyłeś mnie! Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci „całej kolekcji butów”, w których podbijesz świat – ten sam świat, który Twoja mama zwiedzi wzdłuż i wszerz!  Wielkie idee wymagają „wielkiego” charakteru, więc jestem wręcz pewna realizacji Twoich zamierzeń. Serdecznie dziękuję za wspaniałą rozmowę i wraz z redakcją czekam na Twoje kolejne WIELKIE WYJŚCIA! Powodzenia!

Sebastian – I ja bardzo dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia!

Zapraszamy do odwiedzania fanpage’a Sebastiana na FACEBOOKU

 

Komentarze: