Dobra forma na lato

Z cyklu Doktor Wyrostek radzi... porady wakacyjne. Jak radzić sobie podczas upałów? Co zrobić jeśli zachorujemy? Jak zachęcić dziecko do jedzenia, jak dobrze się zregenerować i wiele innych porad.
Chudniemy
Jedni narzekają na zbyt mały "metraż", inni na zbyt duży. Nie ma człowieka, który byłby usatysfakcjonowany tym, co ma. Podobno zawsze mogłoby być "lepiej".
Idąc z duchem czasów, nie możemy nie uwzględnić gustów tych wszystkich, których natura obdarzyła nadmiarem kilogramów. Tym razem proponuję szwedzki lek odchudzający Bioslank. Jest to środek naturalny, składający się z chromu i wyciągu z mącznicy lekarskiej, a także z tak zwanego Glukomannanu. Glukomannan to błonnik rośliny chętnie spożywanej w kilku regionach Japonii. Jego funkcja polega na wytworzeniu w żołądku żelu objętościowego, redukującego przy okazji poziom wchłaniania tłuszczów, cukru i cholesterolu. A ponieważ pęczniejąc z wodą zwiększa swoją objętość aż dwieście razy, więc apetyt z konieczności ulega zmniejszeniu.
Chrom reguluje uczucie głodu, sprawiając przy okazji to, że człowiekowi odchodzi ochota na słodycze. Rola wyciągu z mocznicy lekarskiej polega na usuwaniu nadmiaru wody z organizmu.
Z dotychczasowych doświadczeń wiadomo, że w ciągu dwóch miesięcy traci się od 6 do 10 kilogramów. Jest to preparat bezpieczny, nie powodujący wzdęć ani biegunek.
Preparatem alternatywnym nowej generacji jest Chitochrom, w którego skład wchodzi chrom, spalający tłuszcz, nagromadzony w organizmie, oraz chitosan, wchłaniający tłuszcz z pożywienia i usuwający go z organizmu.
Karnacja i słońce
Idzie lato, więc niektórzy z nas powinni wiedzieć, że słońce nie tylko daje dużo radości nad wodą, ale również potrafi zaszkodzić. Z opalania się w intensywnym słońcu (także w solarium) powinny zrezygnować osoby z nadciśnieniem, poszerzonymi naczynkami, żylakami oraz ci wszyscy, którzy już w ubiegłym roku zaobserwowali, że na skórze robią im się przebarwienia.
Szczególnie narażone na szkodliwe działanie słońca są osoby o jasnej karnacji, jasnych oczach, rudych lub bardzo jasnych włosach.
Nie można opalać się zbyt długo, kiedy jesteśmy w trakcie kuracji środkami nasercowymi oraz wtedy, gdy zażywamy pigułki antykoncepcyjne, sulfonamidy, a także krople z dziurawca.
Zasadą jest, aby w słoneczne dni korzystać z Betakarotenu. Najlepiej przez całe lato. Betakaroten pozwoli zachować opaleniznę na dłużej niż to się zwykle dzieje, a poza tym chroni on skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.
Pamiętajmy, że jeżeli pod wpływem drażetek Betakarotenu nasza skóra stopniowo będzie nabierać brązowego blasku, wtedy jest nadzieja, że mimo wrodzonych czynników alergorodnych, o których wspomniałem wyżej, nasz organizm reaguje na promienie słoneczne pod kątem adaptowania się do "alergenu", jakim dla niektórych mogą okazać się te promienie. Jednak wszelkie eksperymentowanie w tym kierunku musi być prowadzone ostrożnie.
Dobry koniec kuracji
Leczenia antybiotykowego nie można zostawić samemu sobie. Lekarz zapisał tabletki, my je zjadamy i zdrowiejemy. Wcale nie zdrowiejemy, bo nasza flora bakteryjna została również "zjedzona" przez lek, tak samo jak bakterie. Aby tę florę szybko odbudować, a tym samym powrócić do pełnego zdrowia, należy kupić sobie za 10 złotych Trilac. Jest to preparat w postaci kapsułek, wypełnionych zawiesiną żywych pałeczek kwasu mlekowego. Chronią one pacjenta przed nadmiernym rozmnażaniem pleśni, drożdży i grzybów, jako następstwa "pobytu" antybiotyku w naszym organizmie. Aby przywrócić organizmowi równowagę fizjologiczną, lek należy stosować w czasie kuracji antybiotykowej oraz jeszcze przez kilka dni po kuracji. Jeżeli chore jest niemowlę, trzeba wycisnąć lek i podać go bez kapsułki.
Inną postacią leku jest Lakcid, ale Trilac ma tę przewagę, że zawiera aż trzy szczepy bakterii kwasu mlekowego.
Coś na apetyt
Jeżeli dziecko nie chce jeść, nie należy straszyć je dziadem z babą, bo wtedy może stracić apetyt na dłużej. Najprostszym bodźcem przywracającym apetyt jest Biostymina, podawana doustnie. Jest to preparat zawierający zagęszczony sok aloesu. W małych dawkach przywraca łaknienie, w dużych działa przeczyszczająco. Podajemy dwa tygodnie i robimy przerwę również dwutygodniową, a potem powtórka. Nie można stosować Biostyminy w nieskończoność, bo po dłuższym czasie stosowania dochodzi do nadmiernej utraty potasu oraz innych elektrolitów.
W każdym razie działanie preparatu na "niejadków" jest rewelacyjne. Kupujemy Bioaron C (stosujemy 2 razy dziennie) w aptekach ziołowych lub Wino aloesowe. Jeżeli dostaniemy receptę (na ogół nie ma z tym problemu), to kupujemy w aptece ampułki Biostyminy i wylewamy z nich płyn na łyżeczkę (raz dziennie), podając bezpośrednio dziecku. Gdy upłynie pół godziny, można zaproponować śniadanie. Trzeciego dnia już powinno zadziałać. Koszt około 15 zł
Przeciw letnim bakteriom
Część z nas wyjedzie gdzieś na wczasy. Skorzystamy z usług różnego rodzaju zakładów gastronomicznych. Na ogół nie niesie to ze sobą problemów zdrowotnych, ale stare przysłowie głosi, że "Jeżeli ktoś ma pecha, to mu w drewnianym kościele cegła na głowę spadnie". Wystarczy jedna porcja lodów lub ciastek tortowych z bakteriami i już jesteśmy załatwieni na dwa tygodnie. Zgodnie z jeszcze innym przysłowiem - "Parasol noś również przy dobrej pogodzie" - proponuję wyjeżdżać zawsze z lekiem, który - gdy będzie zastosowany odpowiednio wcześnie - zlikwiduje bakterie Salmonelli w zarodku i już na drugi dzień będzie po kłopocie.
Lekiem z wyboru jest Nifuroksazyd w tabletkach. Bezpieczny, bo nie wchłania się do krwi, pozostaje w świetle jelita i tam rozprawia się z bakteriami powodującymi biegunkę i inne nieprzyjemności wynikające z zatrucia pokarmowego.
Nifuroksazyd kosztuje 7 złotych, nie w każdej aptece klient dostanie ten lek bez recepty, dlatego też dobrze jest poprosić lekarza o przepisanie preparatu "na wszelki wypadek". Nifuroksazyd jest dobrze tolerowany nawet przez małe dzieci, z tym, że wtedy zmniejsza się dawkę. O ile dorośli muszą wziąć po 2 tabletki co 6 godzin, to dzieci do 30. miesiąca życia 2,5-6,5 tabletki w trzech dawkach, czyli co 8 godzin. Rzecz w tym, że im wcześniej poda się lek, tym łatwiej uniknie się koniecznego później leżenia w szpitalu pod kroplówką.
Na zwykłe biegunki wystarczy lek o nazwie Loperamid (5 zł), ale musimy mieć pewność, że ta biegunka wzięła się na przykład od śledzia z dżemem, popijanego słodkim winem. Jeżeli jedliśmy lody albo tort i zaczynają się przykre sensacje w przewodzie pokarmowym, to nie warto stosować półśrodków, ale od razu zastosować przeciwbakteryjny Nifuroksazyd.
Regeneracja nadwątlonych sił
Mam kolegę, który co roku przeziębia się akurat w czerwcu. Jest to dziwny przypadek w przyrodzie, ale takie przypadki zdarzają się i nie ma na to siły. A dobra rada na zapas każdemu może się przydać. Otóż jeżeli tylko usłyszymy lub przeczytamy w środkach masowego przekazu, że gdzieś wytworzyło się ognisko wirusowe, bo anomalie pogodowe mogą coś takiego wywołać, to postarajmy się zabezpieczyć odpowiednio organizm. Jednym z nieinwazyjnych, za to skutecznych środków jest nowy preparat pod nazwą Rutokal C. To produkt polski, w skład którego wchodzi rutyna, witamina C i wapń. Te trzy substancje łącznie powodują to, że ścianki naczyń włosowatych nosa i gardła zostają uszczelnione i nie poddają się obrzękom, charakterystycznym dla stanu zainfekowania.
Jeżeli jednak już jesteśmy po chorobie, ale jeszcze czujemy się niewyraźnie, to należy również korzystać z Rutokalu, bo działa on oczyszczająco i odtruwająco na organizm. Nie da się pracować fizycznie ani też uprawiać sportu, jeżeli nie odtrujemy organizmu, który z racji uprzedniej intoksykacji cierpi na ograniczoną możliwość wchłaniania żelaza.
Rutokal C ma ponadto tę właściwość, że wspomaga proces wychodzenia z chorób alergicznych. Lek wyprodukowany został w formie tabletek musujących, co sprawia, że organizm łatwiej go przyswaja. Koszt leku - około 7 złotych.
Witamina życia
Zakładam, że sportowcy nie palą papierosów, dzięki czemu ich organizmy są lepiej wentylowane i bardziej odporne na choroby niż organizmy palaczy. Ale przecież w sporcie jak w życiu, spotykamy ludzi, którzy palą. To właśnie im trzeba przypominać, że każdy wypalony papieros niszczy około 50 mg kwasu askorbinowego. Jeżeli zatem palacz nie korzysta z suplementacji witaminą C, to jego organizm podlega przyspieszonemu procesowi starzenia się, bo kwas askorbinowy i wapń uczestniczą razem w procesach kościotwórczych i kolagenotwórczych. Jeżeli tych czynników brak, to nasze ciało wiotczeje w tempie szybszym niż u osób niepalących.
A teraz uwaga dla kobiet: Zażywanie pigułek hormonalnych, np. przy menopauzie lub podczas antykoncepcji, prowokuje szybsze wyczerpywanie się zapasów kwasu askorbinowego w organizmie. Konieczna jest więc dodatkowa suplementacja. Jeżeli zatem stosujemy antykoncepcję, to nie wolno zapominać o dodatkowej dawce witaminy C. Tego nasze panie powinny nauczyć się na pamięć, jeżeli chcą być zawsze młode! I nie ulegajmy propagandzie różnych specjalistów wygłaszających peany na cześć własnych warzyw z ogródka. Wszelkie działanie hormonalne ma charakter inwazyjny, a więc należy je równoważyć działaniem o takiej samej mocy. Rzodkiewka ma na pewno lepszy smak niż tabletka witaminy C, ale ta druga szybciej przywraca równowagę fizjologiczną po zażyciu wspomnianych wyżej pigułek.
Sposób na cholesterol
Nadmiar cholesterolu w organizmie prędzej czy później wywoła komplikacje w układzie krążenia. Skąd bierze się ten nadmiar? Oczywiście z diety. Jeżeli nawet ograniczymy nasze posiłki do ryżu, białek jaj oraz ryb, ale doprawimy to wszystko anabolikami, to natychmiast wzrasta poziom cholesterolu, bo tak reaguje nasze centralne laboratorium, czyli wątroba.
Co się wtedy dzieje? Jak wiadomo, cholesterol składa się z frakcji dobrej - HDL i złej - LDL. Otóż w przypadku błędu dietetycznego elementy frakcji LDL natychmiast ulegają utlenieniu przez wolne rodniki. Takie utlenianie nie idzie w powietrze, ale przechodzi w zmutowane nadtlenki, z którymi system immunologiczny musi coś zrobić. Do akcji wysyła komórki sprzątające, czyli tzw. makrofagi. Makrofagi starają się spożyć nadmiar nadtlenków, ale - jak to się mówi przy piwie - w pewnym momencie nie wyrabiają, bo zaczynają być nimi przeładowane. Takie przeładowanie sprawia, że wysłane do boju makrofagi zamieniają się w komórki piankowate i przyklejają się do ścianek tętnic, tworząc z czasem blaszki miażdżycowe. Im więcej blaszek, tym bardziej hamuje się przepływ krwi.
Co robić, aby rozpuścić blaszki i tym samym przyspieszyć przepływ? Jak znam życie, niełatwo jest rezygnować z ulubionej diety, a tym bardziej ze środków dopingujących, dopóki człowiek sam nie przekona się o ich szkodliwości. Póki co, proponuję produkt dalekowschodni, o nazwie Prolipid. Jest to preparat, na który składa się wyciąg z liści mleczu, guazumy i murrai (te dwa ostatnie nie rosną w Polsce). Wyciąg hamuje wchłanianie cholesterolu i tłuszczów z jelita, powoduje wydalanie go z kałem. Dzieje się tak dlatego, że sterole roślinne, zawarte w wyciągu, są tak podobne do cholesterolu, iż oszukują mechanizm wchłaniania tłuszczów i same idą "na pierwszy ogień", wypierając prawdziwy cholesterol do jelita grubego. Pod osłoną takiego procesu można już bez obaw spożywać żółtka jajek i tym samym poprawić sobie jadłospis.
Artykuł ukazał się w "Kulturystyce i Fitness" Nr 3/2003. © Copyright by Wydawnictwo KiF.