okijuyhgt

Rozmowa z Robertem Rutkowskim – byłym reprezentantem Polski w koszykówce i certyfikowanym terapeutą uzależnień.

Co z problematyką sterydów, czy warto o nie pytać?

W dzisiejszych czasach to są bardzo sensowne pytania. Temat jest niedoceniany i można powiedzieć: nieoszacowany. Nie można jednak powiedzieć, że jest niedoszacowany, bo nikt nie próbuje liczyć osób mających problem ze sterydami. Nie ma żadnych badań na ten temat.

Kto najczęściej sięga po sterydy?

Mam sporo klientów wśród biznesmenów z tzw. top-managementu. To jest ta grupa, o którą pan pyta. Często tzw. wysokofunkcjonujące osoby zaczynają stosować sterydy mając już wcześniejsze doświadczenia z kokainą, amfetaminą, czyli ze środkami, które „polepszają” sprawność i pozwalają się lepiej poczuć. Dla nich prowadzę wykłady „Zarządzanie przyjemnościami główną umiejętnością każdego managera”, bo to właśnie oni kompletnie sobie nie radzą z przyjemnościami. A to przyjemność jest tym czynnikiem napędzającym mężczyzn do działania.

kif_cover_warsztaty_02

A sportowcy? Czy tam ten problem się pojawia?

Jeżeli chodzi o sportowców, to ten problem jest w tym środowisku ciągle!

Sterydy pojawiają się głównie w dyscyplinach, w których ważne jest dźwiganie, pchnięcie, a także w kolarstwie. Zawodnicy tych dyscyplin poddawani są szczególnej kontroli antydopingowej, ale jak pokazuje historia Lance’a Armstronga, nie zawsze jest ona skuteczna. To jest wojna światów – im bardziej się pilnuje, tym więcej pojawia się sposobów, żeby tę kontrolę ominąć.

Wśród moich klientów jest wielu byłych sportowców wyczynowych. Teraz są aktywni w innych dziedzinach, np. w branży ochroniarskiej. Oni często sobie folgują używając sterydów, żeby zachować sprawność i wygląd. Niestety, często się w tym „zatracają”. Jeszcze częściej mam do czynienia z zawodnikami z niższej półki, np. ligi okręgowej. Można zauważyć, że ponieważ są oni mniej pilnowani, to łatwiej puszczają im hamulce. Pozwalają sobie na dużo, nawet półlegalnie, z cichym przyzwoleniem otoczenia.

Dalsza część rozmowy z Robertem Rutkowskim w KiF nr 10/2015

Komentarze: