Tegoroczny kulturystyczny sezon startowy zaczął się dość wcześnie, bo już 2 marca, od tradycyjnych „Debiutów Kulturystycznych”, rozgrywanych – jak zwykle – w Bydgoszczy, w sali kina „ADRIA”.

Debiuty mają kilka zalet przyciągających kandydatów na kulturystów do startu. Przede wszystkim zawodnicy nie muszą rejestrować się w PZKiTS i wnosić związanych w tym opłat. Mogą też przyjechać, wystąpić i już nigdy więcej się nie pokazać. Ale jeśli ktoś połknie bakcyla wielkiego sportu, to może kontynuować karierę, zapisując się do Związku i zyskując status zawodnika wyczynowego. Tak zresztą robi większość debiutantów. Ponadto, startując na „Debiutach” można mieć pewność, że żaden ze startujących nie natknie się na zawodników doświadczonych, którzy wpływaliby deprymująco na nowicjuszy. Jeszcze 10-15 lat temu wszystko odbywało się na Mistrzostwach Polski, na których w jednej wadze startowało po 20 i więcej zawodników, w tym mistrzowie i debiutanci. Ale i różnica poziomów zawodników nie była wtedy aż tak wielka. Nasi czołowi kulturyści nie reprezentowali jeszcze wtedy tak wysokiej klasy jak obecnie. Od kilku lat sytuacja wygląda całkiem inaczej. Nasi najlepsi kulturyści weszli do ścisłej czołówki światowej, mamy mistrza i wicemistrzów świata. Rywalizacja z nimi byłaby dla debiutantów zbyt trudna i obciążająca psychicznie, toteż na Mistrzostwa Polski przyjeżdża obecnie mniej zawodników, ale za to wyższej klasy. Z drugiej strony wyraźnie widać, że i kulturystyczne zaplecze także reprezentuje coraz wyższy poziom. Debiutanci z roku 2002 nie są podobni do debiutantów np. z roku 1992. To samo można powiedzieć o młodzikach i juniorach. Coraz popularniejsze staje się wychowywanie i prowadzenie młodych zawodników przez doświadczonych kulturystów, a wokół mistrzów tworzą się grupki utalentowanych nowicjuszy, korzystających z ich porad i wskazówek. I jest to bardzo korzystny trend. Kulturystyka jest na tyle skomplikowanym sportem, że praktycznie nie ma w niej trenerów-teoretyków, którzy nigdy nie startowali na zawodach. Trudno jest prowadzić zawodnika, a szczególnie rozumieć jego stany emocjonalne i psychiczne oraz trafnie interpretować reakcje jego organizmu na zmiany diety i suplementacji, nie mając za sobą praktyki startowej. Stąd sukcesy naszych kulturystów i kulturystek w ostatnich latach nierozerwalnie wiążą się z nazwiskami trenerów kadry narodowej, byłych zawodników wysokiej klasy, jak Paweł Filleborn czy Dorota Jadczak. A na widowni „Debiutów” aż roiło się od czołowych kulturystów, z których prawie każdy miał swojego podopiecznego na scenie. Zobaczmy, jakie dało to rezultaty. W kategorii do 70 kg na scenie pojawiło się sześciu zawodników. W większości byli to zawodnicy urodzeni po 1980 r. Zgrabnymi sylwetkami wyróżniali się Piotr Siółkowski z Elbląga i Mariusz Pasternak z Warszawy. Najtrudniejszą rzeczą dla debiutantów jest równomierny rozwój umięśnienia. Zwykle mają oni swoje ulubione grupy mięśniowe, które są lepiej rozwinięte od innych. Często bywa i tak, że niektóre grupy mięśniowe u zawodnika są oporne na tradycyjny trening (wiąże się to ze strukturą włókien mięśniowych) i trzeba używać różnych niekonwencjonalnych technik treningowych, aby je rozwinąć proporcjonalnie do całości sylwetki. Siółkowski zaprezentował właśnie harmonijnie i wszechstronnie rozwinięte umięśnienie, bez słabych punktów. Imponował zarówno ładnie ukształtowaną górną połową ciała, jak i masywnymi udami, a przy tym jego umięśnienie było twarde i dobrze odtłuszczone, z rysującą się rzeźbą w rejonie barków i talii. Można powiedzieć, że jak na debiutanta wyglądał super, co znalazło odbicie w ocenach jurorów. Pasternak był nie gorzej przygotowany od strony jakości umięśnienia, ale jest to zawodnik wyższy i smuklejszy, który najprawdopodobniej przejdzie w przyszłości do wyższej kategorii. Jego słabszym punktem są mięśnie łydek, miał jednak wzorowo dopracowane barki, klatkę piersiową i talię. Następni trzej zawodnicy: Hubert Kierlańczyk z Grodziska Mazowieckiego, Marcin Tomaszewski z Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie i Marcin Studniarek z Warszawy reprezentowali zbliżony poziom sportowy i w efekcie dzieliły ich niewielkie różnice punktowe. Wszyscy mieli poniżej 20 lat i jeszcze dość smukłe, ale zgrabne i dobrze przygotowane do występu sylwetki. Ostatnim z finalistów był Maciej Zagórski z Mińska Mazowieckiego, który wzrostem pasował do tej kategorii, ale musi jeszcze popracować nad jakością mięśni. Natomiast ładne proporcje sylwetki są dobrą podstawą do sukcesów w przyszłości. Kategoria do 75 kg zgromadziła na starcie siedmiu zawodników, ale rozgrywano od razu rozszerzony finał. Była to jedna z najlepiej obsadzonych i stojących na najwyższym poziomie kategorii tegorocznych „Debiutów”. Wystarczy powiedzieć, że jej zwycięzca – Sławomir Daczkowski z Częstochowy – wygrywając kategorię open, został najlepszym zawodnikiem imprezy. Jednak wcześniej musiał stoczyć równie zażarty, a nie wiem czy nie trudniejszy, pojedynek o zwycięstwo w wadze 75 kg. Jego głównym rywalem był również świetnie przygotowany Wojciech Nadolski ze Starogardu Gdańskiego. 30-letni Daczkowski jest bardzo wszechstronnym kulturystą. Ma równomiernie rozbudowaną górną i dolną połowę ciała, a do występu w Bydgoszczy był przygotowany bardzo dobrze. Pod tym względem wcale nie ustępował mu Nadolski. Był on jednak nieco wyższy i miał smuklejsze nogi, odbiegające od masywniejszej górnej połowy ciała. Ich pojedynki na grupy mięśniowe w porównaniach były doprawdy fascynujące! O ostatecznym, minimalnym zwycięstwie Daczkowskiego zadecydowało właściwie umięśnienie nóg. Rzadko który debiutant może pochwalić się dopracowanymi mięśniami dwugłowymi ud! Słabiej wytrenowane uda uniemożliwiły zresztą zajęcie wyższego miejsca Krzysztofowi Dmochowi z Warszawy, który także był dobrze przygotowany do występu, ale zakończył go na trzeciej pozycji. Zgrabną, pełną sylwetką imponował młodziutki Rafał Górka z Torunia, którego można uważać za duży talent kulturystyczny, ale potrzeba mu jeszcze trochę czasu na poprawę jakości umięśnienia. Ciekawie zaprezentowali się tez następni zawodnicy w tej kategorii: Andrzej Trębicki z Częstochowy i Andrzej Bernacki z Poznania. Zgrabnie zbudowanego Trębickiego pożerała debiutancka trema, szczególnie widoczna w programie dowolnym, ale to powinno minąć wraz z następnymi startami, natomiast Bernacki wystąpił całkiem „biały”, co na tle mocno opalonych rywali nie wywarło najlepszego wrażenia. Jest natomiast dość zgrabny i proporcjonalnie zbudowany, co może stać się zadatkiem ciekawej kariery.Kategoria do 80 kg była najmniej licznie obsadzona i każdy z zawodników miał jeszcze spore mankamenty. Najlepszą formę startową przygotował Marcin Płodziszewski z Warszawy. W jego przypadku można stwierdzić, że wygrał nogami, które miał masywnie umięśnione i dorzeźbione. Górna połowa ciała jest jednak smuklejsza i nad nią musi jeszcze popracować. Wyraźnie jednak dominował nad rywalami ogólną twardością i rzeźbą umięśnienia. Bardzo zgrabne i wszechstronnie umięśnione sylwetki pokazało dwóch kolejnych zawodników: Marcin Sośnierz z Jaworzna i Mirosław Dziura z Nałęczowa. Sośnierz jest niższy, barczysty i masywnie umięśniony, a Dziura wyróżniał się ładnie zarysowanymi, pękatymi mięśniami ud. Obaj mają jednak jeszcze widoczne braki w jakości i definicji.Najpopularniejsza okazała się kategoria do 90 kg (10 zawodników), co potwierdza się na większości zawodów kulturystycznych w Polsce. Minęły już czasy, gdy zdecydowanie królowała „80-tka”. Ta kategoria miała swojego zdecydowanego faworyta, którym był 28-letni Ireneusz Różański z Włocławka. Jest to zawodnik stworzony do tej kategorii wagowej. Wszechstronne, masywne umięśnienie jest odpowiednie do wzrostu, nadając sylwetce kulturystyczny wygląd. Czepiać się można jedynie drobnych szczegółów jego budowy, jak np. słabiej uwypuklone mięśnie środkowego grzbietu. Takie wymagania można jednak stawiać jedynie z
awodnikom wysokiej klasy. Natomiast Piotr Głodek z Gdańska jest zdecydowanym kandydatem do wagi ciężkiej. Wyższy, posiadający zaskakująco duże mięśnie ramion, był dość wszechstronnie umięśniony, a w pozach tyłem prezentował się nawet lepiej od zwycięzcy. Kolejnych trzech zawodników: Mariusz Pluta i Kamil Bazelak z Łodzi oraz Mateusz Kowieski z Warszawy zacięcie rywalizowało o miejsca od 3 do 5. Ostatecznie Pluta i Bazelak mieli po 23 punkty, a o trzecim miejscu Pluty zadecydował lepszy wynik z finału. Pluta wyróżniał się masywną, wypukłą klatką piersiową, ale Bazelak był dobrze przygotowany jakościowo, choć smuklejszy. Kowieski był tylko o dwa punkty za nimi, co świadczy o zbliżonym poziomie i rozterkach sędziów odnośnie klasyfikacji zawodników. W kategorii ciężkiej (+90 kg) spotkało się siedmiu nieco starszych zawodników. Najmłodsi mieli po 24 lata, a zwycięzca – Remigiusz Łopatowski ze Szczecina – 30 lat. Jego głównym rywalem był o rok młodszy Andrzej Dunajski z Gdyni. Prezentowali zupełnie odmienne typy sylwetek. Łopatowski to masywny, niższy kulturysta, z potężnie umięśnionymi nogami i widoczną separacją, ale nie tak twardym i dorzeźbionym umięśnieniem jak zwycięzcy z niższych wag. Dunajski jest wyraźnie wyższy, ale przy tym barczysty i masywny. Prezentował lepszą jakość umięśnienia. Szczególnie atrakcyjnie wyglądał w pozie bicepsy przodem, napinając przy tym mięśnie brzucha. Obaj stoczyli bardzo wyrównany pojedynek i obu można uznać za bardzo utalentowanych zawodników. Na trzeciej pozycji znalazł się Arkadiusz Różański z Włocławka, który dzięki lepiej odtłuszczonej talii wyprzedził Mariusza Żebrowskiego z Mińska Mazowieckiego. Prawdziwą ucztą dla oka był występ kulturystki Agnieszki Ryk z klubu „Heros” Ustka, przygotowywanej przez reprezentanta Polski na mistrzostwa świata i mistrza Europy w parach z 1999 r., Juliusza Malika. Dawno nie było tak utalentowanej debiutantki w tej dyscyplinie sportu. Pani Agnieszka ma bardzo zgrabną, wszechstronnie dopracowaną sylwetkę i wszelkie szanse na odegranie poważnej roli w tym sporcie. Trenerka kadry narodowej Dorota Jadczak była bardzo zadowolona z występu Pani Agnieszki, widząc w niej duży talent i perspektywy występów międzynarodowych. Drugą kulturystką była filigranowa Aneta Komar z Warszawy, która musi jeszcze popracować nad ogólnym rozwojem umięśnienia. Wyjątkowym i wzruszającym wydarzeniem tegorocznych „Debiutów” była inauguracja zawodów kulturystycznych dla niepełnosprawnych. Pomysłodawcą tej koncepcji był prezes Kujawsko-Pomorskiego Okręgowego Związku Kulturystyki i Trójboju Siłowego Andrzej Maciejewski, zainspirowany działalnością pełnomocnika prezydenta miasta Bydgoszczy ds. osób niepełnosprawnych, Krzysztofa Głębowicza. PZKiTS, znając pozytywne doświadczenia amerykańskie z kulturystyką na wózkach inwalidzkich, poparł ten pomysł. Opracowano ogólne zasady rozgrywania tej nowej konkurencji, a do ich praktycznego sprawdzenia doszło w Bydgoszczy na „Debiutach”.Do startu zgłosiło się czterech śmiałków. Tylko jeden wystąpił na wózku, pozostali woleli wykonywać pozy obowiązkowe siedząc na krześle. Niepełnosprawni wykonują tylko pozy przodem i bokiem. Najbardziej doświadczony, Mariusz Kupczak, trenuje już od siedmiu lat. Ale nie on wygrał te zawody. Najlepszy okazał się Rafał Grzęźlikowski, który przeszedł amputację nogi. Jednak nie poziom sportowy zawodników był tutaj najważniejszy. Największe wrażenie na widzach wywołała determinacja, wola walki i chęć przełamywania własnych barier zdrowotnych przez uczestników tego wyjątkowego spektaklu sportowego. Widownia dosłownie zamarła w bezruchu, obserwując zmagania dotkniętych przez los atletów, a potem nagrodziła ich gromkimi brawami. Tak niewiele potrzeba, aby znaleźć się po drugiej stronie i tak niewiele potrzeba, aby przywrócić tym ludziom nadzieję i sens życia. Wszystko wskazuje na to, że pomysł ten będzie kontynuowany i zaowocuje większą ilością zawodów dla niepełnosprawnych. Ozdobą „Debiutów” był występ czołowej fitneski kraju – Joanny Zapolskiej, dawniej Kurzacz, która wraca na scenę po kilkuletniej przerwie w startach. Pani Joanna zaprezentowała fitness na najwyższym poziomie, wykonując z wielkim artyzmem i elegancją swój trudny technicznie program dowolny. W kwietniu będzie się ubiegała o miejsce w reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy w Budapeszcie. Z pokazami fitness wystąpiły też młodziutkie bydgoskie fitneski z UKS „Fitness”, które tak udanie zapoczątkowały swoje kariery podczas jesiennego sezonu startowego 2001. Oby doszły kiedyś do poziomu reprezentowanego przez mistrzynię nieco starszego pokolenia.Kulminacyjnym punktem zawodów była – jak zawsze – kategoria open mężczyzn. Tryumfatorem całych „Debiutów” został mistrz wagi do 75 kg – Sławomir Daczkowski. O drugie miejsce zacięcie rywalizowali najlżejszy (Piotr Siółkowski) i najcięższy (Remigiusz Łopatowski) atleta. Na koniec uzyskali po tyle samo punktów, ale analiza not sędziowskich wypadła na korzyść Łopatowskiego. Na tegorocznych „Debiutach” pojawiło się wielu bardzo zgrabnych i utalentowanych zawodników. Miejmy nadzieję, że ten pierwszy występ zachęci ich do dalszego doskonalenia swoich kulturystycznych umiejętności i jeszcze wielokrotnie będziemy mieli możność oglądania ich na scenie.Robert Klimaszewski

Komentarze: