W słoneczny, wiosenny weekend 10 i 11 maja br., Białystok stał się na dwa dni stolicą kobiecego piękna i gibkości. Najzgrabniejsze kobiety w Polsce zjechały do Hotelu Gołębiewski, aby w jego eleganckich wnętrzach prezentować swoje zgrabne i wysportowane sylwetki, rywalizując o tytuły mistrzyń Polski, medale i miejsca w reprezentacji kraju na zbliżające się Mistrzostwa Europy w Turcji (Izmir, 23-25 maja).

Ale tym razem dołączyli do nich także mężczyźni. Otóż fitness jest tak atrakcyjną konkurencją, że występów w niej płci pięknej pozazdrościła płeć nieco mniej piękna, która postanowiła zaprezentować na scenie również swoje umiejętności. Umożliwiła jej to IFBB, wprowadzając fitness męskie do kalendarza imprez i wydając w tej materii odpowiednie uregulowania.Ale to nie jedyne poważne zmiany w fitness. Do niedawna mieliśmy tylko jedno fitness, zwane obecnie gimnastycznym. Popularność tej dyscypliny wymusiła wprowadzenie dalszych podziałów. Od ubiegłego roku mamy też fitness sylwetkowe, przeznaczone dla kobiet o nienagannych sylwetkach, ale bez uzdolnień gimnastycznych. Po wielomiesięcznych dyskusjach ustalono ostateczną wersję przepisów sędziowania tej konkurencji, eliminując z niej program dowolny. Przekładając to na język potoczny, można by powiedzieć, że w fitness gimnastycznym startują kobiety piękne, zgrabne i gibkie, a w fitness sylwetkowym – piękne i zgrabne. Zastanawiacie się Państwo, czy nie przesadzam z tym eksponowaniem piękna w sporcie. Przecież nigdy dotąd na zawodach nie oceniało się urody zawodniczek. Ważne było, która ile skoczyła, jak szybko pobiegła, czy jak daleko rzuciła dyskiem. No tak, ale fitness jest sportem wyjątkowym, pośrednim między konkursami piękności, gimnastyką, kulturystyką i aerobikiem. Jest to coś w rodzaju triathlonu, tylko że wszystko łączy się w jednym występie. Dlatego przy ocenie ważne jest wrażenie ogólne, jakie pozostawia po sobie zawodniczka kończąca swój występ.Przyjęta koncepcja fitness sylwetkowego, przy wprowadzaniu którego było tyle kontrowersji, zaczyna sprawdzać się w praktyce. Do Białegostoku przyjechało już 15 reprezentantek tej odmiany fitness, co podwoiło ogólną liczbę startujących fitnesek w porównaniu z poprzednimi Mistrzostwami, rozegranymi rok temu, w tym samym obiekcie. Jak było do przewidzenia, do fitness sylwetkowego przenosi się sporo zawodniczek z fitness gimnastycznego, a także niektóre kulturystki. Natomiast w fitness gimnastycznym niewiele obecnie mogą zwojować zawodniczki, które wcześniej nie zetknęły się w jakimś zakresie z gimnastyką, czy akrobatyką. Przed podobnymi problemami stanie wkrótce fitness mężczyzn, rozgrywane jak dotąd jako wszechkategoria.Wicemistrzyni świata potwierdza swoją klasęW fitness gimnastycznym podziwialiśmy 10 zawodniczek, które wystartowały w trzech kategoriach wzrostowych. Najbardziej utytułowana zawodniczka, aktualna wicemistrzyni świata, Joanna Zapolska, wystartowała w kategorii do 160 cm. Mimo tego, że tegoroczny szczyt formy szykuje na jesienne Mistrzostwa Świata w Hiszpanii, była dobrze przygotowana od strony sylwetkowej, wygrywając obie rundy. A miała wymagającą rywalkę, w osobie aktualnej mistrzyni świata juniorek, Mai Wasilewicz, która w tym roku będzie już próbowała startów z seniorkami. Maja jest jeszcze jednak zbyt smukła, aby rywalizować z zawodniczkami o pełniejszych sylwetkach, a przez to lepszych proporcjach ogólnych, takimi jak np. świetnie wytrenowana J. Zapolska. W rundzie programów dowolnych też nikt nie był w stanie zagrozić Pani Joannie, która po raz pierwszy w historii światowego fitness wykonała bardzo trudną kombinację gimnastyczną, zakończoną saltem w przód. W jej programie znalazło się także wiele innych trudnych elementów, jak przejście z pompki Marzetty do stójki na rękach, zejście ze stójki w szpagacie do wagi, czy atrakcyjne zakończenie z lądowaniem w szpagacie. Cały program był starannie wykończony, wykonany z lekkością i elegancją. To, co pokazała J. Zapolska w Białymstoku, jest elementem jej przygotowań do walki o tytuł mistrzyni świata i potwierdzeniem jej profesjonalizmu.M. Wasilewicz zaprezentowała program przygotowany w innym stylu. Oparty był on głównie na statycznych elementach siłowych typu wagi, poziomki, stójki oraz na mniej licznych elementach gibkościowych. Brakowało w nim dynamicznych skoków czy finezyjnych przejść tanecznych, na dodatek w drugiej części ewolucje nie były zgrane z muzyką, co przy tego typu programie jest bardzo trudne. Wydaje się, że Maja powinna ożywić swój program, nadać mu więcej rytmu i lekkości.Brązową medalistką została Julia Ratecka, która poprawiła zarówno sylwetkę, jak i program, ale nie wystarczyło to jeszcze do nawiązania walki z bardziej utytułowanymi konkurentkami.W kategorii do 167 cm wystąpiły cztery fitneski i tutaj poziom był już bardziej wyrównany. Dużą niespodziankę sprawiła Agnieszka Łachman, która świetnie przygotowała się od strony sylwetkowej. Wysmuklona, w porównaniu do niezbyt udanego, jesiennego występu, z wyraźnie jędrniejszym i ładniej ukształtowanym ciałem, z widoczną separacją w obrębie talii. Od wyjścia na scenę wyraźnie zwracała na siebie uwagę. Jej sylwetka przechodzi ewolucję w kierunku sylwetki prezentowanej przez mistrzynię Europy, Elę Borecką-Brzózka, co bardzo dobrze wróży na przyszłość. Ta 21-letnia dziewczyna właśnie przemienia się z nastolatki w dojrzałą kobietę, co widać po jej urodzie i swobodniejszym poruszaniu się po scenie, pewności siebie i uroku osobistym. Prezentując takie przemiany i życiową formę, może spłatać miłą niespodziankę także na Mistrzostwach Europy. Pani Agnieszka jednogłośnie wygrała obie rundy sylwetkowe, wyprzedzając Ewelinę Kwaśniewską i Ewelinę Barej. Swój program dowolny zaczęła od eleganckiego „Welcome” („Witajcie”), płynącego z głośników, a zaraz potem wykonała salto bokiem. Inne elementy, jak salto w tył, wplecione były w ścieżki gimnastyczne, jednak między tymi ścieżkami niewiele się działo i to warto dopracować.E. Kwaśniewska nie była źle przygotowana, ale różnicę w formie było wyraźnie widać, gdy stała obok Łachman – mniej ujędrnione ciało oraz zbyt dużo tkanki tłuszczowej pod skórą, szczególnie w obrębie nóg i bioder. E. Kwaśniewska jako jedyna wykorzystała w swoim programie duże, statyczne rekwizyty, a były nimi dwa pudła z dykty, reklamujące jej klub „Jaro” w Kielcach, z ułożoną na nich sosnową deską, którą przełamała dynamicznym uderzeniem dłoni w stylu karate (Pani Ewelina kiedyś trenowała ten sport). Potem pudła te posłużyły jej jeszcze do wykonania stójki, wagi, pompki Marzetty, a na koniec nadszpagatu. Jednak rundę programów wygrała jeszcze inna zawodniczka, 16-letnia Ewelina Barej, która zrobiła duże postępy od czasu swojego ubiegłorocznego debiutu w fitness. Ma wyraźnie pełniejszą i bardziej zharmonizowaną sylwetkę, której teraz trzeba nadać odpowiednie cechy jakościowe. Dysponując tak bogatym arsenałem trudnych ewolucji gimnastycznych, E. Barej ma wszelkie predyspozycje do tego, aby za jakiś czas wygrywać zawody fitness, jeśli tylko nadal będzie konsekwentnie pracowała nad sylwetką i przestrzegała kulturystycznej diety.Tę kategorię wygrała więc zdecydowanie A. Łachman, a E. Kwaśniewska ponownie zdobyła srebrny medal (w roku ubiegłym przegrała z Kasią Kaliszewską). E. Barej po raz pierwszy zdobyła medal Mistrzostw Polski Seniorek, a na czwartej pozycji znalazła się Krzysztofa Geron, która miała dłuższą przerwę w startach.Najwyższa kategoria, powyżej 167 cm, zgromadziła trzy fitneski. Poziom był bardzo wyrównany, toteż zawodniczki tasowały się z rundy na rundę, a sędziowie nie mogli się zdecydować, jak je ostatecznie sklasyfikować. Po pierwszej rundzie sylwetkowej na czele znalazły się dwie nastolatki: Paulina Pryłowska i Mirela Golińska. Stawkę uzupełniała Dorota Szyperska. Rundę programów wygrała trenująca od wielu lat gimnastykę M. Golińska, ale następne zawodniczki dzieliły tylko jednopunktowe różnice. Wreszcie w finale znowu najlepsza była P. Pryłowska, ale tym razem Szyperską postawiono przed M. Golińską. Wszystkie zawodniczki wykonały dość trudne programy, z saltami w tył i w przód. Golińska popisała się poziomką na jednej ręce, natomiast Szyperska z o
gromną elegancją i wyczuciem poruszała się po scenie, mając swój program idealnie zgrany z muzyką i dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. To była prawdziwa uczta dla fanów fitness!Na co mają położyć nacisk zawodniczki w najbliższym czasie? P. Pryłowska powinna dalej pracować i nad programem, i nad sylwetką, natomiast M. Golińska i A. Szyperska głównie nad sylwetką i tonusem mięśniowym. Wszystkie te zawodniczki są wielce utalentowane i przy dalszych postępach mogą myśleć o sukcesach w rywalizacji międzynarodowej. Zresztą M. Golińska i P. Pryłowska, jako młodziutkie juniorki, będą miały szanse powalczyć o medale podczas pierwszych Mistrzostw Europy Juniorek w Fitness, które odbędą się pod koniec maja w Brnie.Do open wyszły po dwie zawodniczki z każdej kategorii. Niestety, w następstwie całej sekwencji pomyłek, błędnie ogłoszono wyniki tej kategorii. Wszystko zaczęło się od tego, że zawodniczki wyszły na scenę nie w kolejności numerów startowych. Joanna Zapolska (z nr 20) stała przed Agnieszką Łachman (z nr 19) i większość sędziów punktowych przeniosła tę błędną kolejność na swoje karty ocen (czego nie było wolno im robić). W sekretariacie zawodów też nie zauważono tego błędu i przeniesiono noty sędziowskie na protokół zbiorczy tak, jakby kolejność zawodniczek była prawidłowa, czyli oceny J. Zapolskiej przypisano A. Łachman i na odwrót. W ten sposób miejsca zawodniczek zostały zamienione i J. Zapolską wyczytano na trzecim miejscu (zamiast na pierwszym), a A. Łachman na pierwszym (zamiast na trzecim). Niestety błąd wykryto dopiero po zakończeniu zawodów.Borecka-Brzózka gwiazdą fitness sylwetkowegoKilka zawodniczek startujących dotychczas w fitness gimnastycznym przeniosło się do fitness sylwetkowego. Największym wydarzeniem było przejście mistrzyni Europy i wicemistrzyni świata (2001 r.) Elżbiety Boreckiej–Brzózka. Pani Ela od dawna znana była jako mistrzyni zgrabnej sylwetki, wygrywając rundy sylwetkowe na wszystkich zawodach, na jakich startowała. Fitness sylwetkowe wydaję się więc konkurencją jakby dla niej stworzoną. W Białymstoku miała aż dziewięć rywalek w kategorii do 164 cm, co najlepiej świadczy o tym, że fitness sylwetkowe cieszy się coraz większym zainteresowaniem zgrabnych kobiet. Pani Ela była świetnie przygotowana do tego występu, odprężona i pełna radości. Piękne zarysy sylwetki, idealne proporcje ogólne, nienaganna jakość właściwie odtłuszczonego, jędrnego umięśnienia mogły być wzorem do naśladowania dla pozostałych zawodniczek, z których większość stawia dopiero pierwsze kroki w tej nowej konkurencji.Agata Berndt przeniosła się do fitness sylwetkowego już rok temu, po Mistrzostwach Polski, na których zdobyła brązowy medal w kategorii do 167 cm. Potem, jako jedna z prekursorek nowej konkurencji, reprezentowała nas w fitness sylwetkowym na Mistrzostwach Europy w Budapeszcie, zajmując drugie miejsce w pokazowym konkursie. Jej też spodobała się ta nowa konkurencja. Pani Agata jest stosunkowo wysoka i prezentuje znacznie smuklejszy typ sylwetki niż E. Borecka-Brzózka. Miała dobrze przygotowane umięśnienie do tego występu, jędrne, odtłuszczone i ładnie zarysowane. Wygrała rywalizację o srebrny medal z Dorotą Szczęsną, będąc lepszą w obu rundach w kostiumie bikini, a przegrywając jedynie rundę w kostiumie jednoczęściowym. Natomiast D. Szczęsna poprawia się z występu na występ. Zaczynała karierę w 2001 r. w fitness gimnastycznym, ale wygląda na to, że dopiero fitness sylwetkowe pozwoli jej osiągnąć pełnię swoich możliwości. Typem sylwetki przypomina E. Borecką-Brzózka, jest jednak lżejsza i smuklejsza. Niektóre partie jej ciała wymagają rozbudowy, niektóre ujędrnienia. Na scenie prezentuje się bardzo atrakcyjnie, korzystając ze swojego bogatego doświadczenia wyniesionego z profesjonalnych występów wokalnych.W pierwszej rundzie z D. Szczęsną zremisowała Katarzyna Barszczewska, ale nie dotrzymała jej kroku w następnych dwóch rundach, kończąc zawody na 4 pozycji. Nadal należała do najsmuklejszych zawodniczek, ale zrobiła postępy od swojego debiutu na jesiennym Pucharze Polski w Solcu Kujawskim. Mając już lepiej dopracowane nogi, powinna się skoncentrować na pracy nad górną połową ciała. Wyprzedziła debiutantkę z Białegostoku, Dorotę Belbard, która odniosła duży sukces pozostawiając za sobą w pierwszym starcie pięć dalszych zawodniczek. To świadczy o jej predyspozycjach do fitness, objawiających się w ładnych proporcjach sylwetki i zrównoważonym rozwoju umięśnienia. Duży talent!Kategoria wyższa, powyżej 164 cm, zgromadziła pięć zawodniczek. Tutaj klasą dla siebie była aktualna wicemistrzyni świata w tej konkurencji, Agnieszka Szwankowska. Najwyższa i tym razem smuklejsza (ważyła o ponad 2 kg mniej niż rok temu) prezentowała sylwetkę o wysokich walorach jakościowych, jakimi nie mogły się poszczycić jej konkurentki. Wieloletnie, regularne treningi i sportowa dieta nadają mięśniom taki rodzaj sprężystości, tonusu i odtłuszczenia, jakiego nie można uzyskać szybkim odchudzaniem się. To jest właśnie ta, widoczna gołym okiem, dojrzałość mięśni, która odróżnia zawodniczki klasy mistrzowskiej, takie jak E. Borecka-Brzózka i A. Szwankowska, od zawodniczek z krótszym stażem, nie mówiąc już o debiutantkach.Agnieszka Muszyńska ma za sobą rok wyczynowego treningu fitness, a w tym czasie zdążyła już nawet reprezentować Polskę na Mistrzostwach Świata. Jej głównym problemem była zbyt wyszczuplona górna połowa ciała. Konsekwentna praca przynosi rezultaty. Tym razem ważyła już o ponad 3 kg więcej niż przed rokiem, znacznie niwelując dotychczasowe słabe strony. Zajęła drugie miejsce, wyprzedzając byłą kulturystkę, Annę Sławską. Pani Ania jest wysoka (168 cm) i startując w kulturystyce, jeszcze jako juniorka, miała problemy ze zbudowaniem odpowiednio dużej masy mięśniowej. Fitness sylwetkowe to dla niej wymarzony rodzaj rywalizacji. Kulturystyczna przeszłość dała Pani Ani atut w postaci jędrnego, dobrego jakościowo umięśnienia, które przy tym wzroście może być jednak jeszcze nieco masywniejsze. Jeśli ten debiut w fitness zachęci A. Sławską do dalszych konsekwentnych treningów, to bazując na wysokiej jakości mięśni, może szybko osiągnąć wysoką klasę. Na czwartej pozycji znalazła się Beata Jetka, która ma za sobą wieloletnie doświadczenia z aerobiku. W tym roku rozpoczęła starty w fitness sylwetkowym, najpierw wygrywając marcowe „Debiuty PZKFiTS”. A więc dobry początek, a teraz potrzeba jej tylko kontynuować treningi siłowe, aby wygimnastykowane ciało nabrało „twardszego” wyglądu. Magdalena Woźniak-Jodko, która w 2001 r. wystartowała w fitness gimnastycznym, była zbyt wyszczuplona, aby nawiązać walkę o wyższe miejsca, kończąc zawody na 5 pozycji.Do open zakwalifikowały się po dwie zawodniczki z każdej kategorii. Bezkonkurencyjna była E. Borecka-Brzózka, wyprzedzając A. Szwankowską, A. Berndt i A. Muszyńską. Te zawodniczki stanowią obecnie ścisłą krajową czołówkę i będą nas reprezentować w rywalizacji międzynarodowej.Trzeba przyznać, że te drugie, po jesiennym Pucharze Polski, zawody w fitness sylwetkowym w naszym kraju, zgromadziły całą plejadę utalentowanych, zgrabnych i całkiem dobrze przygotowanych zawodniczek, stając się ważnym krokiem w propagowaniu i rozwoju tej nowej konkurencji w Polsce. W tej chwili ton nadają jej dwie doświadczone mistrzynie: Elżbieta Borecka-Brzózka i Agnieszka Szwankowska, stając się przykładem do naśladowania dla młodszych zawodniczek, których poziom sportowy powinien być z imprezy na imprezę coraz wyższy.Nieco wolniej rozwija się fitness mężczyzn, gdyż jest to praktycznie fitness gimnastyczne, przez co nie napływają do niego zgrabni, początkujący kulturyści, którzy nie podołaliby wymogom trudnego programu dowolnego. W Białymstoku wystartowało czterech zawodników, ale

Komentarze: