Gdynia 25.11.2000

Były to drugie z kolei zawody z cyklu „Pojedynek gigantów”. Pierwsze odbyły się rok temu i wygrał je Paweł Brzózka, przed Piotrem Głuchowskim i Mirosławem Daszkiewiczem. Trzeba przyznać, że pomysł rywalizowania najlepszych polskich kulturystów w kategorii open jest znakomity, duże więc brawa dla organizatora zawodów – Ryszarda Orzechowskiego.Mankament – to niedostosowanie przez organizatora terminu zawodów do okresu, gdy nasi najlepsi są w szczytowej formie, lub – jak kto woli – brak nawyku naszych najlepszych do utrzymania formy do czasu rozgrywania tych zawodów. Szczęśliwsze zsynchronizowanie tych dwóch podstawowych czynników wyszłoby z korzyścią dla wszystkich, tzn. dla zawodników, organizatora zawodów, a zwłaszcza rządnej wielkiej rywalizacji publiczności.Negatywne przykłady? – proszę bardzo: w ubiegłym roku absencja Mariusza Strzelińskiego i Piotra Szczepaniaka, w tym roku także Mariusza Strzelińskiego oraz Piotra Głuchowskiego. To poważne „ubytki”.Dobrze, że do rywalizacji stanęli pozostali nasi reprezentanci: Hubert Olborski, Łukasz Kazimierczak, Juliusz Malik, Paweł Brzózka i Mirosław Daszkiewicz. Spośród tej piątki wyróżniało się zwłaszcza dwóch zawodników: Paweł Brzózka i Łukasz Kazimierczak. Trzeba przyznać, że forma Łukasza była o wiele lepsza niż na Mistrzostwach Świata. Dobrze – bo był właściwym konkurentem dla Pawła, źle – ponieważ mógł „dorobić się” lepszego miejsca na wspomnianych Mistrzostwach Świata.Paweł Brzózka prezentował się doskonale! Trzeba przyznać, że ten zawodnik do każdych zawodów potrafi przygotować się należycie. Pozostali zawodnicy również byli przygotowani dobrze, no, może tylko forma M. Daszkiewicza mogłaby być nieco lepsza; stać go na to.Zawody były pomyślane w taki sposób, że w porównaniach występował każdy z każdym. Posunięcie dobre, zwłaszcza dla publiczności.W trakcie imprezy gościnnie wystąpiła nasza najlepsza kulturystka – Ewa Kryńska. Zaprezentowała się ona publiczności w pokazie indywidualnym oraz w duecie z Pawłem Brzózką.Włodzimierz Łysiak

Komentarze: