III Gala Kulturystyki i Fitness – 25.05.2002

Pojedynek Gigantów ma już swoją burzliwą, chociaż niezbyt długą, historię. Wymyślił go i wprowadził w życie w roku 1999 niezmordowany działacz i sędzia kulturystyczny, a także biznesmen – Ryszard Orzechowski z Elbląga. Postanowił wykorzystywać wysoką formę zawodników wracających z jesiennych Mistrzostw Świata, dając im możliwość zaprezentowania się przed krajową publicznością na imprezie przypominającej rozrywkowy show. Pierwsze dwie imprezy odbyły się w Gdyni, gdzie pan Ryszard prowadził interesy. Później zainteresował go Toruń, gdzie zainwestował w dużą siłownię i po jej „rozkręceniu” powrócił do pierwotnej koncepcji. Toruń kusił elegancką Aulą Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika, w której już nie raz rozgrywano imprezy kulturystyczne. Tym razem pan Ryszard postanowił przenieść „Pojedynek” na wiosnę i zorganizować go po Mistrzostwach Polski i Europy, jako uroczyste zamknięcie sezonu. Ponadto, do rywalizacji kulturystów włączył fitneski, które po swoich imprezach były jeszcze w formie i mogły uświetnić pojedynki kulturystycznych gigantów.Pomysł wspaniale się sprawdził. Elegancka sala widowiskowa dodała splendoru popisom zawodniczek i zawodników, przestronne foyer stanowiło idealną przestrzeń dla wystawców, a rozmachu imprezie dodała telewizja Canal+, która zamontowała dodatkowe oświetlenie i emitowała ponad 50-minutową relację z zawodów. Ale przede wszystkim w tegorocznym pojedynku wystartowała rekordowa liczba 12 kulturystów i 7 fitnesek, i to tych ze szczytu rankingowych tabel, tak że byli to prawdziwi giganci polskiej kulturystyki i polskiego fitness. Zachętą do udziału w zawodach była też wysoka pula nagród (10000 zł), z tym, że zwycięzca otrzymywał 4000 zł, a najlepsza fitneska – 2000 zł. Dla pierwszych szóstek były też puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe.Tak więc 25 maja o godz. 16 rozpoczęła się w Toruniu wielka kulturystyczna gala, która trwała do godz. 19. Najlepsi z najlepszych dali show, przeplatany pokazami spoza kulturystyki, m.in. walkami na kije. Wśród zawodników i zawodniczek dało się zaobserwować mniejsze napięcie niż na Mistrzostwach Polski, gdyż najważniejsze starty mieli już za sobą i mogli teraz trochę pofantazjować, szczególnie w dogrywkach. Zgodnie z tradycją, „Pojedynek Gigantów” rozgrywano w kategoriach wszechwag, tak więc na scenie mogły się zmierzyć zawodniczki i zawodnicy, którzy nie mieli przedtem takiej okazji, gdyż startowali jedynie w swoich kategoriach wagowych.Szczotka zmiata główną nagrodęTak jak pierwsza połowa wiosennego, a w zasadzie jeszcze zimowego, sezonu należała do debiutanta Sławomira Daczkowskiego, tak w drugiej połowie niepodzielnie panował Bogdan Szczotka. I rzeczywiście, przygotował się do tego sezonu bardzo starannie, umiał przytrzymać formę przez ponad dwa tygodnie, można by rzec – profesjonalista. Po wygraniu open na Mistrzostwach Polski w Białymstoku, co było w tym roku arcytrudnym zadaniem, zdobył dwa srebrne medale (w kat. do 90 kg i w parach – z Joanną Krupą) na Mistrzostwach Europy w Mińsku, a w Toruniu także nie dał szans rywalom na strącenie siebie z tronu.Tak się złożyło, że pogromca B. Szczotki na ME w Mińsku, Ukrainiec Oleksandr Biłous, startował tego samego dnia na międzynarodowych zawodach na Litwie, „Mrs. i Mr. Baltija”, które łatwo wygrał, gdyż nie było tam groźnych dla niego przeciwników. Nagrody na Litwie były podobne, ale być może słabsza obsada skusiła Ukraińca do wyjazdu na Litwę, a nie do Polski, gdzie musiałby się ponownie zmierzyć z B. Szczotką, a wynik takiego pojedynku wcale nie byłby z góry przesądzony. B. Szczotka wygrał w Toruniu jednogłośnie obie rundy, potwierdzając, że w kraju nie ma na niego mocnych. Pokazał te same walory, co w Białymstoku – duże, twarde, poseparowane mięśnie, z dobra ich definicją.O drugą nagrodę zacięcie walczyło aż trzech równorzędnych zawodników: Andrzej Maszewski, Hubert Olborski i Łukasz Kaźmierczak. Doszło do tego, że w I rundzie było 8:9:11, a w drugiej: 9:9:10. Z tej trójki najtwardszy i najlepiej dorzeźbiony był tego dnia Ł. Kaźmierczak, jednak i H. Olborski, i A. Maszewski prezentowali większą masę mięśniową i bardziej pękate, wypukłe umięśnienie. Pewną niespodzianką jest przegrana Olborskiego z Maszewskim. Obaj to zawodnicy międzynarodowego formatu i w Toruniu prezentowali bardzo zbliżoną formę – piękne zarysy mięśni, ale bez skrajnej definicji. Maszewski, który nie zmieścił się w reprezentacji Polski na ME, trochę powetował sobie tamto niepowodzenie.Z kolei Ł. Kazimierczak przygotował na wiosnę życiową formę pod względem jakości i gęstości umięśnienia, choć kosztowało go to niewielki spadek ogólnej masy. Zaskoczył tym i przeciwników, i obserwatorów kulturystycznych wydarzeń. Brawo! Dla odmiany Marek Borowicz, występujący ostatnio w kategorii do 80 kg, w tym sezonie zwiększył wagę ciała i przeszedł do kategorii do 90 kg. Bardzo dobry krok, gdyż stał się masywniejszym, pełniejszym kulturystą i z pewnością jest to inwestycja w przyszłość, warta chwilowego, niewielkiego obniżenia jakości mięśni. Jednak przy tak wyśrubowanym poziomie czołówki, jak w pierwszym półroczu tego roku, pociągnęło to za sobą spadek na nieco dalsze pozycje, czego zwiastunem była już przegrana ze Sławomirem Daczkowskim na marcowych zawodach w Słupsku.Podobnie wygląda sytuacja z Grzegorzem Ozgą. Też zwiększył masę ciała, przechodząc do kategorii do 80 kg i też ma to pozytywny wpływ na jego sylwetkę. W Toruniu znalazł się tuż za Borowiczem. Warto zauważyć, jaki wpływ na miejsca ma obecnie umięśnienie nóg. Pierwsza trójka (Szczotka, Maszewski, Olborski) są znani ze wspaniale rozwiniętych mięśni ud, natomiast dalsi zawodnicy (Kaźmierczak, Borowicz, Ozga) nie mają jeszcze tak imponującego umięśnienia nóg, choć górną połową ciała nie odbiegają wiele od pierwszej trójki. Aby być mistrzem kulturystyki XXI w. trzeba mieć umięśnienie bez słabych punktów. Liczy się każda grupa mięśniowa, nawet „peryferyjna”. Zawodnicy z czołówki mają do perfekcji rozwinięte ramiona, klatkę, barki, talię, uda, najszersze grzbietu. O kolejności miejsc coraz częściej decyduje obszar środowego grzbietu, dwugłowe ud i łydki. Nawet, jeśli zawodnicy i te mięśnie mają rozwinięte, wypukłe i ładnie zarysowane, to nie zawsze udaje im się jednakowo dobrze dorzeźbić je na dzień zawodów. Właśnie te cechy zadecydowały też o kolejności miejsc na tegorocznym „Pojedynku Gigantów”.Za tą absolutną elitą polskiej kulturystyki znalazł się, na 7 miejscu, jedyny cudzoziemiec – Niemiec Tamer Galal ze Stuttgartu. Za nim uplasowali się Krzysztof Wojtal i Robert Kiesz. Zawsze byli masywnie umięśnieni, ale tym razem pokazali jakość, jakiej przedtem nigdy nie prezentowali, choć nie byli już w tak wysokiej formie, jak dwa tygodnie wcześniej na Mistrzostwach Polski. Pierwszą dziesiątkę zamyka z roku na rok lepszy superciężki Andrzej Kołodziejczyk, a za nim uplasowali się lżejsi i smuklejsi: przemodelowany Konrad Gaca oraz odkrycie tego sezonu – Wojciech Nadolski.Medalistki Mistrzostw Europy nie oddają prowadzeniaWystępy fitnesek zaczęły się od dość przykrego wydarzenia, gdy to podczas prezentacji jedna z zawodniczek zemdlała i trzeba było ją znieść ze sceny. Na szczęście była to jedynie chwila osłabienia, związana ze zbyt długim odstawieniem płynów (podobno nic nie piła przez dwie doby). Dobrze, że na zapleczu sceny nie brakowało fachowców od niuansów kulturystycznej dietetyki, którzy umiejętnie i szybko przywrócili zawodniczce pełną sprawność fizyczną. Sędzia główny zezwolił jej na zaprezentowanie programu dowolnego na koniec rundy i oglądając jej trudny, dynamiczny program z elementami akrobatyki wykonywanymi w stójce na krześle, doprawdy trudno było uwierzyć, że jeszcze kilkanaście minut temu nie była w stanie ustać o własnych siłach.Pojedy
nek na szczycie w fitness stoczyły dwie gwiazdy ostatnich Mistrzostw Europy, Katarzyna Kaliszewska i Joanna Zapolska. Zarówno ich sylwetki, jak i programy dowolne były na najwyższym poziomie i stały się wielką atrakcją zawodów, chociaż twardy i śliski parkiet nie sprzyjał wyrafinowanym ewolucjom gimnastycznym. Nasze reprezentantki miały nieco trudniejsze zadanie, gdyż od czasu Mistrzostw Europy w Budapeszcie minęły już trzy tygodnie i przytrzymanie wysokiej formy sylwetkowej było pewnym problemem. Lepiej udało się to pani Joasi. Z kilkupunktową przewagą wygrała obie rundy sylwetkowe, a także program dowolny. Mistrzyni Europy Ela Borecka-Brzózka nie zdecydowała się na start, ale wraz z mężem oglądała zawody z widowni. Naszym najlepszym fitneskom-amatorkom kibicowała także ich niedawna koleżanka, a obecnie gwiazda zawodowego fitness, Aleksandra Kobielak, która w foyer podpisywała swoje plakaty.W rundach sylwetkowych do pojedynku J. Zapolska – K. Kaliszewska wtrąciła się aktualna mistrzyni Europy w fitness sylwetkowym, Agnieszka Szwankowska. Agnieszka wygrała z Kasią pierwszą rundę 5:8, ale w finale sędziowie wypowiedzieli się 7:8 na korzyść Kasi, która była lepsza także w programie dowolnym. Coraz wyższe noty otrzymuje tegoroczna debiutantka Dorota Szyperska. W programie dowolnym znalazła się na 3 pozycji, a pod względem sylwetki toczyła wyrównany bój z Agnieszką Muszyńską. Niezwykle zgrabna A. Muszyńska w pierwszej rundzie znalazła się na 4 miejscu, ale w programie była, niestety, ostatnia. W trzeciej rundzie przegrała jednym punktem z D. Szyperską, ale i tak utrzymała się na 5 pozycji, chociaż z tą samą końcową liczbą punktów, co Ewelina Kwaśniewska. D. Szyperska i E. Kwaśniewska to byłe akrobatki, natomiast A. Muszyńska jest bardzo mocna od strony sylwetki. Za nimi figuruje debiutująca w tym roku w gronie seniorek, młodziutka, wysoka i jeszcze dość smukła Paulina Pryłowska, której sylwetka właśnie teraz nabiera dojrzałego, kobiecego wyglądu.Toruńska impreza była pięknym zakończeniem niezwykle udanego i obfitującego w międzynarodowe sukcesy wiosennego sezonu startowego. Teraz nastąpi przerwa aż do października, a potem Mistrzostwa Świata Kobiet (kulturystyka, fitness klasyczne i sylwetkowe) w Brnie (4-6 października), Mistrzostwa Świata Mężczyzn w Kairze (25-27 października) oraz Mistrzostwa Świata Juniorów i Weteranów w Porto (8-10 listopada). Pomiędzy te imprezy międzynarodowe został wpleciony Puchar Polski w Kulturystyce i Fitness w Solcu Kujawskim (19-20 października), na którym będzie także rozgrywana konkurencja dla niepełnosprawnych.

Komentarze: