Kołecki

KIF: Gdy w grudniu ub. roku rozeszła się wiadomość, że rozpoczął pan treningi
MMA, w internecie zawrzało. Zawistni – bo kto nie ma ich za swoimi plecami – zaraz stwierdzili, że robi to pan dla pieniędzy…

Szymon Kołecki: To nieprawda, wraz z żoną jesteśmy niezależni finansowo. Prowadzimy dwie siłownie – jedną w Pułtusku, drugą w Ciechanowie. Magda uzyskała uprawnienia instruktora kulturystyki i samodzielnie prowadzi zajęcia. Ja dzięki swoim medalom olimpijskim (rok 2000 – medal srebrny, rok 2008 – medal złoty), mam prawo do renty sportowej. W dodatku od kilku miesięcy korzystamy z zasiłku 500 + na troje dzieci. Naprawdę nie muszę szukać dodatkowego dochodu z zawodowych walk .

KIF: W takim razie skąd ta decyzja?

S.M: O sportach walki myślałem już 10 lat temu, gdy jeszcze nikt nie przewidywał, jaką
karierę zrobi MMA w Polsce. Podoba mi się w tym sporcie dynamika i nieprzewidywalność.  Każda walka jest inna. Teoretycznie słabszy przeciwnik ma szansę na zwycięstwo z mistrzem, jeżeli wyprowadzi jakieś nokautujące uderzenie lub zaskakujący chwyt. Zamiast, jak w ciężarach, nudnego przerzucania wielu ton żelastwa, w MMA niemal każdy trening jest inny. W ciężarach potrzebna jest głównie siła i dynamika, natomiast w MMA chyba najważniejsza jest wydolność organizmu, czyli ogólna sprawność i kondycja.

Mam 35  lat i uważam, że to jest ostatni moment, aby sprawdzić swoje możliwości w tak odmiennej dyscyplinie sportu. Bo szczerze mówiąc, życie bez tej sportowej adrenaliny zrobiło się bardzo nudne. Przez te 4 lata, gdy pracowałem w zarządzie PZPC, niemal codziennie myślałem o tym, aby wrócić do sportu. I wiedziałem przy tym, że powrót do podnoszenia ciężarów jest raczej niemożliwy ze względu na wcześniejsze kontuzje. Przez kilka sezonów próbowałem wyciskania sztangi w leżeniu, ale też mi się to znudziło. Więc zaproszenie od Pawła Nastuli, aby rozpocząć treningi MMA w jego ośrodku na Bielanach przyszło w odpowiednim momencie

Więcej w najnowszym wydaniu KiF Sport – Czytaj nas także w wersji elektronicznej!

16177862_1211908538858135_2938260569450037861_o

Komentarze: