Kamil Koźlik pokazał wspaniałą sylwetkę podczas weekendowych zawodów na Śląsku. Nie dość, że był dobrze dopracowany mięśniowo to również pozowanie było prawidłowe. Co ciekawe Kamil został najlepszą SYLWETKĄ MIESIĄCA w naszym konkursie na marzec, co tylko potwierdza jego dobrą dyspozycję. 

Ada Kalisz – Kamil, w lutym, zakończyłeś wrocławskie debiuty na – bardzo wysokiej- drugiej pozycji w swojej kategorii.  W miniony weekend kolejny start w Mysłowicach i wielki triumf- wygrane Mistrzostwa Śląska.  Nie da się ukryć, że to naprawdę imponujący początek zawodniczej kariery!  Jak wrażenia? Może jakieś szczególne, pierwsze refleksje?

Kamil Koźlik – Zgadza się, początek roku niewątpliwie bardzo udany. Na debiuty jechałem z zamiarem wejścia do finału – było srebro. Na Mistrzostwa Śląska jechałem walczyć o medal – było złoto i o mały włos kat. OPEN… Wniosek? Chyba trzeba bardziej wierzyć w siebie!

 

Ada – Zdecydowanie. Zwłaszcza z tak świetną formą!  Kontynuując od razu ten wątek- po pierwszych krokach na scenie, możesz powiedzieć, że czujesz się jak ryba w wodzie, czy wręcz przeciwnie- musisz przełamywać wewnętrzne bariery?

Kamil – Zdecydowanie to jest to, w czym czuje się doskonale. Z siłownią związany jestem od 2008 roku, ale pierwsze myśli / marzenia o starcie pojawiły się jakieś 2 lata temu… Kolejny rok musiał minąć, zanim zebrałem się w sobie i rozpocząłem solidne przygotowania. Musiałem przełamać się wewnętrznie i uwierzyć, że będzie miało to sens, bo z natury nie lubię przegrywać!

17799387_1352305744852010_4857207147190949426_n

 

Ada – Definitywnie, zawodnik z duszą wojownika!  Obserwując prowadzone przez Ciebie portale społecznościowe, odnoszę wrażenie, że w Twoim przypadku zawody są czymś zupełnie…normalnym? Chodzi mi o to, że u większości zawodników , zawodom podporządkowuje się niejako całe życie. U Ciebie z kolei, są one jakby naturalnie wpasowane w codzienność- w bardzo pozytywnych znaczeniu tych słów. Mylę się, czy mam rację?

Kamil – Zdecydowanie tak. Wynika to z tego, że sport od zawsze był moją pasją. Dla mnie dieta to tak naprawdę żadne wyrzeczenia, ponieważ od lat mam odpowiednie nawyki żywieniowe. Co do zawodów – żyję tym w 100% jako zawodnik, kibic i trener swoich podopiecznych. Tak więc rzeczywiście – jest to dla mnie codzienność!

 

Ada – Myślę, że takie podejście do tematu jest rzadkością, więc tym bardziej wielki plus dla Ciebie.  Po tych „pierwszych krokach”, jest może coś- w odniesieniu do zawodów, co Cię niejako negatywnie zdziwiło, czy rozczarowało?

Kamil – Szczerze powiedziawszy – na tę chwilę – nic takiego nie przychodzi mi na myśl, a wręcz przeciwnie. Zarówno od strony organizacyjnej jak i sportowej , środowisko kulturystyki i fitness jest bardzo ściśle ze sobą związane. Byłem świadkiem wielu empatycznych i życzliwych zachowań zupełnie obcych zawodników wobec siebie, wsparcia i bezinteresownej pomocy – co w wielu innych dyscyplinach jest rzadkością.

17884421_1355576817858236_1504833317984482118_n

 

Ada – Póki co, widzimy same plusy i pozytywne aspekty. Myślę zatem, że na pewno będziesz szedł za ciosem.  Jakie są Twoje plany na kolejne starty? Zdradzisz mi, na co nastawiasz się priorytetowo?

Kamil – Zdecydowanie idziemy za ciosem. Wspólnie z trenerem – Marcinem Gandykiem, podjęliśmy decyzję, że dajemy organizmowi odpocząć i odpuszczamy MP w Kielcach, aby przygotować się na jesień w 200%. Tam priorytetowy będzie na pewno Puchar Polski i eliminacje do Mistrzostw Świata.

 

Ada – Jest cel, jest strategia, jest odpowiednie podejście – to się chwali.
Kończąc już naszą rozmowę i jednocześnie chcąc ją podsumować – powiedz mi proszę, co uważasz w życiu za najważniejsze, aby odnosić sukcesy? Co jest do tego niezbędne zarówno w nas samych, jak i tym, co nas otacza?

Kamil – Jeśli chodzi o nas samych, to – może zabrzmi to dość patetycznie – ale nieważne, czy chcemy być najlepsi w sportach sylwetkowych, być rekinami biznesu, czy osiągnąć sukces na jakimkolwiek innym polu. W życiu musimy przede wszystkim zachować pokorę i umieć podnieść się po porażce, bo to właśnie porażki tak naprawdę kształtują charakter. Idąc na szczyt, niestety zawsze będzie pod górę, a na dodatek często będą nam rzucać kłody pod nogi. Tym samym, trzeba otaczać się gronem życzliwych osób, które bez względu na nasze niepowodzenia zawsze będą nas wspierać.

1 miejsce - Kamil Koźlik

 

Ada Myślę, że to idealne podsumowanie dla naszej rozmowy, za którą bardzo Ci dziękuję.  Życzę niezmienności w podejściu do tematu, jak największego grona tych życzliwych oraz oczywiście owocnego, jesiennego sezonu – pełnego sukcesów!

Kamil – Co prawda nie bywam przesądny, ale mimo wszystko nie dziękuję, żeby nie zapeszać!  Pozdrawiam!

Komentarze: