Joe Weider: Twórca nowoczesnej kulturystyki

W sobotę, w trakcie trwania „Debiutów PZKFiTS” w Ostrowi Mazowieckiej, otrzymałem telefon od Prezesa PZKFiTS Pawła Filleborna, który w tym czasie przebywał za granicą, ze smutną informacją o śmierci Joe Weidera. Przerwałem na moment rozgrywanie zawodów, akurat gdy na scenę weszła imponująca liczba 26 pięknie prezentujących się zawodniczek bikini fitness, podałem tę smutną informację i cała sala uczciła minutą ciszy pamięć zmarłego.

Nasunęła mi się wtedy nieodparta refleksja, że pewnie nie byłoby tych ślicznie wyglądających zawodniczek na scenie w Ostrowi, gdyby nie żmudna, konsekwentna, prowadzona przez ponad 70 lat, praca Joe Weidera na rzecz popularyzacji i rozwoju kulturystyki oraz jej wszystkich późniejszych odmian dla kobiet i dla mężczyzn. Przecież nawet do leżącej wówczas za „żelazną kurtyną” Polski kulturystyka trafiła w połowie lat 1950. za pośrednictwem redaktora Stanisława Zakrzewskiego, zainspirowanego otrzymywanymi z zagranicy magazynami kulturystycznymi Joe Weidera. Siła przebicia nowego sportu była tak wielka, że nawet „żelazna kurtyna” nie była w staniej jej powstrzymać.

Joe zmarł w sobotę, 23 marca, w wieku 93 lat, w swojej rezydencji w San Fernando Valley, w obrębie Los Angeles, na niewydolność serca. To było dłuższe schorzenie, które zaczęło się kilkanaście lat temu od założenia by-passów.
Wkład Joe Weidera w rozwój szeroko rozumianego ruchu fitness trudno przecenić. To jego magazyny: „Muscle and Fitness”, „Flex” i „Shape”, wydawane w milionowych nakładach i tłumaczone na kilkadziesiąt języków oraz książki i kasety treningowe najbardziej przyczyniły się do popularyzacji ćwiczeń siłowych na całym świecie. Teraz siłownie można spotkać w najodleglejszych zakamarkach globu, na maleńkich wysepkach rozrzuconych po oceanach świata, a w Stanach Zjednoczonych, jak określił to Arnold Schwarzenegger ” jest ich więcej niż sklepów spożywczych”.

No właśnie, bez Weidera nie byłoby Schwarzeneggera. To Joe Weider dostrzegł drzemiący w nim potencjał, zaprosił młodziutkiego Arnolda do USA, zapewnił mu byt, a potem umiejętnie kierował rozwojem jego talentu. Po śmierci Joe, Schwarzenegger napisał – „Joe był ojcem fitness., który powiedział nam, że możemy stać się kimś poprzez swoje ciało. Nauczył nas, że przez ciężką pracę i trening możemy zostać mistrzami.” I zostali.

Na dodatek, to Joe pomógł mu dostać pierwszą rolę, w zapomnianym już filmie „Hercules in New York,” przedstawiając go producentowi jako niemieckiego aktora szekspirowskiego. Ponieważ Schwarzenegger prawie wcale nie znał jeszcze wtedy języka angielskiego, Joe powiedział mu przed wizytą u producenta – „Ty się w ogóle nie odzywaj. Ja będę prowadził rozmowę”.
A potem, poprzez swoją niesamowitą popularność i role filmowe, Arnold spotęgował i przyspieszył rozprzestrzenianie się idei treningu siłowego i zdrowego stylu życia na całym świecie. A my pchamy ten wóz dalej, o czym świadczy chociażby kolejny rekord uczestnictwa w tegorocznych „Debiutach” – 142 zawodniczek i zawodników (w porównaniu ze 116 w roku ubiegłym).

Joe Weider był dalekowzrocznym wizjonerem, potrafiącym przewidzieć trendy i udanie realizować swoje wielkie pomysły. W 1950 r Joe Weider opublikował 10 przepowiedni w zakresie kulturystyki, treningu siłowego i zdrowego stylu życia. Teraz, po 60 latach, możemy powiedzieć, że trafił w dziesiątkę!

W 1965 r zapoczątkował zawody dla elitarnych kulturystów – „Mr. Olympia”, które obecnie rozrosły się do całego Olympia Weekend, z pulą nagród sięgającą 1 milion dolarów (a na początku było to kilka tysięcy dolarów).
Joe Weider zebrał i precyzyjnie zdefiniował ponad 40 zasad treningowych, które do dziś tworzą podstawy treningu siłowego. Zawarł je w książce „System treningu kulturystycznego Joe Weidera”, która ukazała się kiedyś w języku polskim.

Przygoda z wielką kulturystyką zaczęła się dla Joe i jego młodszego brata Bena w 1946 r, kiedy zorganizowali zawody „Mr. Canada” i założyli Międzynarodową Federację Kulturystów – IFBB. Potem Ben poświecił się prowadzeniu i rozwojowi tej Federacji, będąc jej Prezydentem do 2006 r, a Joe rozbudowywał imperium wydawnicze, które sprzedał 10 lat temu za kwotę 357 milionów dolarów. W czasach największego rozkwitu, Weider Publishing wydawało 16 czasopism o łącznym nakładzie ponad 4 milionów egzemplarzy!

Co ciekawe, nikt nie zna dokładnej daty urodzin Joe Weidera. Jego metryka spaliła się podczas pożaru w Montrealu, a rodzice nie zapisali daty urodzin syna, ani jej nie zapamiętali. Stąd jedne źródła podają 29 listopada 1919 r, a inne 20 listopada
1920 r. Rodzina Weiderów ma polskie korzenie. Rodzice Joe i Bena pochodzą z Kurowa pod Lublinem, skąd wyemigrowali do Kanady przed I Wojna Światową, chcąc uniknąć poboru do wojska carskiego, tak jak to miało miejsce w 1904 r podczas wojny rosyjsko-japońskiej. I chyba była to zbawienna decyzja, bo reszta ich rodziny, która pozostała w Polsce, zginęła w czasie Holocaustu.
Rodzina żyła bardzo biednie w Montrealu. Utrzymywał ich ojciec, który prasował spodnie w szwalni. Mając 12 lat, Joe musiał rzucić szkołę i poszedł do pracy, dowożąc zaopatrzenie do sklepu spożywczego. Był cherlawej budowy ciała i jako nastolatek zainteresował się treningiem ciężarowym, chcąc poprawić swoją kondycję fizyczną i siłę. Mając 17 lat, zaczął myśleć o drukowaniu biuletynu, w którym ukazywałyby się porady treningowe. I dalej rozwijali to z bratem, aż powstały grube i piękne miesięczniki, wydawane po dzień dzisiejszy (obecnie przez firmę AMI).
Joe Weider odwiedził Polskę w 1992 r, aby wziąć udział w konferencji prasowej na inaugurację wydawania polskiej wersji magazynu „Muscle & Fitness”.

Zdjęcia:

Joe z młodym Arnoldem na zawodach kulturystycznych.

No i wreszcie Arnold zaczął wygrywać swoje pierwsze Olympie, a Joe wręczał mu nagrody.

Joe (z prawej) ze swoim słynnym bratem Benem, który przez 60 lat przewodził federacji IFBB.

Wywiad z Joe Weiderem prowadzony przez Shawna Ray’a.

Dwa zdjęcia Joe Weidera i Arnolda Schwarzeneggera robione w odstępie 40 lat.

Obecny Prezydent IFBB dr Rafael Santonja (z prawej) oraz jego małżonka Nieves (z lewej) z wizytą u Joe i Betty Weiderów.

Joe z żoną Betty na otwarciu ufundowanego przez nich Muzeum Kultury Fizycznej na Uniwersytecie Stanu Texas w Austin, którego dyrektorem jest… dr Terry Todd, znany organizator i kierownik zawodów dla strongmanów (m.in. na Arnold Classic).

Komentarze: