Maria Solawa, która zajęła miejsce w pierwszej 6-tce jednych z najbardziej prestiżowych zawodów na świecie mówi o swoim sukcesie specjalnie dla KiF. zobaczcie co ją napędza i jaki ma sposób na sukces.

 

Ada Kalisz – Maria, wracasz do Polski z amerykańskiego Arnolda z ogromnym sukcesem! Emocje już trochę opadły, powiedz mi proszę jak wrażenia? Jakie przemyślenia po takim pięknym wystąpieniu?


Maria Solawa – Witam serdecznie.  Na początku chciałam bardzo podziękować za zaproszenie i wywiad ze mną.

Stany same w sobie ogromnie mnie zauroczyły. Pierwszy raz byłam w USA i mam nadzieję, że nie ostatni. Osobiście polecam każdemu udział w tych zawodach, bowiem znacznie odbiegają one od tych, w których dotychczas brałam udział. Wszystko przebiega sprawnie, backstage jest doskonale przygotowany – włącznie z siłownią, na której mogliśmy się rozgrzać przed wyjściem na scenę.

Zawody na najwyższym poziomie. Moje przemyślenia? Nadal nie wierzę, że udało mi się wejść do finału i zdobyć V-tą lokatę-  to coś wspaniałego i jeszcze do niedawna tak nieosiągalnego ! Jestem bardzo szczęśliwa ! Mój trener wielokrotnie powtarza,  iż chciałby aby jego zawodnicy sprawdzili się właśnie na tych zawodach, gdyż są one najbardziej prestiżowe i jedyne w swoim rodzaju. Tym bardziej cieszę si, że dostałam się do finału i sprawdziłam się na deskach sceny w USA.

17264838_1448107068553262_8437233529144732728_n

Ada – Z tego, co pamiętam – obserwując Twoje wpisy w social mediach- wyjazd do USA był Twoim ogromnym marzeniem. Jakiś czas temu postanowiłaś zebrać fundusze, aby to marzenie zrealizować. Możesz mi powiedzieć, jak finalnie się to udało? Czy pomogło Ci wiele osób, czy może konkretny „anioł”?

Maria – Tak, zbierałam fundusze na wyjazd, ponieważ nie było mnie stać aby z własnych środków polecieć do Stanów. Przygotowania, dieta, cała otoczka- pochlania masę pieniędzy. Stąd, aby spełnić swoje marzenie musiałam działać. Bardzo duże wsparcie otrzymałam od firm, które serdecznie pozdrawiam! Dla części z nich jestem ambasadorką i wymieniłam je u siebie na fanpagu. Kolejno, od  moich rodziców oraz prywatnej osoby, która prosiła o anonimowość. To wspaniałe, że tyle osób mi pomogło, że mimo całej znieczulicy –  jaka panuje w obecnych czasach – znaleźli się ludzie o tak wspaniałym sercu, którzy mi pomogli !

 

Ada – Masz rację, to przepiękne i ujmujące. Twoja sytuacja pokazuje też, że naprawdę warto wierzyć w dobro i walczyć o swoje marzenia! Mając już tak ogromne sukcesy na deskach scen w Polsce i na świecie, co planujesz dalej? Wiążesz przyszłość na poważnie ze „światem kulturystki”?

Maria – Nadal uważam, że jestem osobą początkującą w tym sporcie i dopiero wkraczam małymi kroczkami na deski sceny Polskiej, jak i międzynarodowej. Kolejnym startem najprawdopodobniej będzie Diamond Cup na Malcie – o ile uzbieram na nie fundusze, gdyż jest to impreza, której nie planowałam. Kolejnymi zawodami miały być Mistrzostwa Polski, jednakże po namowie znajomych i rozmowie z Trenerem, postanowiłam dołożyć wszelkich starań aby polecieć walczyć na Maltę.

17308986_1447049778658991_3370800376308403158_n

 

Ada – Trzymam za Ciebie mocno kciuki i wierzę, że kolejny raz dobro stanie na Twojej  drodze! Jeśli to nie tajemnica, to gdzie dalej zmierzają Twoje marzenia? Czy jest to jakaś kolejna światowa scena sylwetkowa?

Maria – Życie mnie tak zaskakuje, że staram się nie wybiegać zbyt daleko z planami na przyszłość. Los co chwilę szykuje dla mnie niespodzianki – lepsze lub gorsze – stąd staram się nie snuć dalekich planów, a skupić się na najbliższych startach.

 

Ada – Bardzo dojrzałe i trzeźwe podejście. Idąc tropem tej- godnej pochwały- postawy, powiedz mi proszę, jakie są w Twoim życiu najważniejsze wartości, które jednocześnie pozwalają Ci realizować plany i odnosić tak wielkie sukcesy? Czym się w życiu kierujesz?

Maria – W życiu kieruję się mottem: „Marzenia się nie spełniają- marzenia się spełnia!”. Uważa, że życie jest za krótkie aby stać w miejscu i nie wykorzystywać szans, jakie daje nam los. Staram się ciężko pracować nad samą sobą, odrzucać wszystko- co sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi oraz otaczać się ludźmi z taka samą pasją, jak moja. Mimo wszystko, jestem dość krucha w środku… Niektórzy myślą,  że jestem twarda i idę do przodu bez względu na wszystko, lecz to nieprawda. Idę do przodu, ale to dlatego, aby udowodnić sobie i niedowiarkom, że dam radę! Trzeba walczyć ze słabościami i przeciwnościami los. Już samo podjęcie walki czyni nas zwycięzcami! Porażką nie jest przegrana-  porażką jest brak podjęcia walki!

17265053_1446927192004583_4665019690088249801_n

 

Ada – Śmiem twierdzić, że Twoja wielka siła pochodzi z ogromnego serca i jeszcze większej życiowej mądrości! Przy wszystkich swoich osiągnięciach, jesteś też bardzo skromną dziewczyną i naprawdę dobrym człowiekiem. Śledzę Twoją drogę od samego początku, więc mogę śmiało wysnuwać takie wnioski. Tym samym- kończąc już- powiedz mi proszę, jaki wpływ ma na Ciebie bycie „bikiniarą”?  Co i czy cokolwiek zmieniło się w Tobie przez cały ten czas bikiniarskiej przygody?

Maria – Bardzo dziękuję za te słowa ! Bycie bikiniarą nie zmieniło we mnie wiele. Na pewno realizując marzenia czuje się szczęśliwa. Kiedyś marzyła,  aby nazywano mnie „bikiniarą”- także mogę spokojnie powiedzieć, że kolejne marzenie się spełniło. Jedyne co zmienił u mnie ten sport, to podejście do życia – nauczyłam się  cierpliwości i pokory. Dzięki startom docenia się wsparcie najbliższych, co – moim zdaniem -jest fundamentem, jeżeli ktoś chce startować. Poznałam wspaniałych ludzi i niektórzy z nich stali się mi bliscy niczym rodzina! Mamy taką swoją Fit –Rodzinkę, w której wzajemnie się wspieramy i motywujemy. Każdemu życzę, aby poznał tak wspaniałych ludzi, jak ja na swojej drodze bycia „bikiniarą”.

 

Ada – Piękne zakończenie naszej rozmowy, za którą bardzo Ci dziękuję! Życzę kolejnych sukcesów, dobrych ludzi wokół i tego wsparcia – aby trwało wiecznie!

Maria – Dziękuję serdecznie za możliwość udzielenia wywiadu. Pozdrawiam i ściskam!

 

Komentarze: