_DSC6017

Media społecznościowe przyniosły niesamowity wzrost zainteresowania branżą fitness. Dzięki nim wiemy co, gdzie i jak się dzieje. Widzimy całą rzeszę ludzi chcących startować w zawodach, inspirujące motywacje czy wymiany doświadczeń. W tym wszystkim pojawia się także spora ilość hejtu i niekonstruktywnej krytyki, która psuje świat wspólnej pasji. To właśnie ta doza nienawiści sprawia, że coraz rzadziej sport nas łączy, za to widocznie dzieli. W wielu różnych kwestiach.

Stan zapalny

Debiuty 2018 to wydarzenie, które zawsze aktywizuje opinię publiczną. Nowe postaci, nowe sylwetki, oczekiwania na cos wyjątkowego. W tym roku było podobnie, jednak pojawiło się także coś, czego nie widać było nigdy przedtem. Kłótnie, wytykanie palcami pomiędzy zawodnikami, pretensje do sędziów, krzyki. To wszystko uderzyło wszystkich, którzy zarówno byli na zapleczu sceny jak i tych, którzy potem dołączyli się do kłótni na Instagramie. Czara goryczy się wylała, puściły hamulce, a frustracja przejęła stery.

_DSC5936

Dwie strony medalu

Eventy, zawody, targi, sesje zdjęciowe i radosne twarze na Instagramie, to jedna z dwóch stron medalu fitnessowego. Ta strona jest niezwykle pozytywna i pełna energii. Wszyscy się motywują, kibicują sobie i dbają o jak najlepszą atmosferę. Wielokrotnie debiutanci spotykali się z niezwykle przyjemnym przyjęciem kibiców oraz innych zawodników podczas zawodów. Na wspólnych wyjazdach rodziły się wielkie przyjaźnie czy związki. Pozornie wszystko wygląda tak jak powinno, jednak pojawia się także druga strona medalu. W kuluarach, w komentarzach na Instagramie czy Facebooku wylewa się cała negatywna energia zbierana przez długi czas. To właśnie tam upust swoich niezadowoleniom, frustracjom i kompleksom dają ludzie czekający na właściwą okazję. Wielokrotnie Ci sami, którzy ładnie się uśmiechają i klepią po plecach później wytykają błędy i zarzucają negatywną energią tych, którzy na to „zasłużyli”. Pasja, która powinna łączyć, zaczyna dzielić…

_DSC6177

Nie ważne jak, ważne żeby mówili…

Nie każdy może być na „szczycie”, mimo że media społecznościowe są w stanie z każdego zrobić „kogoś”. Nie trzeba mieć szczególnych umiejętności, wiedzy czy nawet medialnego zacięcia. Wystarczy trochę pieniędzy, szczęścia i pomysłu do tego, aby w miarę szybko stać się znanym. Dla wielu ludzi trudność osiągnięcia tego może być powodem frustracji. Ta z kolei wylewana jest litrami. Ochoczo i bez zahamowań, na każdy temat, nawet jeśli nie mamy nic wartościowego do przekazania światu. Dla wielu to właśnie sposób na to, aby stać się zauważonym, stać się niejako znanym „krytykiem” i krytykować wszystko i wszystkich. Liczy się tylko to, że ktoś liczy się z Twoim zdnaiem. To niestety najprostszy sposób na zwrócenie na siebie uwagi, zwłaszcza jeśli za ową „krytyką” nie idzie nic więcej niż tylko wypowiadane słowa.

_DSC6211

Fitness to tylko fitness czyli jak oddzielić rzeczy ważne

Krytyka krytyką, zakulisowe niesnaski pozostaną niesnaskami, a mimo tego są ludzie, którzy potrafią łączyć się w grupy ponad wszystkimi podziałami. Potrafią spędzać ze sobą czas zarówno na zawodach jak i poza nimi. Łączy ich nie tylko pasja, ale wypracowana przez lata przyjaźń. Przyjaźń ta wymaga jednak czegoś więcej niż tylko miłych komentarzy pod zdjęciami i selfie na targach fitness. Szkoda tylko, że obecnie to tak rzadko spotykane zjawisko. Wydaje się nam, że łączy nas tak wiele, a w rzeczwistości na żywo nie mamy o czym rozmawiać. O wiele prościej jest nam porozumiewać się obrazkami i prostymi pozytywnymi słowami niż wypracować więź opartą na przemyśleniach, doświadczeniach i zwykłej rozmowie.

Kluczem do tego jest chyba otwartość, dystans i umiejętność rozróżniania tego co dzieje się w wirtualnej rzeczwistości, a tego co tu i teraz. Niech sport będzie spoiwem ale nie jedynym elementem łączących nasze charaktery.

Autor: Kuba Łysiak

 

Komentarze: