18582359_1059081430895149_843737400875926179_n

Ada Kalisz – Julka, miniony weekend, to dla Ciebie kolejny wielki sukces w bikini fitness. Diamond Cup w Ostravie zakończone 3-cim miejscem. Międzynarodowe zawody, wielki sukces – jak wrażenia? Poproszę Cię o kilka słów komentarza.

Julia Fusiecka – Powiem szczerze, że to, co wydarzyło się podczas Diamond Cup przerosło moje największe oczekiwania! Po cichu marzyłam o finale, ale nie śmiałam nawet o tym głośno mówić. Poziom zawodów był naprawdę wysoki, a ja patrząc na moje konkurentki z każdym momentem czułam, że może być ciężko. Myślałam sobie: „ Co ja tu robię? Chyba porwałam się w motyką na słońce!” Niestety mam w sobie coś takiego, że nie potrafię obiektywnie ocenić swojej sylwetki. Chyba za mało w siebie wierzę…
Nie zapomnę tego momentu, kiedy wyczytali moje nazwisko na medalowej pozycji! Szok i niedowierzanie. Taka mała ja, na takich prestiżowych zawodach i to z medalem. Rozpierała mnie radość. W tym momencie rozwinęły mi się skrzydła. Cieszyłam się, że moja całoroczna, ciężka praca została doceniona. I tutaj muszę wspomnieć o moim trenerze – Akopie Szostaku, który cały czas widział we mnie potencjał i namówił mnie do startu na arenie międzynarodowej. Chyba sama bym się na to nie zdecydowała.

 

Ada Kalisz – Odpowiedni mentor, to często klucz do sukcesu. Wspaniale, że takiego znalazłaś.Czy ten piękny sukces będzie miał swoją kontynuację – są plany na kolejne starty w najbliższym czasie?

Julia Fusiecka – Tak, te zawody były pierwszym przystankiem i tzw. „rozgrzewką” przed moją docelową imprezą, czyli Olympia Spain. To już za niemal tydzień! Na tych zawodach skupiły się moje przygotowania. A co dalej? Czas pokaże!

18767610_1064324350370857_8907242589572889730_n

 

Ada Kalisz – Jesteś już bardzo doświadczoną i cenioną zawodniczką. Wiele przetartych szlaków na scenach w Polsce i za granicą, cała masa osiągnięć. Jakbyś określiła obecny etap swojego życia – życia zawodniczki rzecz jasna. Apetyt na więcej i więcej, czy może zupełnie inny plan?

Julia Fusiecka – Jak to się popularnie mówi: „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Uwielbiam pracę z ludźmi. Zarówno z dziećmi jak i dorosłymi i tu chcę się realizować. Już niedługo będę mogła przyjąć więcej podopiecznych na treningi i skupić się na nich w pełni. Czuję w sobie chęć rozwoju, ciągłego doskonalenia i nie mam tu na myśli tylko sylwetki. Ten sport jest piękny, jednak wymaga dużo wyrzeczeń. Nie mogę zapominać o moich najbliższych. Nie chcę zaniedbywać pracy i rodziny, dlatego nie startuję cały rok. Szanuję swój organizm i swoje zdrowie, więc zapewne niedługo przyjdzie czas na odpoczynek. Pora wynagrodzić im to, że ostatnio byłam ciągle nieobecna…

18485589_1053484091454883_4643191954924583405_n

 

Ada Kalisz – Bardzo zdrowe podejście! Od pewnego czasu szkolisz z zakresu pozowania przyszłe zawodniczki bikini fitness. Jakbyś oceniła poziom dziewcząt w tym zakresie od strony właśnie „nauczycielki”? Nie da się ukryć, że zawody fitness stały się wręcz modne i liczba przygotowujących się dziewcząt jest ogromna. Każda ma szanse?

– Tak, to prawda. Ostatnio pomagam dziewczynom z zakresu prezencji scenicznej. Powiem szczerze, że dziewczyny są coraz lepiej przygotowane. Wiele zawodniczek szykuje się do swojego pierwszego startu przez kilka lat, a ich sylwetki są już bardzo dobre. Cieszy mnie, że dziewczyny są świadome tego, jak ważna jest cała oprawa zawodniczki, a nie tylko zgrabne ciało i nie zostawiają ćwiczenia przed lustrem na ostatnią chwilę. Zawsze powtarzam , że jeśli chcesz osiągnąć sukces to pozowanie musi się stać częścią treningu. Tak samo niezbędną jak siłownia. A czy każda ma szanse? Nie mnie to oceniać. Ja ze swojej strony obiecuję zrobić wszystko, żeby tak było!

18670837_1063402110463081_4394120300684606203_n

 

Ada Kalisz – Nawiązując trochę do poprzedniego pytania, jak i całego Twojego doświadczenia w zakresie tych zawodów – powiedz mi proszę, co uważasz za najważniejsze w kwestii przygotowań, jak i już finalnie w kwestii występu na scenie?

Julia Fusiecka – Najważniejszy w kwestii przygotowań jest zdrowy rozsądek. By nie popaść w paranoję i nie zachłysnąć się tym całym „fit-lifestyle”. Przeraża mnie to, że często nie ma on nic wspólnego ze zdrowiem – poza pięknymi zdjęciami. Wielokrotnie spotykałam się z tym, że zawodnicy są gdzieś tam w środku nieszczęśliwi. Trzeba robić to z pasją, a nie za karę. Ja sama przez to przeszłam. Balansowałam na granicy zdrowia tylko dlatego, by wystartować w zawodach. Teraz jestem już bogatsza o to doświadczenie i wiem, że są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze. Przygotowania to jedno, ale nie można się tylko na to zafiksować, by nie stracić przyjaciół, nie oddalić się od rodziny. Te słowa kieruję przede wszystkim do osób, które dopiero planują swój debiut na scenie – co się odwlecze to nie uciecze! A co jest najważniejsze w kwestii samego występu? Musisz wejść i błyszczeć, a sędziowie to zauważą.

18700123_1062796590523633_7769874102977591236_n

 

Ada Kalisz – Bardzo dobrze, że otwarcie mówisz właśnie o tych aspektach. Widać, że jesteś przede wszystkim zawodniczką dojrzałą i masz bardzo dużo do przekazania innym- nie tylko w kwestii czysto sylwetkowej. Już tak na zakończenie, zapytam jeszcze – co uważasz dotychczas za swoje największe osiągnięcie w zakresie zawodów bikini, a co leży jeszcze u szczytu Twoich marzeń?

Julia Fusiecka  – Moje największe osiągnięcie? Każdy z moich dotychczasowych startów był dla mnie tak samo ważny. Nie potrafię wybrać najważniejszego. Sukcesem jest to, że mam szansę reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. Obiecuję zrobić wszystko, żeby ją dobrze wykorzystać!

U szczytu moich marzeń od roku był start na Olympii. Rok temu nie udało mi się pojechać na te zawody, czego bardzo żałowałam. Pracowałam w ciszy i teraz to marzenie już niedługo się spełni. Bez względu na wynik – jestem szczęśliwa, że w ogóle wezmę udział w zawodach, które do tej pory mogłam oglądać jedynie w Internecie.

 

Ada Kalisz – Bardzo dziękuję za rozmowę i wiele mądrych prawd, które tu padły. Trzymam kciuki za nadchodzące zawody w Hiszpanii i czekam z niecierpliwością na Twoje sceniczne podboje!

Julia Fusiecka – Również bardzo dziękuję i pozdrawiam!

Komentarze: