Są dyscypliny sportowe, w których kres możliwości człowieka można określić stosunkowo łatwo. W takim na przykład biegu na 100 metrów wiadome jest, że najlepiej „podrasowany” (czytaj: używający najmocniej stymulujących środków dopingujących), najmądrzej trenujący, najbardziej utalentowany etc. sprinter nie będzie w stanie przebiec tego dystansu poniżej zera sekund. Z dokładniejszym określeniem bariery czasowej „setki” jest już o wiele większa trudność. Należący do Amerykanina Maurice’a Greene’a rekord świata, 9,79 s, wydaje się być stosunkowo łatwy do pobicia; ale czy o np. 0,09 s, czy też może aż o 0,79 s – tego pewni wciąż nie jesteśmy. Naukowcy stwierdzili, że naćpany po same uszy amfetaminą biegacz byłby w stanie przebiec „setkę” grubo poniżej 9 sekund, ale z potwierdzeniem tych przewidywań jest „mały” problem. Nabuzowany końską dawką „amfy” sprinter padłby za linią mety trupem.

Bieg desperatówChoć nie można wykluczyć czy któryś z szukających nowych podniet bogaczy nie skusi grupy desperatów (potrzebujących pieniędzy na przykład na uratowanie życia swoich ciężko chorych dzieci) do podjęcia takiego ryzyka w zaciszu jego odciętej od świata posiadłości, na razie trudno uwierzyć, że jakikolwiek człowiek przebiegnie kiedykolwiek „setkę” w czasie poniżej 9 sekund. Trudno także uwierzyć, że ciężarowiec będzie w stanie podrzucić 300 kg, skoro od kilkunastu lat, czyli od dnia kiedy Anatolij Pisarenko, rycząc niczym zarzynany bawół, podniósł 265 kg, najwięksi mocarze sztangi nie potrafią pobić tego rekordu o więcej niż 1,5 kg. Jest jednak pokrewna podnoszeniu ciężarów dyscyplina – kulturystyka, w której w ciągu tego samego okresu nastąpił bardzo widoczny postęp. Spróbujmy ocenić, czy także ją czeka wkrótce regres.„Elektroniczne” bicepsyJeśli chodzi o metody treningu kulturystycznego, trudno oczekiwać, że w najbliższym czasie zajdą drastyczne zmiany. „Serie i powtórzenia towarzyszą nam od czasu, gdy Eugen Sandow dźwigał kotły, a większość zasad Weidera sformułowano zanim pewien Austriak wszedł na scenę” – napisał w zamieszczonym na łamach magazynu „Flex” artykule Greg Merritt – Obecnie, w najlepszych siłowniach, najwymyślniejsze maszyny hydrauliczne i na sprężone powietrze nie są zbyt często używane, podczas gdy trenujący czekają na wolny stojak do przysiadów”.Jednak inne nowinki techniczne bez wątpienia zostaną docenione bardziej. Według Merita „może nawet nadejść dzień, w którym maszyny z dzisiejszymi elektronicznymi stymulatorami zastąpią większość treningu. Niewykluczone, że badania dotyczące porażeń i chorób zwyrodnieniowych mięśni doprowadzą do odkryć, dzięki którym zwykli zjadacze kartofli uzyskają sylwetki czempionów”. A który z gorliwych bywalców siłowni nie chciałby „wyhodować” 50-centymetrowych bicepsów w trakcie oglądania archiwalnych zdjęć z zawodów Mr. Olympia w „towarzystwie” stymulującej mięśnie elektronicznej kamizelki?Choć trudno oczekiwać, że zmienią się zasady żywienia, wydaje się wielce prawdopodobne, że wzrośnie spożycie preparatów, np. pojawią się ulepszone substytuty tłuszczu i cukru, a produkty spożywcze będą miały wzbogaconą zawartość białka, witamin i innych składników odżywczych. Merritt prorokuje, że „być może w pierwszej połowie XXI wieku suplementy okażą się bardziej skuteczne od sterydów anabolicznych”. Niestety, nie sposób wykluczyć, że w zaciszu tajemniczych laboratoriów nie powstaną środki znacznie skuteczniejsze niż dzisiejsze sterydy, ale za to jeszcze bardziej niebezpieczne dla zdrowia.Monstrum z HollywoodWedług przewidywań specjalistów, w 2100 roku najbardziej prestiżowe zawody profesjonalnych kulturystów, Mr. Olympia, może wygrać mierząca 188 cm i ważąca 182 kg góra niewiarygodnie odtłuszczonych mięśni. Tymczasem waga mierzącego dokładnie tyle samo Arnolda Schwarzeneggera, najsłynniejszego kulturysty wszech czasów, w szczytowej formie wynosiła około 113 kg. Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić Arnolda cięższego o prawie 70 kg superczystej masy mięśniowej? Toż to monstrum, jakie nie narodziło się dotąd w głowach obdarzonych nawet największą fantazją twórców z Hollywood! Więc skąd wziął się taki niewiarygodny wynik? Ano stąd, że od 50 lat przeciętna waga kulturysty o wzroście 175 cm rośnie z szybkością 4,5 kg na 10 lat. Dodając lub odejmując 1,44 kg na każdy centymetr ponad lub poniżej tego wzrostu fachowcy obliczyli, że w 2100 r. przeciętny zawodowiec będzie ważył 153 kg, a przeciętny uczestnik „Mr. Olympia” 164 kg. Po uwzględnieniu faktu, że zawsze na samej górze jest elitarny atleta ważący 9-14 kg więcej, za niespełna 100 lat wyrzeźbiony do granic możliwości triumfator zawodów o tytuł Mr. Olympia o wzroście 188 cm może ważyć 182 kg. Od razu nasuwa się pytanie, czy taki nadkulturysta będzie wyglądać estetycznie.Mięso starych kaczekWedług Merritta, „jeśli brzuśce mięśni będą odpowiednio długie, a talia pozostanie wystarczająco smukła” prezencja tego 182-kilowego supermena może być do zaakceptowania. Problem tkwi w czymś innym – czy taki przepakowany zawodnik będzie w stanie swobodnie się poruszać? A może będzie człapać niczym mająca zbyt dużo mięsa stara kaczka i trzeba go będzie wwozić na scenę na specjalnym wózku? Na szczęście kłopoty z poruszaniem się byłyby przeszkodą w dalszym rozwoju masy mięśniowej. Czyli proroctwo, że pojawi się idealnie odtłuszczony, 2-metrowy kulturysta o wadze ponad 200 kg jest mało wiarygodne. Jednak naukowcy nie śpią…Gen SchwarzeneggeraKilka lat temu naukowcom z Belgii udało się podwoić produkcję komórek mięśniowych u belgijskiej odmiany byków. Ponieważ mieli świadomość, jak bliska kulturystyce jest ich działalność, nadali swojemu odkryciu nazwę „gen Schwarzeneggera”. Trudno zaprzeczyć, że dla wszystkich fanatyków body buildingu termin ten brzmi nadzwyczaj kusząco. To, co w latach 70-tych wyprawiał na kulturystycznych pomostach „Austriacki Dąb”, jest chyba nie do powtórzenia. Wprawdzie Lee Haney zdobył tytuł Mr. Olympia o 1 raz więcej, ale to tylko statystyka. Istotniejszy jest niewiarygodny wpływ Schwarzeneggera na rozwój kulturystyki. Chłopak z austriackiego Grazu stał się bowiem symbolem tego sportu. W szczytowych latach kariery jego przewaga nad rywalami była przygniatająca. Wydawało się, że ten facet pojawił się na naszej planecie właśnie po to, by udowodnić ludzkości, że „budowanie ciała” może być czymś nadzwyczaj ekscytującym. Ale nie tylko po to. Charyzma pozwoliła mu także na podbicie Hollywood. I to w stopniu, w jakim nie udało się to wcześniej, i być może nie uda się kiedykolwiek, żadnej z megagwiazd sportowych aren. Kto wie, czy rozpoznawalny na niemal całym świecie „Amie” nie pójdzie kiedyś w ślady swego „kolegi” ze srebrnego ekranu, Ronalda Reagana. Wszak był już doradcą prezydenta George’a Busha (ojca aktualnego przywódcy USA) do spraw kultury fizycznej.2 metry w „klacie”Mając na uwadze niewiarygodną karierę Schwarzeneggera, łatwo dojść do wniosku, że siłownie na całym świecie pełne są młodzieńców marzących o podążeniu tropem mitycznego już za życia Austriaka z amerykańskim paszportem. Dlatego hasło „podwojenie produkcji komórek mięśniowych u belgijskich byków” musi na nich działać jak… czerwona płachta na byka. Ale tylko w pewnym sensie, bo zamiast powodować u nich rozdrażnienie, przyczynia się raczej do pełnego podniecenia oczekiwania na możliwość skorzystania z „genu Schwarzeneggera”. Ponieważ żaden szanujący się biznesmen nie może takiej okazji przegapić, można się spodziewać, że w zaciszu naukowych laboratoriów trwają już stymulowane banknotami z podobizną George’a Waszyngtona prace nad wykorzystaniem tego odkrycia do stworzenia superpakera nowej generacji – Schwarzeneggera do kwadratu. Jeśli się to uda, producenci materiałów przeznaczonych do produkcji ubrań wydadzą z siebie słyszalny na całej planecie okrzyk radości. Przecież rzesze młodzieńców mających ponad 2 metry w „klacie” potrzebować będą o niebo obszerniejszych ubrań. Nie powinni także narzekać producenci samochodów i łóżek. A co z żywnością? Przecież dla 200-kilowego osiłka 1 kura będzie stanowić skromną rozgrzewkę przed obiadem. Być może powszechnym zjawiskiem staną się uczty rodem ze średniowiecznych zamków. Na stołach zagoszczą bowiem podane na ogromnych półmiskach niepoćwiartowane świnie. Tylko że takie danie będzie przeznaczone dla jednego faceta! Choć może tutaj nieco się zagalopowałem. Nie, nie – nie chodzi mi o ilość jedzenia. Mam raczej na myśli jego jakość. Wszak ogromne ilości tłustej wieprzowiny nie wydają się najlepszym pokarmem dla kulturystów. Ale może naukowcy, na przykład z dawnego Związku Radziecki
ego, rozwiążą i ten problem. Przecież wybitni uczeni z Kraju Rad zasłynęli m.in. tym, że Lenin stał się „wiecznie żywy”.Klonowanie supermenówGen Schwarzeneggera nie jest jedyną nadzieją chłopaków marzących o megamuskulamym ciele. Jak napisał we „Flexie” Greg Merritt, „z pewnością terapia genowa i manipulacje genetyczne (które będą mogły leczyć wiele chorób) będą miały nadal priorytet w dziedzinie badań naukowych i zaważą na kulturystyce w połowie dwudziestego pierwszego stulecia”. Stwierdził on, że „może nadejdzie dzień, gdy będzie można sklonować swoje komórki mięśniowe w celu zwiększenia objętości mięśni”. Ma jednak wątpliwości, czy możliwość wykorzystania tego odkrycia w kulturystyce będzie tym, co przyciągnie największe pieniądze. „Teoretycznie można by klonować ludzi, którzy mają genetyczną łatwość przyrostu mięśni, by produkować samych supermenów. Jednakże, pomijając szalonych medyków czy obłąkanych dyktatorów, jest mało prawdopodobne klonowanie kogokolwiek w celu produkcji zawodowych kulturystów. Jeśli już miałoby się klonować ludzi ze względu na ich fizyczne atrybuty, to prawdopodobnie dotyczyłoby to raczej futbolistów amerykańskich, koszykarzy czy nieskazitelnych modelek, ze względu na znacznie większe korzyści natury czysto komercyjnej”.Człowiek z mięśniami gorylaSportowcy opętani wizją wielkiego sukcesu zdolni są do skorzystania z najbardziej niebezpiecznych osiągnięć medycyny. „Może nadejdzie dzień – zastanawia się Merritt – w którym geny i/lub hormony, które zwiększają siłę u byków czy małp, zostaną zastosowane u ludzi”. Ale prawdopodobne wydają się mu jeszcze inne możliwości: „Być może będzie można również wszczepiać silniejsze i większe zwierzęce mięśnie (np. goryla) ludziom”. Zważywszy, że goryl jest zwierzęciem 7-krotnie silniejszym od dorosłego człowieka (oczywiście od przeciętnego; dobry kulturysta jest słabszy od goryla najwyżej 3-krotnie), łatwo się domyślić, jak kusząca to dla adeptów body buildingu możliwość. Co prawda trzeba będzie w tym celu pokonać ludzki system immunologiczny, który obecnie odrzuciłby taki przeszczep pochodzący od innego gatunku, ale chętnych zapewne nie zabraknie. I nie odstraszą ich ani niewiarygodnie wysoka cena, ani nielegalność tego procederu. Myślę oczywiście o tych fanatykach kulturystyki, którzy uznają etykę za niepotrzebny balast z zamierzchłych czasów, kiedy ponad 100 kg wagi i 50 cm w bicepsie wydawało się osiągnięciem dostępnym jedynie dla największych czempionów kulturystyki. Tymczasem na łamach tygodnika „Polityka” (21 kwietnia 2001 r.) dr Krzysztof Chrostowski z warszawskiego Instytutu Sportu stwierdził, że „bez sterydów biceps nie urośnie do 50 cm”, a Waldemar Baszanowski, 2-krotny mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów (1964 i 1968), wspomniał, jak pod koniec lat 60. jego trener bezskutecznie szukał w klubach kandydatów, którzy ważyliby ponad 105 kg. Dzisiaj zaś 100 kg (a często o wiele więcej) nie schodzi z licznika przynajmniej jednej trzeciej stałych bywalców siłowni. Nie można wykluczyć, że wkrótce nie stanie się tak także w przypadku tych, którym trenować się nie chce.Muskuły dla leniwychMerritt prorokuje, że rozwój chirurgii plastycznej może doprowadzić do tego, że co bardziej leniwi, zamiast pakować na siłowni, będą się zgłaszali do lekarskich gabinetów: „Sztuczne mięśnie, które mogą się zginać i kurczyć jak prawdziwe (choć nie mają żadnej siły) powinny być dostępne przed rokiem 2040. Ludzie będą mogli umięśnić się od szyi po kostki za jakieś, powiedzmy, 40 tysięcy dolarów”. Trudno się spodziewać, że „napakowani” w ten sposób goście będą mogli startować w zawodach kulturystycznych. Ale kto wie, czy w przyszłości turnieje nie będą organizowane w kilku kategoriach, zależnych od sposobu uzyskania muskulatury? I niewykluczone, niestety, że z nich najmniej licznie obsadzona będzie ta przeznaczona dla kulturystów naturalnych.Robert Krzak

Komentarze: