WORKSHOP(4)

Zalecenia dietetyczne odnotowane w tym artykule mogą okazać się niewygodne dla przeciętnego zjadacza chleba, ale przecież w życiu zawsze jest „coś za coś”. Jeżeli chce się żyć dłużej, warto wziąć pod uwagę przynajmniej część wskazówek rozpisanych poniżej.

Na raka nie choruje się z dnia na dzień, trzeba samemu „dobrze zapracować” na powstanie sytuacji, w której ta choroba ma możliwości rozwoju. Niestety, postęp cywilizacyjny, jaki rozpoczął się po II wojnie światowej, ma tu swój najpoważniejszy udział. Jak nietrudno się domyślić, za bezpośrednią przyczynę zachorowań naukowcy obwiniają nowe technologie w rolnictwie i przemyśle spożywczym, a więc w tych dziedzinach życia, którego skutków ubocznych nie da się uniknąć, można je co najwyżej omijać.

Rzecz dotyczy ukrytych dodatków do żywności, a także przemieszczenie się proporcji podstawowych kwasów tłuszczowych. Kiedyś te proporcje działały na rzecz kwasów omega-3, podczas gdy wraz z rozwojem nowej technologii nastąpił „spożywczy przewrót” polegający na dużej przewadze kwasów omega-6. „Niby nic, a jednak się zaczęło…” – jak głosi popularna piosenka.

Rezultat jest fatalny, bo żywność nasycona kwasami omega-6 odznacza się działaniem prozapalnym, skutkującym zaburzeniami w podstawowej przemianie materii. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że co byśmy nie zjedli, wszędzie ryzykujemy dostawą omega-6. Ponadto przemysł przyczynił się do zatrucia środowiska naturalnego, co z kolei zakłóciło funkcjonowanie układu odpornościowego u ludzi. Znaleźliśmy się w sytuacji niekorzystnej dla zdrowia, a sztuka polega na tym, aby sprostać wyzwaniom polegającym na minimalizacji zagrożeń.

 

Charakter śmieciowy jedzenia

Czego nam potrzeba do przedłużenia życia? Według naukowców, jest kilka punktów podstawowych: dieta niskokaloryczna utrzymywanie wagi ciała na stałym poziomie, codzienny wysiłek fizyczny oraz zamieszkanie poza obszarem przemysłowym.

No cóż? Jak można się domyślić, ten czwarty warunek nie zostanie zapewne spełniony przez każdego. Tymczasem więc trzeba mieć świadomość, że prawdziwą sztuka życia jest zorganizowanie sobie jak największego zapasu energii przy jednoczesnej mniejszej podaży produktów wysokokalorycznych. Czy to może się udać?

Jeżeli włączymy wyobraźnię, jest to możliwe, bo nasze codzienne jedzenie ma na ogół charakter „śmieciowy”, pozostaje tylko nauka przysłowiowego odgarniania ziarna od plew, co powinno się udać, jeżeli najpierw złożymy wizytę w laboratorium, aby ustalić niedobory składników odżywczych w organizmie (najczęściej dotyczy to magnezu).

 

Ciąg dalszy w KiF nr 7-8/20116

Komentarze: