DSC_0587

W czasach, gdy rozpoczynałem treningi, na siłowni ćwiczyło się głównie ciężarami wolnymi. Na salach treningowych były głównie  sztangi, sztangielki i hantle.  Dzisiaj, gdy wejdzie się na salę treningową nowo powstałego klubu kulturystycznego, widać przede wszystkim maszyny do ćwiczeń, ciężary wolne też są, ale w porównaniu z maszynami zajmują o wiele mniejszą powierzchnię.

Trening na maszynach ma dużą grupę zwolenników, gdyż ma takie zalety jak:

– łatwość w przyjęciu właściwej pozycji do ćwiczenia

– duży stopień bezpieczeństwa

– krótszy czas treningu

– szybka zamiana obciążenia

– krótszy czas regeneracji mięśni (mniejsza liczna mięśni zaangażowanych w ćwiczenie)

Mimo takich niewątpliwie dużych plusów uważam, że jeżeli chodzi o budowanie masy mięśniowej i wzrost siły, to żadna maszyna nie jest w stanie zastąpić ciężarów wolnych. Moja dewiza jest taka: Jeżeli chcesz być dobrze umięśnionym i silnym facetem – trenuj tam, gdzie są ciężary wolne.

Pozycja dłoni

Podstawowa rzecz, która nie odpowiada mi w maszynach, to narzucony sposób wykonywania ćwiczeń. Nie jest możliwe prowadzenie ciężaru po innym torze ruchu niż ten, który wymusza na nas maszyna, co nie musi być dobre.

Weźmy dla przykładu wyciskanie ciężaru leżąc (ćwiczenie na rozwój mięśni klatki piersiowej). Używając do tego ćwiczenia sztangielek mogę ustawić dłonie pod najbardziej odpowiadającym mi kątem i w ten sposób mieć duży wpływ na pracą mięśni piersiowych. Przy urazie stawu barkowego, a czasami taki uraz się zdarza, mogę też znaleźć taką pozycję dłoni, przy której nie odczuwam bólu w tym stawie w trakcie wykonania ćwiczenia.

Inną, jakże istotną dla mnie rzeczą,  jest to, że wyciskając sztangielki, w końcowej fazie  ruchu często robię  skręt dłoni do wewnątrz w celu uzyskania mocniejszego skurczu  mięśni piersiowych.

Na maszynie pozycja dłoni jest stała, tak więc nie jest możliwe ustawienie dłoni pod innym kątem  niż ten, który narzuca nam konstrukcja maszyny.

O wielu korzyściach jakie daje trening ciężarami wolnymi dowiecie się z KiF nr 7-8/20115

Komentarze: