Czy piękno podlega dyskusji? Czy zestawianie ze sobą 2 różnych typów kobiecego ciała ma sens? Jego postrzeganie i relatywna ocena zmieniły się na przestrzeni lat, przez co zaczęły obowiązywać zupełnie nowe kanony piękna. Lekko umięśnione ciało, wydatne pośladki, płaski brzuch i zarysowane ramiona, czy chuda sylwetka z mało widocznymi atrybutami kobiecości jakimi mogą być piersi i pupa? Za którą z tych kobiet się obejrzysz na ulicy?

Zmiana kanonu piękna

Wraz z biegiem lat i coraz większą popularyzacją kobiecego ciała zmieniły się kanony piękna. Wielkie modowe magazyny, a także łatwo dostępna pornografia wpływają na to, że my jako widzowie mamy o wiele bardziej liberalne podejście do ciała niż kilkadziesiąt lat temu. To powoduje, że oczekujemy czegoś więcej niż tylko ładnej twarzy czy tajemniczego seksownego spojrzenia.

Staliśmy się nisko-reaktywni na bodźce w postaci ubranej po szyję kobiety, u której nie widać chociażby odrobiny gołej skóry.

Każdy pamięta obraz Leonarda da Vinci i słynną Mona Lisę, która ówcześnie mogła uchodzić za kobietę piękną. Dziś prawdopodobnie uznalibyśmy ją za przeciętną, a co po niektórzy za brzydką. Dlaczego? Otóż media, popkultura i pornografia zmieniły nasze postrzeganie a przy tym walory piękna, jakimi dysponują kobiety.

Obecnie duże piersi, wydatna pupa, zgrabne szczupłe nogi i nieco agresywny styl bycia kobiety sprawia, że jest ona dla intrygująca, seksowna i piękna. Nie mnie to oceniać, czy to te atrybuty są wyznacznikiem piękna, ale chyba każdy mi przyzna rację, że obecnie są one temu bliskie. Dzisiejsze „Mona Lisy” to Kim Kardashian, Beyonce, Monica Belucci czy Emily Ratajkowski.

Wszystkie te kobiety idealnie przedstawiają to, czym jest w dzisiejszych czasach piękno.

_DSC7580

To jeszcze modelka czy już fitnesska?

Ciekawe jest to, że myśląc o pięknej kobiecie wyobrażamy sobie wysoką brunetkę (bądź blondynkę lub rudą) o długich nogach, w czerwonej sukience z dużym dekoltem, w którym skrywają się wydatne piersi, zaś pupa przypomina pośladki Kim Kardashian, a jej wzrok uwodzi na kilometr. W naszej wyobraźni wszystko jest ładniejsze, ciekawsze i bardziej enigmatyczne, jednak gdy przychodzi do oceny na żywo to bardzo często posługujemy się prostymi opisami – brzydka, za chuda, za gruba, ma za duży tyłek, nie ma tyłka.

Zdarza się, że dzielimy kobiety na kategorie: zadbana, seksowna, mało kobieca etc. A który typ kobiety, modelki bądź fitnesski, obecnie sprawi, że krew zacznie szybciej płynąć?

To niegdyś modelki uznawane były za archetyp piękna. Znany każdemu wymiar 90-60-90  oznaczał IDEAŁ, a modelki, które zbliżyły się do tego wyniki najbliżej uchodziły za istne boginie. Jak jest dziś? Która z modelek nowego pokolenia może pochwalić się takimi wymiarami? Chyba tylko te pracujące dla Victoria’s Secret (Adriana Lima, Candice Swanepoel, Magdalena Frąckowiak, Behati Prinsloo).

Obecnie większość modelek to po prostu szczupłe, bądź chude dziewczyny, które charakteryzują się wystającymi kośćmi biodrowymi i ramiennymi. Niestety nie wyglądają one ani na zdrowe, ani na seksowne. Wymiary 90-60-90 pasują obecnie bardziej do fitnessek, które dbając o swoje ciało potrafią zmienić je tak, aby wyglądało idealnie.

Jeśli nogi są za grube stosują odpowiednie ćwiczenia wyszczuplające oraz cardio: jeśli pupa jest za płaska robią przysiady; a jeśli talia jest za szeroka przechodzą na odpowiednią dietę i korzystają z ćwiczeń brzucha i grzbietu. Powstaje zatem pytanie, który typ kobiety bardziej zasługuje na miano symbolu piękna?!

Jem zdrowo i ćwiczę, a ja chudnę jedząc sałatę

Branża modelingowa słynie ze swojej brutalności i bezwzględności. Wymogi projektantów są tak zawyżone, że tylko te kobiety, które się podporządkują są w stanie rozwinąć swoją karierę. Mimo to,  nadal w cenie są modelki, które nierzadko mają tak samo mało tkanki tłuszczowej, co kulturysta na scenie.

Nie ma to jednak nic wspólnego ze zdrowym stylem życia, dbaniem o siebie i swoje ciało. Te kobiety stały się niestety narzędziem do noszenia ubrań, choć powinny być ich piękną wizytówką.

Przez nieodpowiednią dietę, głodówki i stres stały się niczym zjawy, które tylko przemykają na wybiegu. Modelek, które rzeczywiście przyciągają wzrok i wprawiają w osłupienie jest znacznie mniej. Inaczej jest z fitnesskami, których ciała, choć szczupłe, wyglądają na niezwykle zdrowe.

_DSC7430
Widoczne zarysy mięśni, talia osy, wydatne piersi i jędrna pupa to obecnie walory kobiecego piękna, które nie tylko są miłe dla oka, ale także nieźle się sprzedają. To właśnie fitnesski stały się obecnie symbolem tego, jak powinno wyglądać kobieta. Widać to po klubach fitness wypełnionych po brzegi kobietami chcącymi jak najszybciej zmienić swoje ciało.

Tegoroczne Mistrzostwa Polski w Kulturystyce i Fitness pokazały, że coraz więcej kobiet decyduje się na występ na scenie. Wiedzą one o tym, że ich ciała się podobają i większość uzna je za kobiece. Świadczą o tym także tłumy widzów, które przychodzą oglądać kategorie Bikini Fitness.

Wszystkie uczestniczki tej kategorii dowiodły także, że piękne ciało dodaje pewności siebie i nadaje niezwykłego seksapilu.  Wiemy, że choć gusta są różne i nie powinno się o nich mówić, to moim zdaniem już niebawem dojdziemy do takiego momentu, w którym na wybiegach zobaczymy fitnesski, a modelkom nie pozostanie nic innego jak kupić karnet na siłownię.

Komentarze: