Nagrody 1_sm.jpg

Kai Greene ponownie najlepszy na Arnold Classic

Ekstrawagancki (z fryzury), amerykański, czarnoskóry kulturysta, Kai Greene,  powtarza sukces z ubiegłego roku, wygrywając prestiżowy turniej „Arnold Classic  2010”

Gwiazdy szykujące się do Columbus: Sami Al-Haddad

(2010-02-01) Sul

Haddad_5_sm.jpgWłaśnie dostałem z biura IFBB w Madrycie pierwszą wersję listy zawodników zgłoszonych do startu na Mistrzostwach Arnolda dla Amatorów 2010 w Columbus.

 

Dojdą jeszcze Amerykanie i Kanadyjczycy, którzy zgłaszani są innym trybem, ale trzon startujących się już niewiele zmieni.

Z pewnością, do wielkich faworytów będzie należał aktualny mistrz świata w wadze 90 kg, Bahrańczyk Sami Al-Haddad. Sami ma obecnie 36 lat i długą karierę wyczynową za sobą. Zaczynał od tytułu mistrza Azji juniorów w 1993 r, a potem wojował o tytuł mistrza Azji seniorów, ale przez długi czas nie mógł go zdobyć, przegrywając to z Koreańczykami, to z Kamalem Abdulem Salamem bądź z innym mistrzem świata, Hindusem Prem Chandem. A gdy już go zdobył, w 1998 r, to został zdyskwalifikowany za doping.

Te niepowodzenia tak go zniechęciły, że w 2005 r zaczął startować w innych federacjach. Ale droga na szczyt nadal była zbyt trudna, gdyż natknął się tam na Lee Priesta, który chwilowy także był „obrażony” na IFBB. Poszczęściło mu się dopiero w 2007 r, kiedy udało mu się wygrać inauguracyjny konkurs „The Battle of Giants” (Bitwa olbrzymów), zorganizowany przez  mało znaną zawodową organizację UPBF z siedzibą w Norwegii. Powtórzył ten sukces w 2008 r, pokonując Włocha Alessandro Savi (który także wybiera się na Mistrzostwa Arnolda).

Jednak zwycięstwa z mniej znanymi zawodnikami nie zadawalały Samiego, toteż zdecydował się na powrót do IFBB. I trafił na bardzo korzystny moment. Przede wszystkim, w związku z nieporozumieniami ze „starą” Federacją Azjatycką (ABBF), na Mistrzostwa Azji 2009, organizowane przez nową federację (AFBF), nie przyjechało wielu czołowych azjatyckich kulturystów i Sami, przenosząc się do kategorii 100 kg, uniknął starcia z Kamalem Abdulem Salamem, zdobywając wreszcie swój pierwszy tytuł mistrza Azji.

I jeśli można by mieć jakieś wątpliwości co wartości tego tytułu z powodu braku kilku doskonałych rywali (m.in. mistrza świata Alego Tabrizi), to Al-Haddad rozwiał je na Mistrzostwach Świata Mężczyzn w Katarze. Tam, aby zrobić super formę, musiał z powrotem zejść do kategorii 90 kg i spotkać się z Salamem. I, ku zaskoczeniu wszystkich, Salam stawił się w nieco słabszej formie i wypadł poza strefę medalową, a najgroźniejszym konkurentem Al-Haddada do „złota” była nowa gwiazda z Maroka, Mahammed Touri. Sami wygrał jednak wszystkie rundy, choć niejednogłośnie. A w kategorii open stanowił poważne wyzwanie dla samego Tabrizi, przegrywając z nim tylko 8:12. Gdyby miał nieco lepiej poseparowane mięśnie ud, to kto wie…

Teraz czeka go start na Mistrzostwach Arnolda. I tu pewna niespodzianka: w wywiadach twierdził, że wystartuje w kategorii 100 kg, ale zapisał się do wagi 90 kg. Jeśli tak by się utrzymało, to Andrzejowi Maszewskiemu odpadnie jeden bardzo wymagający rywal. Podobnie zrobił Wloch Alessandro Savi, a więc dojdzie do rewanżu za „The Battle of Giants” z Al-Haddadem. Swoje „trzy grosze” do walki o medale zapewne będzie chciał też wtrącić Hamidreza Keszani, brązowy medalista z Kataru w tej kategorii, który niespodziewanie będzie reprezentował Iran, a nie Azerbejdżan, jak dotychczas. Z lepszych zawodników widzę jeszcze Anglika Shauna Taverniera (rok temu był drugi, za Salamem) i Norwega Thomasa Askelanda (startował kiedyś w Elite Tour i dobrze się zapowiadał).

Andrzej Michalak

Zdjęcia:

Haddad_1.jpg
Upojna chwila: na ten moment Sami czekał aż 17 lat. Teraz jego ręce zostały uniesione do góry. Został mistrzem świata!
Paweł Kleineder


Haddad_2.jpg
To jedna z jego sztandarowych póz. Ale uda są gładkie, zbyt gładkie jak na mistrza tej klasy.
Paweł Kleineder


Haddad_3.jpg

W tej pozie świetnie: jest twardość, separacja i definicja.
Paweł Kleineder


Haddad_4.jpg
Hamidreza Keszani (w środku) będzie w Columbus groźnym rywalem dla Samiego (z prawej), jeśli tylko podrzeźbi uda. Ale Sami ma ten san problem. Srebrny medalista MŚ, Mohammed Touri (z lewej) do Columbus się nie wybiera.
 Paweł Kleineder


Haddad_5.jpg
Chwila wielkiego napięcia na scenie w Doha: kto zostanie mistrzem świata? Al-Haddad (z lewej) czy Touri (z prawej)?

Haddad_6.jpg
Kolejna jego ulubiona poza, trudna do zdefiniowania. Jest to połowa „Most muscular” z odsłonięciem brzucha i w niewielkim pochyleniu. Ale też ładnie widać barki.


Haddad_7.jpg
A teraz kilka zdjęć spoza sceny. To było robione do katalogu odzieży.


Haddad_8.jpg
Być może to też. A może, po prostu, Sami wybiera się na spacerek?

Artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.

© KiF