Na słupskie zawody trzeba bardzo uważać. Niejeden mistrz już się na nich sparzył, gdy przyjechał w słabszej formie, jak chociażby Marek Borowicz w 2002 r., kiedy musiał uznać wyższość świetnie przygotowanego Ireneusza Różańskiego. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że słupskie zawody są rozgrywane dość wcześnie i zawodnicy z krajowej czołówki są jeszcze dalecy od szczytu formy, szykowanego zwykle na majowe Mistrzostwa Polski. Z drugiej strony są zawodnicy, którzy specjalnie robią formę na te zawody albo przyjeżdżają na nie świetnie przygotowani nowicjusze, będący akurat po swoich „Debiutach Kulturystycznych”.

Wiedział o tym wszystkim Radek Słodkiewicz, toteż podszedł do słupskich zawodów bardzo poważnie, przyjeżdżając w wysokiej, choć nie szczytowej formie. Wygrać z nim w Słupsku mógł tylko ktoś ze ścisłej krajowej czołówki, będący w bardzo wysokiej formie, ale nikt taki do grodu nad Słupią akurat nie przyjechał (taki przypadek zdarzył się dwa tygodnie później na Mistrzostwach Śląska w Żorach, gdzie Słodkiewicz trafił na świetnie dysponowanego Kamila Majka).Słodkiewicz, prezentując dobrą separację mięśni przy wadze 109 kg, wyglądał jak zawodowiec, budząc podziw i respekt pozostałych kulturystów średniej klasy. Grubość i wypukłość jego mięśni była doprawdy imponująca, co rokowało udany wiosenny sezon startowy, z szansami na wysokie, może nawet medalowe, miejsce na Mistrzostwach Europy. Trudno było oprzeć się tego typu refleksjom, oglądając mistrza „wrzucającego” kolejne pozy. Tym razem do Słupska przyjechało mniej debiutantów, którzy dzień wcześniej rozgrywali swoje „Debiuty PZKFiTS” w odległej o 500 km Ostrowii Mazowieckiej. Ta podróż wymagała nie tylko walki z własnym zmęczeniem, ale również z wszechobecną na trasie, czasami białą jak mleko mgłą. Tym niemniej kilku dobrych debiutantów dotarło do Słupska i to oni nadawali ton rywalizacji w kilku kategoriach. Najlżejszą wagę, do 70 kg, wygrał znany już na krajowych scenach Henryk Hryszkiewicz z Gdyni, brązowy medalista Mistrzostw Polski 2001. Za przeciwnika miał debiutującego, choć już niemłodego kulturystę, a wcześniej ciężarowca, 52-letniego Ryszarda Rećko. Pan Ryszard dzień wcześniej wygrał tę kategorię na „Debiutach” i Hryszkiewicz wcale nie miał lekkiego zadania, jednak podobnie jak Słodkiewicz, dobrze się przygotował, mając braki jedynie w definicji. Przeważał jednak ogólnym rozwojem umięśnienia, masą i wypukłością poszczególnych mięśni.Największą niespodzianką były wyniki rywalizacji w kategorii do 80 kg. Wystartowali w niej tak znani zawodnicy, jak wicemistrz Polski 2002 – Patryk Staszak i brązowy medalista – Wojciech Nadolski. Wydawało się więc, że będzie to rewanż za poprzednie Mistrzostwa Polski, jednak plany mistrzów pokrzyżowali dwaj debiutanci: Tomasz Bobrowski z Torunia i Mirosław Pupek z Białegostoku. Zarówno Nadolski, ale szczególnie Staszak, byli mocno otłuszczeni i zgrabnie zbudowany Pupek, mający wypukłą klatkę piersiową i ładne mięśnie naramienne, ograł doświadczonych rywali oraz swojego pogromcę z Ostrowii, Bobrowskiego. Bardzo udany początek kariery.Podobną sylwetkę do Pupka ma Jarosław Makowiecki z Torunia. Pięknie zarysowane główne mięśnie górnej połowy ciała, imponująco wąska talia i nieco za smukłe nogi to główne odczucia, jakie się nasuwały podczas oglądania jego występu. Może gdyby miał lepszą formę startową (definicję), to powalczyłby z reprezentantem Sandomierza, Sebastianem Sudym. Sudy był chyba w najlepszej formie startowej ze wszystkich zawodników. Miał twarde, ostro zarysowane i poseparowane mięśnie, toteż bez trudu pokonał Makowieckiego i zwycięzcę tej kategorii na „Debiutach”, Cezarego Ciecierskiego.I wreszcie w najcięższej kategorii, za szerokimi plecami Słodkiewicza, niezwykle zaciętą walkę o dalsze miejsca stoczyli Bartosz Guran z Wałbrzycha, Robert Zieliński z Gdańska i as „Debiutów”, Włodzimierz Karbownik z Warszawy. Guran, uczestnik ubiegłorocznych „Debiutów”, robi szybkie postępy, nabywa masy mięśniowej i waży już 97 kg. Nie był jeszcze dorzeźbiony na 100%, ale ogólny rozwój umięśnienia i zarysy sylwetki pozwoliły mu wysunąć się o jeden punkt przed obu rywali. Ci natomiast uzyskali po 14 punktów i o ich lokatach musiało zadecydować porównywanie not sędziowskich. Zieliński pozostaje cały czas niespełnionym talentem, gdyż bardzo ciężko przychodzi mu robienie formy startowej i już można wątpić, czy kiedykolwiek ją zaprezentuje. Jest masywnie i wszechstronnie umięśniony, ale to nie wszystko. Natomiast Karbownik jest ewenementem w polskiej kulturystyce – mając 2 metry wzrostu, waży 115 kg. Oczywiście, zrobienie z tak wysokiego człowieka harmonijnie umięśnionego kulturysty jest piekielnie trudnym zadaniem, ale nad tym czuwa nie byle kto, bo sam wicemistrz świata Piotr Głuchowski, który doradza Panu Włodzimierzowi. Pojedynek w kategorii open mógł się zakończyć jedynie wygraną Słodkiewicza. Na drugie miejsce awansował Sudy, a dalsze pozycje zajęli Pupek i Hryszkiewicz. Warto jeszcze nadmienić o występie dwóch kulturystek: Agnieszki Ryk i Patrycji Kozyry. Pani Agnieszka zaprezentowała dobrą formę, z ładnie dopracowaną talią i jedynie nogi wymagają dalszego szlifowania. Celem zawodniczki były Mistrzostwa Polski i wejście do reprezentacji na Mistrzostwa Europy, jednak jak się dowiedzieliśmy, Pani Agnieszka miała, na szczęście niezbyt groźny, wypadek i jej dalsze plany startowe zostały pokrzyżowane.Słupskie zawody są obecnie najdłużej organizowaną, coroczną imprezą kulturystyczną w Polsce. Tym razem była to już ich XVII edycja. Pozostaje życzyć organizatorom, rodzinie Państwa Kaszubów z Ustki, aby wytrwali w tych trudnych czasach i nadal ożywiali życie kulturystyczne na Pomorzu.

Komentarze: