Rozmowa z Pawłem Brzózką o wadze, nadwadze, ecie i treningu.

Kiedy wreszcie zaczniesz jeść to, co lubisz?Prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy zakończę karierę zawodowego kulturysty.A wcześniej się nie da?Nie, bo muszę jeść to, co sprzyja rozwojowi muskulatury, a więc głównie ryż i piersi kurczaka.I tak cały czas?A co mam robić? Na tym polega między innymi moja praca i mój zawód.A w ogóle to dużo jesz?Na pewno więcej niżbym chciał.Czy to znaczy, że nie masz apetytu?Zgadza się. Zdaje sobie sprawę, że muszę jeść i dlatego jem, chociaż wolałbym robić co innego.To może odpuść sobie?Nie mogę. Ty też zapewne wolałbyś poleżeć w ogrodzie na leżaku, a musiałeś przyjechać, żeby robić wywiad na temat mojego nienajlepszego apetytu – bo taka jest twoja praca.To prawda. Gdyby tak człowiek mógł wybierać, kiedy tylko chce…Życie byłoby zbyt łatwe, pozbawione emocji.No dobrze. A ile byś ważył, gdybyś nie uprawiał kulturystyki?Myślę, że nie więcej niż 85 kg (przy wzroście 175 cm), bo jednak lubię sport i coś bym trenował, a trening zawsze sprzyja budowaniu mięśni. Gdy zaczynałem kulturystykę, ważyłem 62 kg, ale wiadomo, że w wieku męskim byłbym cięższy.A teraz ile ważysz?Między 100 a 105 kg.To dobrze czy źle?Zależy, jak się na to patrzy. Kulturysta musi więcej ważyć, żeby w ogóle był dostrzegalny, ale ja najlepiej czuję się ważąc 96 kg, chociaż i taką wagę odczuwam nieraz jako dyskomfort.W jakich okolicznościach?Na przykład gdy gram w piłkę, nadmiar umięśnienia przeszkadza.Często grywasz?Jak tylko mam wolny czas. Żyję z kulturystyki, ale jakaś przyjemność też mi się od życia należy.A gdybyś tak wystartował w niższej wadze?Wtedy musiałbym być niższy. Przy moim wzroście muszę ważyć co najmniej o 20 kg ponad wzrost.Twoi koledzy nie narzekają specjalnie, gdy ich waga idzie w górę.To możliwe, bo przy dużej masie mogą czuć się dobrze psychicznie, ale nie wierzę, żeby czuli się równie dobrze fizycznie.Z tego wynika, że prawdziwy kulturysta składa się z samych wyrzeczeń.Może nie do końca, ale w znacznym procencie.Kiedyś jednak skończysz karierę i co wtedy?Będę usatysfakcjonowany tym, że nie mam już dużych mięśni, szczuplej wyglądam i jem to, co lubię.Aha, więc perspektywy są mimo wszystko optymistyczne, ale żeby zasłużyć na ten luz w przyszłości, sporo trzeba jeszcze się namęczyć. Ile razy dziennie spożywasz posiłki?Pięć.Zawsze o tej samej porze?Staram się, aby tak było. To bardzo ważne, bo organizm przyzwyczaja się do ustalonych pór jedzenia. Taka regularność powoduje, że organizm spożytkuje optymalnie wszystko, co o określonej porze zjadam.Niektórzy zawodnicy twierdzą, że dieta jest nawet ważniejsza niż treningi. Czy to możliwe?Bez treningów nie byłoby ani siły, ani muskulatury, ale faktem jest, że przed zawodami mogę nawet mniej trenować i niewiele na tym stracę. Jednak jeżeli nie przestrzegam diety, to stracę bardzo dużo. Trening jest czynnikiem doraźnym, wpływającym na rozrost mięśni, ale elementem niezbędnym do uzyskania tego celu jest dieta.A jak kontrolujesz swoją wagę? Skąd na przykład wiesz, że te kilka kilogramów, które zyskałeś, to nie tłuszcz, ale mięśnie?To proste. Jeżeli w pasie przybywa 10 cm, a w bicepsie 3 cm, to oznacza, że coś jest nie w porządku. Nadmiar węglowodanów, albo zbyt lekki trening. I wtedy trzeba coś z tym fantem zrobić.Wolisz ćwiczyć dużymi ciężarami, czy mniejszymi?To zależy od tego, którą grupę mięśniową chcę rozwinąć, bo niektóre mięśnie rozrastają się bardziej po ćwiczeniach, w których robi się dużo powtórzeń w serii, a inne odwrotnie. Nie ma jednej recepty na całą muskulaturę.Weźmy dla przykładu mięśnie naramienne i ud…Trafiłeś akurat w dwie różnie rozwijające się grupy mięśniowe. Ja na barki robię od 15 do 25 powtórzeń w serii i dopiero wtedy obserwuję ich wzrost, natomiast jeśli chodzi o przysiady, to biorę raczej duże ciężary i robię minimalną liczbę powtórzeń. Wyjątek stanowią maszyny, na których prostuję lub zginam kolana 15 razy w serii.A jak to jest z ubraniem dla kulturysty na Twoim poziomie?Kiepsko. Kiedyś można było kupić w sklepie pumpy i one ładnie leżały na udach, teraz zmieniła się moda i już takich spodni nie ma. Żeby kupić spodnie, muszę wybierać takie, że w pasie trzeba dokładać poduszkę. Dopiero wtedy wejdą mi na nogi.A co z garniturem?W czymś takim to już ma się całkiem przechlapane. Podniosę rękę i wszystko ciągnie się przy każdym ruchu. Nie, garnitur to już na pewno nie jest ubranie dla kulturysty. Muszę chodzić do krawca i przerabiać ubrania, aby na co dzień w czymś chodzić.A gdyby tak od razu rzucić wszystko w diabły i zacząć „normalne” życie?To jest niemożliwe. Jest wiele utrudnień, ale kulturystyka wyznacza nam pewne kryteria psychologiczne i estetyczne, których od wielu już lat się trzymamy. Lubimy to, co robimy, bo chcemy być podziwiani, dobrze postrzegani przez otoczenie i popularni. Szczerze mówiąc, trudno byłoby tak nagle zrezygnować z tego wszystkiego, co przez długi czas się stworzyło. Weszło się w zupełnie inny świat niż ten, który widać na co dzień i zmiana trybu życia byłaby zbyt wielkim szokiem. Tak naprawdę to kulturystą jest się przez całe życie. Pewnie za jakiś czas zrezygnuję ze startu w zawodach, ale to już byłoby wszystko, na co będę mógł sobie pozwolić.Dziękuję za rozmowę.rozmawiał Mirosław Prandota

Komentarze: