Tegoroczny Puchar Polski zawitał do liczącego niespełna 3500 mieszkańców miasta Mrozy, położonego 20 km na wschód od Mińska Mazowieckiego. Dlaczego akurat tam? Wszyscy zadawali sobie to pytanie, ale po przybyciu na miejsce stało się to jasne: w 2013 r oddano tam do użytku wielofunkcyjną, nowoczesną halę sportową, jakiej próżno by szukać w wielu dużo, dużo większych miejscowościach, ż Mińskiem włącznie. Teraz czas na jakiś, gdyż w pobliżu trudno o nocleg. Gmina Mrozy uzyskała w 2012 r tytuł „Krajowego Lidera Innowacji i Rozwoju” i to widać prawie na każdym kroku, więc ogólnokrajowych zawodów sportowych będzie tam zapewne coraz więcej.

Puchar był pierwszą tak dużą imprezą w tej nowej hali i miał piękną oprawę, godną elity krajowych sportów sylwetkowych, która też nie zawiodła i stawiła się prawie w komplecie, z medalistami mistrzostw świata i Europy włącznie. Organizacja spoczywała na barkach tak doświadczonego w tych sprawach działacza jak Albert Szczygielski, wspieranego dzielnie przez żonę Grażynę, a spikerem zawodów był dziennikarz TVP Bogdan Faternus. Urywki z imprezy można było zobaczyć na TVP Warszawa, a patronat medialny objęła Redakcja KiF.

Pula nagród (finansowych i rzeczowych) przekroczyła 40 000 zł, czołówka została hojnie zaopatrzona w odżywki przez sponsora imprezy: Real Pharm, a od sponsora generalnego PZKFiTS, firmy SFD, otrzymała bony upoważniające do zamówienia wybranych przez siebie produktów.

kif_cover_warsztaty_02

Kulturystyka mężczyzn: tutaj pojawiły się aktualnie nasze największe gwiazdy tej konkurencji: wicemistrz świata i mistrz Europy w open Szymon Łada, wicemistrz świata w wadze superciężkiej Andrzej Kołodziejczyk oraz mistrz Europy w wadze lekkiej Marcin Kosel. Szyki starali im się pokrzyżować: mistrz Europy weteranów w open Jakub Potocki i aktualny wicemistrz świata w kulturystyce klasycznej Tomasz Kornalewski, który definitywnie przenosi się do kulturystyki ekstremalnej. Łada dominował jeśli chodzi i zarysy sylwetki i wielkość mięśni (w stosunku do wzrostu). Kołodziejczyk zaprezentował się przy najwyższej wadze, jaką kiedykolwiek miał na zawodach: 117,4 kg, wyglądał potężnie i gdyby z taką wagą wyszedł na Mistrzostwach Świata, to brakujący w jego kolekcji złoty medal byłby w zasięgu ręki.

KT22

KT24

KT30

KF 31

KT9

K1
KT 3

kt1


Wspaniałą jakością umięśnienia zaskoczył wszystkich Potocki, który wysunął się na 3 miejsce, przy remisie punktowym z Kornalewskim. Ten ostatni ma przepiękne proporcje sylwetki, ale po zmianie konkurencji brakuje mu jeszcze odpowiednio dużej masy mięśniowej, głównie w obrębie ud. Sędziowie wahali się co do miejsca na jakim sklasyfikować Kosela: po półfinale był trzeci, w drugiej rundzie spadł na 5 miejsce, aby w trzeciej powrócić na trzecie, jednak było już za późno aby je utrzymać i skończyło się na 5 pozycji. Trzeba jednak pamiętać, że imprezą docelową dla czołówki są Mistrzostwa Świata w Benidormie za 2 tygodnie od daty Pucharu, więc szlif formy dopiero nastąpi.

KT 11

KT 12

KT 13

KT 14

KT 15

KT 10

KT 8
KT 5

KT 7

Kulturystyka klasyczna: rekordowa obsada aż 18 zawodników, w tym były mistrz świata i aktualny brązowy medalista MŚ Mateusz Kołkowski oraz wicemistrz Europy Hubert Kulczyński. Oni byli faworytami, ale tak się złożyło, że do gry o czołowe lokatywłączyło się dwóch nowych zawodników: Jacek Ratusznik i Krzysztof Studziński. Dominacja idealnie ukształtowanego i nienagannie przygotowanego Kulczyńskiego była wyraźna i wygrywając wszystkie rundy zdobył największy puchar.

ZDJĘCIA ZAWODNIKÓW

Po przeniesieniu się Kornalewskiego do kulturystyki, będzie to nasz główny kandydat do medalu na MŚ. Ale dalej działy się rzeczy ciekawe. Ratusznik, który wcześniej wygrał zawody w Strzegomiu (przed byłym mistrzem Europy Przemysławem Żokowskim), a potem całkiem udanie zadebiutował na „Arnoldzie” w Madrycie (5 miejsce), utrzymał wysoką formę i znalazł się na 2 miejscu. Kołkowski i Studziński też byli w wyśmienitej formie, zamieniali się miejscami z rundy na rundę, ale ostatecznie to Studzińskiemu przypadło 3 miejsce. Kołkowski był wyraźnie rozczarowny takim obrotem sprawy, ale trafił na bardzo wymagających rywali. Dobrze, że cała czwórka pojedzie na Mistrzostwa Świata i tam powalczy o medale już w swoich kategoriach wzrostowych.

Bikini-Fitness: najliczniejsza kategoria, z 30 zawodniczkami i aktualną mistrzynią świata Hanną Garboś na scenie. Mistrzyni, choć szczyt formy szykuje na MŚ w Budapeszcie, wygrała obie rundy, imponując zarysami sylwetki, wdziękiem i obyciem scenicznym. Kolejnym startem w cyklu jej przygotowań do MŚ będzie Amatorska Olympia w Liverpoolu. A dalej, aż do 8 miejsca, rywalizowały zawodniczki, które także mają na swoim koncie osiągnięcia międzynarodowe, choć mniejszego kalibru. Wicemistrzyni Europy juniorek, Paula Mocior, zaczęła jesienny sezon od „Arnolda”, gdzie wywalczyła 5 lokatę w niesłychanie „długiej” kategorii z 44 zawodniczkami na scenie. Potem wywalczyła mistrzostwo Polski juniorek, a teraz była druga wśród seniorek. Czekają ją jeszcze starty na MP Szkół Ponadpodstawowych, MŚ w Fitness oraz Mistrzostwach Świata Juniorek w Fitness.

ZDJĘCIA ZAWODNICZEK

Kalendarz wypełniony aż do Świąt Bożego Narodzenia! Trzecia pozycja dla byłej mistrzyni Polski juniorek, Pauli Lewczuk, która teraz intensywnie włącza się do rywalizacji z seniorkami. Coraz lepsza ze startu na start, pokaże się następnie na GP PEPA w Opavie, a potem na MŚ w Budapeszcie. Mistrzyni Polski Magdalena Kaleta na 4 pozycji, następnie odkrycie jesiennego sezonu, filigranowa Małgorzata Flis. Sylwia Sobota i Żaneta Szlęzak to cały czas niespełnione nadzieje, a na 8 pozycji Ewelina Szala, która na Olympii w Pradze niespodziewanie wskoczyła na 4 miejsce. Tutaj wyglądała już jednak na zbyt wychudzoną. Bardzo zgrabnych zawodniczek z podobnym problemem znalazłoby się jeszcze kilka. Redukcja tkanki tłuszczowej to jedna sprawa, ale na to miejsce trzeba zbudować trochę tkanki mięśniowej, aby nie ucierpiały na tym zarysy ciała.

kif_cover_warsztaty_02

Fitness sylwetkowe: pierwsza trójka z Mistrzostw Polski w kategorii +168 cm: Katarzyna Dudziak, Katarzyna Skrzypiec i Joanna Ganske. Dudziak i Skrzypiec utrzymały swoje pozycje, a Ganske spadła na 4 miejsce, za Sylwię Śliczną, która wyprzedziła ją w T-walkingu. Wszystkie zawodniczki bywały już jednak w lepszej formie i teraz mają czas do MŚ, aby wyeliminować mankamenty.

Fitness atletyczne kobiet: Świetna Diana Dudziak, która dostała same „jedynki” u sędziów i będzie mocnym punktem reprezentacji na MŚ. Następnie Agnieszka Łuczak, która wyraźnie szczyt formy miała już za sobą, zaczynając od GP Warszawy w połowie września, a potem jadąc na „Arnolda” (9 miejsce). Na 3 pozycji czwarta zawodniczka Mistrzostw Polski Agnieszka Sokół-Witkowska. Ta konkurencja powili się w Polsce rozwija, a zawodniczek przybywa.

D5

D001

D8

D002

L001

L002

Loo3

A1

m1


A2

Fitness plażowe mężczyzn: Druga najliczniej obsadzona konkurencja, z 28 zawodnikami na scenie. Czołówka niezwykle silna, z mistrzem Europy i wicemistrzem świata Grzegorzem Płaczkowskim na czele. Płaczkowski jest już na granicy przejścia do kulturystyki klasycznej, ale w tym sezonie powalczy jeszcze w fitness plażowym. Podobny dylemat ma jeszcze masywniej zbudowany Mariusz Janucik, ale on zredukował nieco definicję umięśnienia, starając dopasować się do standardów tej konkurencji.

ZDJĘCIA ZAWODNIKÓW

Przedzielił ich delikatnie zbudowany, ale maksymalnie dorzeźbiony Adrian Dziełak. Tuż za nimi nasz wicemistrz Europy juniorów Rafał Zabawa, który sporo stracił na zbyt „oszczędnym” smarowaniu ciała oliwką. Ale jego priorytetem są grudniowe Mistrzostwa Świata Juniorów w Salwadorze. Tak, czy owak, cała czwórka pojedzie najpierw na MŚ w Fitness do Budapesztu.

Fitness kobiet: trzy młode zawodniczki, według klasyfikacji wiekowej jeszcze dzieci, i jedna nowa seniorka Renata Gorzelańczyk, która w rundzie sylwetkowej była na 2 miejscu, ale dość powolny program zepchnął ją na 3 pozycję. A na czele przechodząca niebawem do grupy juniorek Aleksandra Kępa, która wygrała zarówno „sylwetkę” jak i program. Na drugiej pozycji juniorka Marta Sawiniec. Kępa ma jeszcze zaplanowany start na GP PEPA oraz na GP Fitness w Brnie.

Uzbierała się czwórka zawodników, w tym 64-letni Mirosław Kaźmierczak, który jest prawdopodobnie najstarszym zawodnikiem fitness na świecie. Ponieważ IFBB nie prowadzi kategorii fitness weteranów, Pan Mirosław startuje także w kulturystyce weteranów. Ale jest też idealnym przykładem na to, że nawet po „60-tce” można robić postępy w kształtowaniu sylwetki i umięśnienia, szczególnie od strony jakości ciała. W tej konkurencji obie rundy wygrał Mateusz Milczuk, natomiast Michał Głąbiński uległ w programie Kaźmierczakowi, ale nadrobił straty w rundzie sylwetkowej, wysuwając się na 2 pozycję. Jest jednak jeszcze za wcześnie, aby wysyłać ich na zawody międzynarodowe, gdzie poziom jest niesłychanie wygórowany.

Komentarze: