Dwudziestego lutego, w gdańskiej hali Olivia, odbyły się pierwsze Mistrzostwa Polski Siłaczy – Strong Man ’99

Na starcie stanęli „siłacze” z całej Polski. Większość z nich to utytułowani zawodnicy, zwłaszcza trójboju siłowego i podnoszenia ciężarów. Imprezę otwierał minister sportu pan Jacek Dębski. Głównym organizatorem natomiast był dyrektor Strong Man Polska, pan Cezary Wołodko.Wystartowało dziewięciu zawodników w ośmiu konkurencjach wytrzymałościowo-siłowych. Zmagania ich oglądało ponad dwa tysiące osób. Pierwsza konkurencja to „spacer farmera z walizkami”, polegała na przeniesieniu, na jak największą odległość, dwóch „marmurowych” walizek, ważących po ok. 110 kilogramów każda. Tomasz Wszenderowski i Piotr Jarmolik, zaliczyli „spacer” z bardzo dobrym wynikiem 51,7 m.Drugą konkurencją było wyciskanie sztangi zza karku w pozycji stojącej. Zawodnicy mieli możliwość podchodzenia do konkurencji trzy razy. Tę rundę wygrał Lubomir Libacki z wynikiem 120 kg.Następną konkurencją było przeciąganie samochodu ciężarowego ważącego 7 ton na odległość 20 m. Tu też najlepiej wypadł Piotr Jarmolik, przeciągnął ciężarówkę najszybciej – w czasie 24,98 s.Czwarta w kolejności konkurencja, nazywana pieszczotliwie „czuły uścisk”, wymagała od zawodników dużo siły i wytrzymałości. Zawodnicy mieli za zadanie utrzymanie jak największej ilości cegieł w czasie 5 sekund. Tu wielką siłę zademonstrował Tomasz Wszenderowski – utrzymując tych cegieł aż szesnaście.Siłacze mieli za sobą półmetek. Na prowadzenie wysunął się Piotr Jarmolik przed Tomaszem Wszenderowskim.Noszenie belki na czas to następna próba, jakiej zostali poddani zawodnicy. Tu trzeba było wykazać się nie lada kondycją i siłą. Belka ważąca 150 kg nie sprawiała jednak zawodnikom większego kłopotu. Znowu triumfował Piotr Jarmolik, uzyskując czas 9,51 s. Wydawać by się mogło, że Jarmolik bez przeszkód zmierza po tytuł mistrza.Napięcie rosło. Następny bój to tzw. „uchwyt Herkulesa”, czyli trzymanie dwóch samochodów na pochyłych platformach. Każde z aut ważyło po 1190 kg. Niecodzienną wytrzymałość zademonstrował Lubomir Libacki, trzymał uchwyty najdłużej, bo przez 46,57 s.Przedostatnią próbą zmagań był tzw. „zegar”. Konkurencja polega na przenoszeniu po obwodzie koła ciężaru ważącego ok. 410 kg. Wymagało to naprawdę morderczego wysiłku. Dotychczasowi faworyci mieli pecha. Jarmolik źle uchwycił ciężar, dlatego też przeniósł go tylko na odległość 10 cm. Wszenderowski, jako jedyny, nie zaliczył podejścia. W tej sytuacji Libacki przesunął się na drugą pozycję.Ostatnią konkurencją było wnoszenie beczek piwa na wysokość 7 metrów. Wydawałoby się to bardzo proste, gdyby nie fakt, iż każda beczka ważyła 82 kg. Jarmolika opuściło szczęście. Beczka wyśliznęła mu się z rąk, co w efekcie spowodowało stratę nie do odrobienia. Ostatecznym zwycięzcą został Lubomir Libacki, który wywalczył mistrzostwo ostatnią konkurencją.- „To mój pierwszy start w tego typu imprezie” – powiedział mistrz Polski. Zwycięzca zawodów otrzymał 4.500 zł. Część tej kwoty przeznaczył na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Gestem tym zjednał sobie sympatię całej publiczności.Za zdobycie drugiego miejsca Piotr Jarmolik otrzymał 3.000 zł, natomiast trzecie miejsce zdobył Robert Grygorcewicz, który w nagrodę otrzymał 1.500 zł. Warto dodać, że wszyscy uczestnicy mistrzostw otrzymali drobne nagrody rzeczowe oraz dyplomy.Trzeba również wspomnieć, iż trenerem Libackiego i Jarmolika jest Jan Łuka – wielokrotny mistrz Polski w trójboju siłowym. Zawody obserwował trener kadry, pan Brunon Gerschmann, który Libackiego i Jarmolika wytypował na mistrzostwa świata w Norymberdze. Odbędą się one w maju tego roku.Organizacja gdańskich zawodów była wzorowa. Impreza przebiegała bardzo sprawnie.

Komentarze: