Smutna wiadomość nadeszła z Włoch: zawodowy kulturysta Daniele Seccarecci został znaleziony martwy na podłodze w kuchni swojego domu w Taranto. Sprzeczne informacje zamieszczane są w mediach co do przyczyny zgonu. Większość podaje, że zmarł na atak serca, ale lokalne władze stwierdziły w środę po południu, że nie wykluczają także takiej wersji, iż mógł upaść i uderzyć głową o podłogę, co mogło doprowadzić do śmierci. Sprawa wywołuje specjalne zainteresowanie mediów, ponieważ śmierć nastąpiła następnego dnia po powrocie 33-letniego Seccarecciego z zawodów w Lahti, na których zajął 6 miejsce, prezentując swoją życiową formę. Zarządzono sekcję zwłok, która pokaże, czy zgon mógł być związany ze startem w zawodach lub niewłaściwym odżywianiem się po zawodach (przejedzenie).

Seccarecci
W relacji z zawodów w Lahti napisałem – „On zdecydowanie za wcześnie przeszedł na zawodowstwo i teraz musi nadrabiać swoje braki.” Zdawał sobie z tego sprawę i chciał je nadrobić. Shawn Ray napisał dzisiaj w Internecie – „Rozmawiałem z Danielem po zawodach Nordic Pro 2013 i powiedział mi, że to jego ostatni występ. Dlatego, iż uznał, że powinien być cięższy o 10-15 kg, aby móc skutecznie rywalizować z zawodnikami wyżej od niego notowanymi w klasyfikacji.”

Był objawieniem Mistrzostw Świata 2005 w Korei, na których wywalczył 4 miejsce, wygrywając m.in. z przyszłym mistrzem świata Dymitarem Dymitrowem oraz przyszłym wicemistrzem świata Arkiem Szyderskim. Miał wspaniałe proporcje sylwetki, z niewiarygodnie szerokimi barkami i mięśniami najszerszymi grzbietu oraz wąziutką talią, ale też wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z jego poważnych braków: długich i smukłych nóg oraz małych ramion.
Te braki potwierdził start na Mistrzostwach Europy 2006, gdzie przegrał z Darkiem Karpińskim i Austriakiem Mario Hemmerem. Pomimo tego, że nie był najlepszy nawet wśród amatorów, zdecydował się przejść na zawodowstwo. A tam było jeszcze trudniej. Na słabiej obsadzonych europejskich turniejach wchodził do pierwszej dziesiątki, ale za Oceanem prawie nigdy mu się to nie udawało. Z pewnością to przeżywał. Do tego, w 2011 r, doszły kłopoty z policją, która oskarżyła go handel środkami dopingującymi. Stąd dłuższa przerwa w startach. A teraz te zawody w Lahti, które miały być ostatnie. Szkoda, że nie dane mu było ułożyć sobie życia po zakończeniu kariery wyczynowej.

Komentarze: