yovanna-ventura

Temat Instagramowych gwiazd będących obrazem tego, co dzieje się w social mediach wciąż trwa i wciąż wzbudza dużo kontrowersji i zainteresowania. Im dłużej trwa sytuacja, w której samozwańcze gwiazdy niszczą od lat budowan wizerunek sportów sylwetkowych, tym my coraz mocniej będziemy starali się z tym walczyć. Tym bardziej, że wiele z tych „gwiazd” to tylko liczby lajków i followersów przy jednoczesnym braku wiedzy i rzetelności.

Proces tworzenia gwiazdy – najważnieejsze elementy

Przypomnijmy jak wygląda proces tworzenia gwiazdy z Instagrama. Otóż zaczynamy od wymyślenia nazwy, chwytliwej i oczywiście związanej z fitnessem. Jak nie masz pomysłu po prostu wpisujesz swoje imię i dodajesz „FIT” albo „FITNESS”. Nie zapominajmy o tym, że przydałoby się dopisać w opisie profilu „Future Bikini Fitness Competitor”. Przecież nie możmy trenować dla siebie i dla zdrowia, musimy to zrobić, aby koniec końców stanąć na scenie, nawet jeśli nie mamy najmniejszych szans. Liczy się to, że później pochwalimy się naszymi zdjęciami ze sceny i pod każdym z nich dopiszemy niezwykle szczerą i pełną motywacji sentencję – możesz osiągnąć wszystko!

 

ZDJĘCIA

Następnie publikujemy zdjęcia, jednak aby owe zdjęcia przyciągały uwagę ludzi muszą być szokujące, ciekawe albo przynajmniej zwracające uwagę. Najłatwiejszą drogą do zdobycia lajków czyli wyznacznika „popularności” są zdjęcia pokazujące ciało. Nie wystarczy jednak zwykłe ciało, musi być ono odkryte, najlepiej w formie ukazującej porządnie ukształtowane pośladki.

11939696_1673749279503723_1009837575_n

Jednak co zrobić, aby ludzie nie myśleli, że jedyne co jest na moim profilu to pupa? Trzeba dodawać także inne zdjęcia, które ‚zmotywują” moich „wiernych” obserwujących. Wtedy na tapecie pojawiają się zdjęcia typu lifestyle (jednak w wydaniu, gdzie w tle widać starą butelkę wody czy toaletę z podniesioną klapą) albo typowe siłowniane selfie z najmodniejszym obecnie setem (legginsy i top) znanej marki (a może wezmą mnie na ambasadora?!)

e63526601a76bdc34816b77e47e68a4f

 

TO NIE WYSTARCZY

To zaczątek tworzenia „gwiazdy” sportów sylwetkowych na instagramie. To jednak za mało, aby stać się sztandarowym motywatorem i influencerem branży fitness, którą wszyscy będą zapraszać na targi, do współpracy przy najnowszych sesjach ubraniowych i suplementayjnych. Brakuje kilku elementów…

 

INSTASTORIES

Pamiętajmy o instastories, na których codziennie będziemy wrzucać zdjęcia i „boomerangi” przepisów na omlet, suplementów (w nadziei, że któraś z firm zechce nas sponsorować) oraz przebitek z treningu, a raczej wypiętych pośladków w lustrze na siłowni lub przebieralni. Musimy nagrywać instastories w taki sposób, aby nasi już wyczekujący i bijący się o naszą uwagę fani nie wpadli w depresję jeśli nic się nie pojawi. Od czasu do czasu możemy dodać jakiś live albo monolog, natomiast brak umiejętności mówienia składnie i po polsku tłumaczmy „zmęczeniem po treningu” albo „taki po prostu jestem” (hejterzy nie będą mogli tego przecież krytykować).

d5c4d449be1fc333ed392fa675e5d4ac

 

PŁATNE PROMOWANIE

Czego brakuje? PŁATNEJ PROMOCJI czyli tego, co sprawniej pozwoli nam dotrzeć do nowych osób, które spragnione kolejnych pośladkow wypiętych w kreatywnej pozie będą z wielkim entuzjazmem klikać kolejne instagramowe „serduszka” i wpisywać komenatrze w formie obrazkowych soczystych brzoskwinek. To kwintesencja działania w social mediach. Płatna promocja pozwala nam na dotarcie do głębim nieporuszonych serc, które czekają na kogoś tak wyjątkowego jak mój nowy profil (przecież mój profil jest przełomowy i wcale nie pokazuję tego co wszyscy inni). Nie zwracajmy uwagi na to kto i po co klika  w nasz profil, ważne żeby liczby wzrastały a uwaga potencjalnych partnerów kierowała się bezpośrednio na nas (nie ma co zastanawiać się nad tym, czy rzeczywiście ktoś ogląda bo nas lubi i jesteśmy dla niego wzorem czy klika tylko dla zasady).

17123251389_bed3c3a1ba_b

KONSEKWENCJA

Teraz wystarczy zachować konsekwencje, trzymać się wyżej wymienionego planu, wydawać pieniądze na płatne kampanie i z biegiem czasu doczekać się magicznej liczby 20-30 tys followersów z Armenii, Mozambiku i Togo (kupieni obserwatorzy). Pomysł na siebie nie jest ważny. Nie powinno liczyć się to, co w głębi duszy chcemy przekazać, a wyłącznie dążenie do „sztucznego” uznania instagramowych użytkowników.

Po co tworzyć społeczność ludzi, którzy chcą coś zrobić dla innych? Po co gromadzić wokół siebie ludzi, którym możemy pomóc i zmotywować ich do zmiany swojego życia? Po co się starać skoro i tak koniec końców to liczby wyświetleń i followersów decydują o tym czy ktoś będzie wzorem czy też nie?!

Komentarze: