14484617_774553019314596_3063878601216378802_n

Ada Kalisz – Żaneta, Miniony weekend, to czas wielu sukcesów dla reprezentantów Polski na zawodach Olympia Amateur w Hiszpanii. Tobie również te zawody dały miejsce w finale i wysokie 5-te miejsce. Duży osiągnięcie na zawodach międzynarodowych, brawo! Czujesz się usatysfakcjonowana, czy jest jednak ten niedosyt podium?

Żaneta Szlęzak – Tak, to prawda – Polacy pokazali po raz kolejny klasę na scenie międzynarodowej. Dla mnie osobiście 5. miejsce na Olympii to ogromny sukces. Szczególnie w tak mocno obsadzonej kategorii, gdzie naprawdę ciężko było mi wytypować najlepszą szóstkę . Dodatkowo nie za dobrze ułożyły się moje poprzednie dwa starty , a w ostatnim tygodniu przygotowań do Olympii zachorowałam na anginę. Gorączka, bardzo mocny ból gardła, brak apetytu… dlatego też miejsce, które zdobyłam jest dla mnie szczególnie ważne.

18922201_973387546097808_3614983431845149014_n

 

Ada Kalisz – Niewątpliwie prawdą jest, że im trudniejsza droga do sukcesu – tym bardziej się ten sukces docenia. Startujesz od kilku lat, zwojowałaś już niejedną scenę fitness. Czy odczuwasz ciągle tę samą ekscytację w związku z zawodami, wystąpieniami itd.? Czy to już może coś na zasadzie „rutynowych czynności”?

Żaneta Szlęzak – Pomimo wielu startów, każde wyjście na scenę wzbudza we mnie tą przyjemną adrenalinę i dreszczyk emocji. Jedynie dzięki ilości startów jestem bardziej doświadczona i z każdym wyjściem staram się udoskonalać swoją prezencję.

19030734_976186735817889_5159765483148423932_n

 

Ada Kalisz – Jeśli jesteśmy przy tym doskonaleniu, to śledząc branżę – śmiem twierdzić, że jesteś jedną z zawodniczek, w której pokłada się zawsze bardzo duże nadzieje. Widać to zwłaszcza w przypadku właśnie zawodów międzynarodowych. Czujesz przez to pewnego rodzaju presję i większy stres, czy przeciwnie – nakręca Cię to do działania podwójnie?

Żaneta Szlęzak – Nie ukrywam , że czuję przez to presję . Nie lubię zawodzić- szczególnie samej siebie, a jestem wobec siebie bardzo krytyczna i zawsze znajdę coś do poprawy. Staram się tym samym, aby za każdym razem, być lepsza od poprzedniej wersji samej siebie!

 

Ada Kalisz – Jak już wcześniej wspomniałam, startujesz od kilku lat. Tym samym, swoje pierwsze kroki w bikini fitness postawiłaś już jakiś czas temu, kiedy jeszcze na pewno nie było to sport tak popularny i „modny”, jakim stał się ostatnimi czasy. Co Cię zatem ku temu skłoniło? Jak stałaś się przysłowiową bikiniarą?

Żaneta Szlęzak – Pewnego dnia, przypadkiem znalazłam w gazecie kulturystyczne ogłoszenie o debiutach. Stwierdziłam, że będzie to mój cel, bo skoro ćwiczę na siłowni , to chętnie się sprawdzę . Miało być to tylko jednorazowe wyjście , jednak złapałam przysłowiowego bakcyla i „głód sceny„ pochłonął mnie całkowicie. Dodatkowo z wystąpieniami publicznymi nie miałam problemu – brałam udział w wyborach Miiss Polski, udzielałam się też często w szkole – we wszelakiego rodzaju akademiach itd. , także tutaj już było mi łatwiej. Lubię być na scenie.

19145769_978283428941553_1709651486738823379_n

 

Ada Kalisz – Zdecydowanie widać w Twoich wystąpieniach, że czujesz się na scenie, jak ryba w wodzie.  Kończąc już – powiedz mi jeszcze proszę, jakie masz plany na najbliższe starty? Kiedy mamy trzymać kciuki i gdzie Cię kolejno zobaczymy?

Żaneta Szlęzak – W tym roku chciałabym w końcu zdobyć upragniony krążek. Pewnie po drodze też dojdą starty na jakichś innych zagranicznych imprezach , ale to na bieżąco będę się na nie decydować. Wiadomo, wszystko zależy od funduszy, bo jak wiemy sport ten nie należy do najtańszych…

 

Ada Kalisz – Trzymam zatem kciuki za upragniony krążek oraz możliwości startów. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Żaneta Szlęzak – Ja również dziękuję i pozdrawiam.

 

Komentarze: