17884547_1270154346367320_17719636940139056_n

Ada Kalisz – Olu, początek kariery zawodniczki bikini, debiut na scenie fitness w lutym i już – przez ostatnie miesiące – wiele startów owocujących w niemałe osiągnięcia! Idziesz, jak burza, co pokazały chociażby ostatnie zawody Diamond Cup w Ostravie, gdzie weszłaś do finałowej 6-tki zajmując piąte miejsce. Wielki sukces na zawodach międzynarodowych, zwłaszcza że raptem w lutym po raz pierwszy w życiu stanęłaś na scenie. Jak wrażenia i emocje? Pierwsze przemyślenia po tych trzech miesiącach startowych?

Aleksandra Szwec – Moje pierwsze wrażenie ? Sama jestem w szoku, że potoczyło się to tak szybko i niezwykle efektownie! (śmiech) Przed pierwszym startem w życiu – czyli tegorocznymi Debiutami – miałam wiele różnych myśli. Zastanawiałam się, czy w ogóle nadaję się na zawodniczkę bikini fitness, czy na pewno będę dobrze przygotowana, czy stres mnie nie pokona na scenie…Ale kiedy stanęłam na niej pierwszy raz, od razu wiedziałam, że to jest właśnie to, co chce robić. Ogromna zasługa moich sukcesów leży również po stronie prowadzących, których wybrałam po długim namyśle. Marek Fischer, Kamil Koczwara i Dawid Bukiel to osoby, które pomogły mi osiągnąć tak dobre wyniki podczas zawodów.

18870945_1332376500144048_292895786_n

 

Ada Kalisz – Czy masz już plany na kolejne starty, czy może teraz czas na odrobinę odpoczynku? Jakie są założenia?

Aleksandra Szwec – W tym momencie mam za sobą już pięć startów – w tym dwa międzynarodowe. Tytuł V- ce Mistrzyni Polski i awans do kadry narodowej na Mistrzostwach Europy. Patrząc na to, że zaczęłam zaledwie cztery miesiące temu- dało mi ogrom radości i jeszcze większą motywację do dalszej pracy.

Moje plany na ten rok? Obecnie myślę, że zasłużona przerwa, czyli regeneracja i poprawa sylwetkowych braków. Kolejny start, który planuję na jesień tego roku ma być z formą na 120 %!

 

Ada Kalisz – Czekamy zatem na Twój „wielki powrót” po tej zasłużonej przerwie!
Kontynuując, skąd w ogóle wziął się pomysł na starty w zawodach? Jak się zaczęła Twoja przygoda w związku z tym akurat sportem?

Aleksandra Szwec – Siłownia w moim życiu pojawiała się już dość dawno. Pierwszy raz trafiłam na nią za namową kolegów z liceum. Na początku zajęcia fitness, jednak dość szybko to ciężary skradły moje serce. Zawsze podpatrywałam innych ćwiczących i słuchałam rad bardziej doświadczonych osób.

Z mniejszymi lub większymi przerwami, ale zawsze gdzieś mi towarzyszyła. Po studiach – niezwiązanych ze sportem – bliska mi osoba zainspirowała mnie do tego, żeby zmienić wszystko o 180 stopni i dzięki temu zostałam trenerem. Bardzo szybko zaczęłam pracować na siłowni, jako instruktor. Przebywając z ludźmi, którzy naprawdę to kochają wiedziałam, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

18871164_1332376496810715_2135993026_n

 

Ada Kalisz – Mimo, że to początki zawodniczej kariery, to – z obserwacji Twojej osoby – śmiem wnioskować, że jesteś już na tę chwilę niesamowicie pochłonięta przez bikini fitness.  Czy upatrujesz w tym pomysłu na życie, na szersze spectrum czasowe?

Aleksandra Szwec – Myśli o bikini fitness pojawiły się, kiedy już pracowałam jako trener na siłowni. Na początku podglądałam piękne bikiniary w Internecie, a później już na żywo podczas zawodów. Pełna zachwytu oglądałam dziewczyny i powiedziałam sobie : Też kiedyś stanę na tej scenie! – jak powiedziałam, tak zrobiłam. Kiedy myślę sobie, że jeszcze tak niedawno patrzyłam z widowni na scenę, a teraz jestem na niej sama, przepełnia mnie ogromna duma i radość, że zdecydowałam się podjąć tę walkę.

Zdecydowanie nie wyobrażam sobie już, że mogłabym zmienić profesję i np. usiąść za biurkiem, czy przestać ćwiczyć. Czuję, że siłownia, ciężary i bikini to jest mój świat. Chce się rozwijać jako trener, chcę się cały czas uczyć i jednocześnie pracować nad sobą, aby móc dorównać tym najlepszym na świecie.

18816319_1332376510144047_689116912_n

 

Ada Kalisz – Nawiązując to tej podjętej walki, to co było dla Ciebie najtrudniejsze w przygotowaniach do pierwszego startu? Sięgnijmy pamięcią do lutowych Debiutów we Wrocławiu – jakieś szczególnie trudne momenty związane z tym startem?  A może przy okazji któregoś z kolejnych wystąpień miałaś naprawdę „pod górkę”?

Aleksandra Szwec – Osoby, które widziały jak wygląda mój tryb życia, zawsze zadawały to samo pytanie : Jak ty to robisz?. Przygotowania do debiutów nie były łatwe. Nie startowałam od zera, bo ćwiczyłam dość długo, ale tak naprawdę dopiero wtedy zaczęłam trenować. Kto startuje ten wie, że niestety sporty sylwetkowe to ogromna, bezzwrotna inwestycja. Pracowałam w dzień i w nocy – często śpiąc po 3 godziny, żeby móc sobie na te zawody pozwolić. Nie miałam czasu dla siebie i często byłam na skraju wyczerpania. Mimo wszystko nie poddałam się i jak widać było warto.

18871521_1332376503477381_1065603417_n

 

Ada Kalisz – Zdecydowanie było warto! Ostatnie już pytanie – jakie chciałabym Ci zadać, to kwestia Twojej największej motywacji i takiego motoru napędowego na życie i sport? Gdybyś mogła opisać dosłownie dwoma zdaniami, to co byś powiedziała w tej właśnie kwestii?

Aleksandra Szwec – Moją inspiracją jest sukces. Bardzo lubię to, co robię i po prostu chcę być bikiniarą! (śmiech) A jeśli przy tym zmotywuję kogoś do pracy nad sobą i zmiany na lepsze w jego życiu, to będzie dla mnie ogromna nagroda!

 

Ada Kalisz – Serdecznie dziękuję za rozmowę i czekam na Twoje kolejne podboje sceny!

Aleksandra Szwec – Ja również dziękuję i pozdrawiam!

18766050_1066284716841487_2847252218869484968_n

Komentarze: