Galeria mistrzów świata 2011

Przedstawimy mistrzów świata w kulturystyce, którzy wywalczyli złote medale na niedawnych Mistrzostwach Świata IFBB w Mumbaju. Ale najpierw kilka słów o samych zawodach.

Tym razem zakwaterowano wszystkie ekipy w odległym od kompleksu sportowego Andheri o ponad godzinę jazdy autokarem hotelu Retreat Beach. To już zupełna wioska, przesiąknięta odorem z suszących się wzdłuż plaży ryb. Sam hotel to ogrodzona wysokim murem oaza dobrobytu, otoczona skrajnie biedną wioską, w której ludzie żyją w rozpadających się slumsach, w skrajnym brudzie, otoczeni stertami plastikowych śmieci, których nigdy nikt nie wywozi. Z hotelu nie można wyjść na plażę – można ją tylko zobaczyć przez mały wziernik w masywnej bramie ze stalowej blachy. Poprzednim razem, w 2003 r, wszystkich zakwaterowano w luksusowym hotelu Oberoi, który później mocno ucierpiał w wyniku zamachu terrorystycznego. Być może obecny hotel wybrano właśnie ze względów bezpieczeństwa. On był prawie jak twierdza, ze strażnikami i szlabanami, a każdy wjeżdżający samochód czy autokar sprawdzono od strony podwozia, podtaczając pod niego specjalne lustro na kółkach.

Same Mistrzostwa miały dwa oblicza. Półfinały rozegrano w dość ciasnej sali teatralnej z małą sceną jak na taką imprezę, toteż w niektórych kategoriach zawodnicy stali aż w trzech rzędach. Ale finał przygotowany był „wystrzałowo”! W przenośni i dosłownie, bo na otwarcie zafundowano nam pokaz strzelających w niebo sztucznych ogni. Na boisku dużego stadionu postawiono obszerną scenę, przykrytą czerwonym dywanem, z dużymi ekranami po jej obu bokach. Na prawie całkowicie wyschniętej murawie ustawiono trzyosobowe kanapy, a w dalszych rzędach – fotele. Światło i dźwięk na najwyższym poziomie. Po ogłoszeniu zwycięzcy w każdej kategorii w niebo strzelała salwa sztucznych ogni. Wszystkie miejsca na widowni,
a nawet na części trybun stadionu, były zajęte. Imprezę transmitowało kilka kanałów telewizyjnych, a obsługiwał ją tłum fotoreporterów, dla których zbudowano wysoką platformę. To był dobrze wyreżyserowany spektakl.

Na finały przybyli czołowi politycy z władz Mumbaju i stanu Maharashtra, z różnymi ministrami włącznie, a na krótko nawet sędziwy szef popularnej partii nacjonalistycznej Shiv Sena, Balasaheb Thackeray, traktowany tam jak moralny guru. Byli oczywiście aktorzy Bollywoodu, z pierwszym hinduskim zawodowym kulturystą, Viranderem Singhiem, który pełnił rolę gospodarza, wszystkich usadzał i pilnował, aby paparazzi, których było co niemiara, nie zbliżali się za blisko.

A teraz główni aktorzy: zawodnicy. Rywalizacja w finałach była bardzo zacięta i wyrównana, gdyż poziom z roku na rok rośnie. Przy ogłaszaniu wyników, niektórzy po prostu płakali, a inni na inne sposoby demonstrowali swoje niezadowolenie z osiągniętego wyniku. Tylko 5 medali (na 27) powędrowało do Europy, dwa do Korei, a resztę zdobyli zawodnicy z Bliskiego Wschodu. Ci ludzie bardziej emocjonalnie podchodzą do swoich startów, często nie potrafiąc pohamować rozczarowania osiągniętym wynikiem. Jeden zaczął rzucać w namiocie rozgrzewki krzesłami, za co został od razu zdyskwalifikowany. Na zakończenie wydano bankiet pożegnalny w hotelowych ogrodach, ale byliśmy na nim tylko jakieś 10 minut, bo trzeba było się pakować i ruszać w drogę na lotnisko. A tam długi korek: jakaś brązowa krowa ucięła sobie drzemkę na ciepłym asfalcie, blokując połowę jezdni, ale nikt nie odważył się jej stamtąd przepłoszyć. Cóż, ten kraj jest rzeczywiście „incredible” (nieprawdopodobny) jak głosi spot reklamowy „Incredible India” nadawany dość często na międzynarodowych kanałach telewizyjnych: CNN i National Geographic. Tyle tylko, że to „incredible” ma tam bardzo wiele odcieni.

MISTRZOWIE ŚWIATA

Kategoria 60 kg: KYONG MO PARK (Korea Płd.), 38 lat. To doświadczony zawodnik, zdobywający trzeci raz pod rząd mistrzowski tytuł. Wygrał jednogłośnie obie rundy umięśnienia, ale rundę programów minimalnie przegrał z dwoma rywalami. Sylwetką i umięśnieniem zbliżony do kulturystycznego ideału. Mógłby mieć nieco lepszą definicję. Tutaj sensacją był powrót na scenę 7-krotnego mistrza świata, Anwara El-Amawy, ale forma już nie ta i skończyło się na 8 miejscu.

Kategoria 65 kg: HIRA LAL (Indie), 34 lata. To wielka sensacja, ale tytuł zdobył zasłużenie. Pracuje jako starszy policjant w rodzinnym Pendżabie. Jest wegetarianinem. Ma ładną sylwetkę, z wąziutką talią i bicepsy z wierzchołkami. Słabsze łydki. Startował już na MŚ 2008 w Bahrajnie, zajmując 9 miejsce. Robi stałe postępy.

Kategoria 70 kg: IGOR KOCIS (Słowacja), 35 lat. Tutaj też sensacja: na tron powraca, po 5 latach przerwy, czterokrotny mistrz świata Igor Kocis, który wrócił do wagi 70 kg, po kilku próbach zdobycia tytułu w wadze 75 kg. Ogólne umięśnienie pełne i masywne, ale forma startowa (definicja) mogłaby być ostrzejsza. I, jak ostatnio mu się to zdarza, fatalny kolor z rozmazanym nierównomiernie kremem przyciemniającym.

Kategoria 75 kg: MOHAMMED OSMAN (Egipt), 35 lat. Wielki talent z Aleksandrii, zdobywa tytuł po raz drugi z rzędu. I tak naprawdę, nie bardzo widać, kto mógłby mu zagrozić. Próbowali tacy mistrzowie jak Igor Kocis, Aleksander Eskin, Mahmut Irmak, Alessandro Zuccaro. Może dałby radę Karol Małecki? Wcześniej przegrywał z Bahrajńczykiem Ali Husajnem, dopóki ten nie wpadł rok temu na dopingu. Ma bardzo pełne i kompletne umięśnienie, ale jeszcze nie dopracowane jakościowo (separacja, definicja) w obszarze ud i klatki, dlatego nie plasuje się wysoko w open.

Kategoria 80 kg: ACHMAD PAYDAR (Iran), 37 lat. Pierwszy raz na MŚ i od razu zdobywa tytuł, po morderczej walce z takimi asami jak Mahmoud El-Fadaly i Igor Łosiew. Atakiem w finale, wygrywając tylko 2 rundę, wychodzi z 3 miejsca na prowadzenie. Niski (170 cm) i masywnie umięśniony, o szerokim szkielecie kostnym. Pękate uda z niezłą separacją i grube mięśnie najszersze grzbietu. To tworzy ładne zarysy sylwetki, ale definicja słabiutka.

Kategoria 85 kg: ACHMED EL-SADANY (Egipt), 27 lat. To mistrz świata z ubiegłego roku w kategorii 80 kg. Teraz nabrał więcej masy i poszedł wyżej. Piękna sylwetka o idealnych proporcjach pionowych. Masywnie umięśniona i twarda górna połowa ciała. Nogi rozbudowane, ale słabsze jakościowo. Jedynie dwukrotny mistrz świata Haji
Al-Balushi z Omanu mógłby nawiązać z nim równorzędną walkę, ale nie przyjechał.

Kategoria 90 kg: SAMI AL-HADDAD (Bahrajn), 38 lat. Jeden z najbardziej doświadczonych kulturystów amatorów obecnych czasów. Zdobywa trzeci tytuł pod rząd, poparty później tytułem mistrza świata w open. Ale nie miał łatwej drogi do złotego medalu, gdyż pojawił się świetnie przygotowany Irańczyk, Mehdi Hatami, z którym pierwszą i trzecią rundę wygrał tylko 1 punktem. Perfekcyjnie zharmonizowana sylwetka, ale trochę za delikatnie umięśniona. Stąd jego poprzednie porażki w open z Alim Tabrizim i Mohammedem Tourim. Bardzo udany sezon, rozpoczęty zdobyciem historycznego, pierwszego tytułu Mr. Olympia Amatorów.

Kategoria 100 kg: MOHAMMED ZAKARIA (Egipt), 28 lat. Wreszcie odzyskuje tytuł wywalczony w 2008 r i potem utracony. Po morderczej walce z dwoma wicemistrzami świata: Hamid Rezą Keszanim i Mustafą Nasimem, którzy uciekli z wago 90 kg, aby uniknąć walki z Al-Haddadem, wygrywa dość zdecydowanie wszystkie rundy. Jest świetnie przygotowany od strony ogólnej masy mięśniowej, nienagannych zarysów sylwetki i jakości umięśnienia. Był moim faworytem w open. Na pewno ten tytuł zdobędzie za rok, czy dwa.

Kategoria +100 kg: RATISLAV SOLAR (Słowacja), 33 lata, 111 kg, 180 cm wzrostu. Stopniowo rozwija się i pnie do góry w klasyfikacjach. Po brązowym medalu MŚ 2008 ( w kat. 100 kg) i tytule mistrza Europy 2010, teraz sięga po złoto. Jego atuty to masywnie rozbudowane uda i najszersze grzbietu, co tworzy solidne podstawy kulturystycznej sylwetki. Ale też sprzyja mu szczę

Komentarze: