Andrzej Kołodziejczyk wicemistrzem świata!

Andrzej trafił na swój wielki dzień. Pracował na niego ponad 20 lat! Przerzucił na treningach niezliczone tony żelaza, systematycznie poprawiał się, rozbudowywał swoje umięśnienie i doskonalił jego jakość.

Droga na szczyt nie była ani łatwa, ani szybka. Najpierw przyszły pod rząd trzy czwarte miejsca na Mistrzostwach Europy, w roku ubiegłym był już srebrny medal, a teraz pojechał na swoje drugie Mistrzostwa Świata i też wywalczył srebrny krążek. Ale ten ma już inna wagę. Tutaj trzeba było pokonać 20 zawodników z 15 krajów świata i 4 kontynentów. Najpierw nerwowe oczekiwanie, czy wejdzie do finałowej szóstki, a potem walka od nowa z zawodnikami ze Słowacji, Azerbejdżanu, Egiptu i Iranu. Andrzej przygotował świetną formę na niedzielny finał. W pozach na klatkę piersiową oraz mięśnie brzucha i ud był najlepszy. Czwarte miejsce wydawało się być pewne, ale potem to już bardzo wyrównana walka czterech tytanów. Gdy na 4 miejscu spiker wyczytał nazwisko innego zawodnika, to już była wielka radość, był medal! Ale na 3 miejscu też padło inne nazwisko, Irańczyka Hasana Rahnamaeiana. To wywołało naszą euforię! Teraz w zasięgu był już nawet złoty medal. Zostało ich tylko dwóch: Andrzej i Słowak Ratislav Solar. To dla Andrzej trudny przeciwnik. Ostatnio bywał zawsze o krok przed Andrzejem. Tak było na ME 2010, gdzie Solar był pierwszy. On też robi stałe postępy. Teraz był jeszcze masywniejszy i ma piękne, rozłożyste mięśnie najszersze grzbietu. To ciągnie go do góry, ale ma też słaby, płaski brzuch, a Andrzej jest w tej pozie świetny. Co przeważy? Jednak Solar i tym razem miał więcej szczęścia, chociaż w trzeciej rundzie dzielił ich tylko jeden punkt różnicy. Trudno, gratulujemy mistrzowi i cieszymy się z naszego srebrnego medalu.
Pytam Andrzeja, co dalej? Jakie ma plany? „Zrobię kolejne półtora roku przerwy w startach. Dalej będę rozbudowywał umięśnienie i poprawiał jego szczegóły, a potem chciałbym wystartować na Arnold Classic 2012 i na Amatorskiej Olympii.”
Rozsądne i ciekawe plany. Oby na początku 2012 roku Andrzej był już nie do pokonania!
A tu tak niewiele brakowało, aby do naszego wyjazdu na tegoroczne Mistrzostwa Świata w ogóle nie doszło. Wypadek samolotu w Warszawie zablokował lotnisko na dwa dni. Akurat wtedy, kiedy musieliśmy lecieć do Monachium, a potem dalej, do Azji. Widząc, co się dzieje, raniutko w środę przebukowaliśmy nasze bilety na lot z Pyrzowic do Monachium następnego dnia – w czwartek rano, oraz dalszy lot do Bombaju – także o dobę, gdyż – na szczęście – był jeden dzień w zapasie. Udaliśmy się pociągiem do Katowic i w hotelu spędziliśmy noc przed porannym, czwartkowym lotem do Monachium. Tymczasem na lotnisku w Pyrzowicach okazało się, że w nocy Lufthansa przebukowała nasze bilety z powrotem do Warszawy, bo lotnisko Chopina miało już być czynne, ale nikt nas o tym nie poinformował. Zaczęły się telefony do biur Lufthansy w Warszawie i Berlinie, ale niewiele one przyniosły, bo nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za kolejną zmianę decyzji. Wreszcie, na własne ryzyko, poparte oświadczeniem na piśmie, dostaliśmy bilety na samolot z Pyrzowic do Monachium, a potem wszystko poszło już bez problemów. W Monachium dowiedzieliśmy się, że jednak lot tamtego ranka z Warszawy został odwołany, pomimo tego, że lotnisko było już czynne! Dobrze, że nie ulegliśmy presji urzędników, bo cała wyprawa do Indii nie doszłaby do skutku.
Drugiej szansy na medal upatrywaliśmy w kategorii 65 kg, gdzie do finału dostał się nasz mistrz Europy Marcin Kosel. I miał on ten medal (brązowy) po półfinałach, przegrywając rywalizację o srebrny medal tylko jednym punktem! Ale dla debiutanta na MŚ było to jeszcze zbyt trudne zadanie. Definicja jego mięśni trochę „zamgliła się” w finale i skończyło się na 5 miejscu. Marcin ma jednak potencjał na przyszłego mistrza świata. Musi tylko dopracować szczegóły i przygotować nienaganną formę startową.
Naszym kolejnym dwóm zawodnikom przytrafiły się pechowe 7 miejsca: Tomkowi Błaziakowi w kategorii 70 kg i Markowi Olejniczakowi w kategorii +100 kg. Marek ma nawet szanse awansu na 6 miejsce, gdyż rozpatrywana jest sprawa dyskwalifikacji jednego finalisty za niesportowe zachowanie.
I kolejni nasi dwaj reprezentanci – debiutanci. Tomasz Lech uplasował się w środku stawki, na 10 miejscu w kategorii 100 kg, a Tomasz Bobrowski – na 15 miejscu w kategorii 90 kg.

Autor: Andrzej Michalak

Zdjęcia: Dzięki uprzejmości IFBB.

Andrzej Kolodziejczyk (z lewej) i Ratislav Solar z medalami Mistrzostw Świata.

Czołowi zawodnicy wagi superciężkiej (od lewej): Hasan Rahnamaeian (III); Ratislav Solar (I) i Andrzej Kolodziejczyk (II).

W tej pozie Pan Andrzej nie znalazł sobie równych (od lewej): Solar, Kołodziejczyk i Rahnamaeian.

Andrzej Kolodziejczyk w programie dowolnym.

Andrzej Kolodziejczyk w programie dowolnym.

Andrzej Kolodziejczyk w programie dowolnym.

Półfinałowe porównania (od lewej): Hasan Rahnamaeian, Andrzej Kolodziejczyk i Marek Olejniczak.

Półfinałowe porównania (od lewej): Hasan Rahnamaeian, Andrzej Kolodziejczyk i Marek Olejniczak.

Półfinałowe porównania (od lewej): Hasan Rahnamaeian, Andrzej Kolodziejczyk i Marek Olejniczak.

Nad Koselem przypadkowo znalazła się flaga Iranu (od lewej): prezydent IFBB dr Rafael Santonja, prezes Federacji Azjatyckiej szejk Abdulla Al-Chalifa, Aboal Satar (III), Marcin Kosel (V) i prezes Federacji Afrykańskiej dr inż. Adel Fahim.

Finał (od lewej): Aboal Satar (III), Marcin Kosel (V), Amit Roy (IV).

Finał (od lewej): Aboal Satar (III), Marcin Kosel (V), Amit Roy (IV).

Marcin Kosel w programie dowolnym.

Półfinałowa prezentacja (od lewej): Tomasz Błaziak (VII), Igor Kocis (I), Andrij Jarmoła (IX).

Półfinałowe porównania (od lewej): Koji Godo (V), Tomasz Błaziak (VII), Igor Kocis (I).

Półfinałowe porównania (od lewej): Tomasz Lech (X), Peter Baers (VI), Achmed Nooh (XIII).

Półfinałowe porównania (od lewej): Chul Lee-Seung (VIII), Tomasz Lech (X), Peter Baers (VI).

Półfinałowe porównania (od lewej): Tomasz Lech (X), Peter Baers (VI), Achmed Nooh (XIII).

Półfinałowa prezentacja (od lewej):Tomasz Bobrowski (XV), Abdullach Alelew (X), Mohammed Kotb (VII).

Półfinałowe porównania (od lewej): Tomasz Bobrowski (XV), Abdullach Alelew (X), Mohammed Kotb (VII).

Komentarze: