Adam Bomert w siłowni trenuje od 7 lat i przez 5 lat wcale nie myślał o tym, aby wystartować w zawodach kulturystycznych. Systematycznie przychodził na treningi, każdorazowo przerzucał na nich kilka, a czasami nawet kilkanaście ton ciężaru i to mu wystarczało.

Siła i masa mięśniowa stopniowo rosły, z czego był ogromnie zadowolony, bo były to jakieś wymierne korzyści czasu spędzanego na siłowni i potu wylewanego podczas zmagania się z ciężarami. Około 2,5 roku temu koledzy zaczęli go namawiać do startu w zawodach. Mówili, że przy jego predyspozycjach oraz proporcjonalnie rozwiniętej sylwetce ma pewny medal.  Adam Bomert (lat 20), bo o nim mowa, pomyślał, że warto spróbować i wystartował na tegorocznych mistrzostwach Polski juniorów. Efekt przerósł jego oczekiwania: zdobył złoty medal wygrywając pewnie  swoją kategorię (kulturystyka klasyczna +178 cm) i pozostawiając po sobie bardzo dobre wrażenie.

Duże ciężary się nie sprawdzaj

Nie jest zwolennikiem dużych ciężarów, tak naprawdę sposób, w jaki robi ćwiczenia, wyklucza ich stosowanie. Każde powtórzenie wykonuje bowiem bardzo dokładnie.

Ponadto w miarę przemieszczania się ciężaru w górę,  coraz mocniej napina poddawane ćwiczeniu mięśnie, starając się doprowadzić do tego, aby w każdej fazie tego ruchu były one maksymalnie dociążone. W pozycji najwyższej przewidzianej dla danego ćwiczenia na chwilę zatrzymuje ruch i mocno „dopina” mięśnie, a następnie ruchem spowolnionym opuszcza ciężar  do pozycji wyjściowej.

Przy zastosowaniu dużych ciężarów taka technika wykonywania powtórzeń byłaby niemożliwa do zastosowania. Poza tym do pracy zbyt mocno włączałyby  się wtedy mięśnie współpracujące z mięśniami docelowymi (mięśnie, na rozwój których dane ćwiczenie jest wykonywane), co skutecznie ograniczałoby pulę bodźców, jakie do mięśni docelowych powinny dotrzeć. A skoro pula bodźców byłaby ograniczona, to i możliwości rozwoju także.

Oczywiście, próbował treningów na dużych ciężarach z niebyt dużą liczbą  powtórzeń w seriach, ale stwierdził, że w jego wypadku takie treningi się nie sprawdzają.   Nie oznacza to, że z dużych ciężarów zrezygnował, tylko stosowanie ich ograniczył do 1 treningu w miesiącu.

Oszczędność energii i estetyka umięśnienia

Adam nie lubi marnować energii i czasu przeznaczonego na trening i dlatego nie ma u niego serii straconych, czyli takich, które nic mięśniom poza zmęczeniem nie dają lub dają, ale nie tyle, ile dać powinny. Jeżeli przerywa serię roboczą, to tylko dlatego, że brak mu siły na jej kontynuowanie. Taki sposób treningu wymaga od niego ogromnego skupienia i dlatego podczas treningu z nikim nie rozmawia. Jak mówi, czas na rozmowy jest po treningu.

W rozwoju umięśnienia najważniejsze dla niego jest to, aby nie zaburzyć proporcjonalnego rozwoju mięśni, jakiego się dopracował. Zdecydowanie  podkreśla, że estetyka umięśnienia jest dla niego sprawą priorytetową. Na takie postawienie sprawy można tylko powiedzieć: tak trzymać!

Ciąg dalszy w „KiF Sport” nr 11/2016

Komentarze: