Trudno powiedzieć, że kulturyści nie mają siły, gdy wielu z nich w leżeniu na ławce poziomej wyciska sztangę o wadze 200 kg i więcej.

– W roku 1996 na Mistrzostwach Świata Juniorów zdobyłeś medal brązowy. Jak odebrałeś tamten sukces i jaki on miał wpływ na przebieg Twojej kariery?Medal ten był dla mnie miłym, a także dużym zaskoczeniem. Jeśli ktoś przed Mistrzostwami powiedziałby mi, że zdobędę medal – choćby brązowy – zaproponowałbym mu seans z psychologiem. Nie ukrywam, że uważam to za sukces oraz, że sukces ten bardzo mnie ucieszył. Uświadomił mi, że skoro na zawodach najwyższej rangi wywalczyłem trzecie miejsce, to w tym sporcie mogę coś znaczyć. To ogromnie zdopingowało mnie do dalszych intensywnych treningów– Każdy kiedyś był kulturystą początkującym, Ty też. Czy masz na sumieniu coś, przed czym chciałbyś przestrzec – powiedzmy – dzisiejszych początkujących?Masz rację, większość na początku popełnia większe lub mniejsze błędy, ja nie byłem wyjątkiem. Z reguły są to: naśladowanie treningów kulturystów zaawansowanych, chaos treningowy, przeładowanie objętościowe treningów, nieodpowiedni dobór ćwiczeń, zabieranie się za zbyt duże ciężary, słabe rozeznanie (lub jego brak) w tym co, ile i kiedy spożywać, ile i w jaki sposób odpoczywać itp. Ja np. miałem mgliste pojęcie o odżywianiu się, a moje treningi przeciągały się do czterech i więcej godzin. O odpoczynku nawet nie wspomnę, bo sądziłem, że w ogóle go nie potrzebuję. A skutki? Daruję sobie ich wyliczanie, bo bardzo dużo i dobrze na ten temat piszecie.– A co w tej wyliczance jest najważniejsze?Głównie to, aby dokładnie wiedzieć, co zamierzamy osiągnąć. Pomóc nam w tym mogą czasopisma specjalistyczne (polecam krajowe), konsultacje z doświadczonym instruktorem (w każdym klubie kulturystycznym taki jest albo powinien być), rozmowy z kulturystami, zwłaszcza z tymi, którzy mają dłuższy staż treningowy itd. Na podstawie zdobytej wiedzy i rad instruktora należy skonstruować plan treningów i przystąpić do jego rozważnego realizowania. Trzeba też być bacznym obserwatorem procesów, jakie zachodzą w naszych mięśniach zarówno podczas treningów, jak i po nich. To ostatnie jest szczególnie ważne, bo pozwala na bieżące korygowanie realizowanych planów treningowych, no i odpowiednie modernizowanie planów przyszłych.– Czy możesz to przełożyć na język praktyki?Zakładam, że każdy wie, czego chce dokonać. Musi jeszcze wiedzieć jak to osiągnąć. Skoro działamy na mięśnie, niekiedy nawet brutalnie, wypada poznać ich budowę i fizjologię. Jeżeli mamy to już za sobą, to musimy wiedzieć, jak działać na mięśnie, aby mogły one niezakłócenie się rozwijać, tzn. bez zrywów i przesileń, bo te akurat rozwój hamują. A zatem rozważne dozowanie wysiłku, czyli nic innego, jak stałe, ale umiarkowane zwiększanie intensywności treningów. Kłania się tu zasada treningu progresywnego. Ponadto trzeba wiedzieć, kiedy i jak działać na zwiększenie masy mięśni, kiedy i jak na zwiększenie siły oraz kiedy i jak na rzeźbę mięśni. Ale w tych sprawach też odsyłam do wspomnianych czasopism i znowu polecam krajowe. Czynię tak choćby z tego względu, że drogi naszej kulturystyki wyraźnie rozmijają się z drogami kulturystyki amerykańskiej – i bardzo dobrze.– Na pewno wielu młodych kulturystów, jeżeli tylko mają taką okazję, zadaje Ci mnóstwo pytań. Jakie powtarzają się najczęściej?Jest takie jedno, rzec można dyżurne. Brzmi ono: Jak szybko zwiększyć masę mięśniową?– Co im odpowiadasz?Prawdę, że kulturystyka to nie kolej. Tu nie ma nic pospiesznie, a tym bardziej ekspresowo. W kulturystyce trzeba trenować, trenować i jeszcze raz trenować, ale bez przyspieszania, bo efekty mogą być akurat odwrotne od oczekiwanych.– Czy oznacza to, że na każdym treningu trzeba dawać mięśniom – jak to się mówi – ostro czadu?Nie, nie o to chodzi. Intensywność ma inny wymiar dla kulturysty początkującego, inny dla średnio zaawansowanego, a jeszcze inny dla wysoko zaawansowanego. Każdy powinien dobierać intensywność treningów do stopnia swojego przygotowania. Tym niemniej, niezależnie od stopnia zaawansowania, na trening nie przychodzimy po to, aby porozmawiać z kolegami, lecz aby ćwiczyć.– Trening treningiem, a co z odżywianiem?Należy zdawać sobie sprawę z tego, że bez odpowiedniej diety, nie można nawet myśleć o liczących się efektach, i to na żadnym z etapów treningów. Dieta jest podstawą i dla osiągania dobrych wyników – można rzec – równie ważna, jak same treningi. W diecie najważniejsze są skład i częstotliwość spożywania posiłków, a także relacja między białkiem a węglowodanami. Owe relacje zmieniają się w zależności od tego, czy trenujemy na zwiększenie masy mięśniowej, czy siły, czy też na rzeźbę mięśni.– Z tego co wiem, jesteś aktualnie na etapie zwiększania masy mięśniowej. Wyglądasz naprawdę imponująco. Jednak w porównaniu z tym, jak wyglądałeś na Mistrzostwach Polski, przybyło Ci trochę tłuszczyku. Czy oznacza to, że zwiększaniu masy mięśniowej zawsze towarzyszy większa warstwa tkanki tłuszczowej?Niestety, w pewnym sensie tak, co wcale nie oznacza, że rozbudowując masę mięśni, trzeba tolerować przyrost tkanki tłuszczowej. Należy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że jeżeli tylko wystąpi dodatni bilans kaloryczny, to z reguły niewykorzystana część kalorii zamienia się w tkankę tłuszczową. Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, że człowiek „łapie” trochę tkanki tłuszczowej, trzeba tylko zachować przy tym odpowiedni umiar. W końcu nie da się przez cały rok utrzymywać takiej sylwetki, jaką prezentujemy na zawodach.– Do najbliższych Mistrzostw Polski zostało już niewiele czasu. Jakimi sposobami będziesz pozbywał się owej zbędnej tkanki tłuszczowej, aby na Mistrzostwach Twoja sylwetka znalazła uznanie jurorów i widowni?Przede wszystkim z wolna zacznę w swojej diecie redukować ilość spożywanych węglowodanów i tłuszczów, a zwiększać ilość białka. Ale dieta, a zwłaszcza w okresach przedstartowych, to wielce skomplikowana sprawa. Nie da się jej reguł wyłożyć w dwóch czy trzech zdaniach, a nie będzie dobrze, jeżeli zacznę, a nie skończę. Wierzę, że uznasz zagadnienie za tak ważne, że poświęcisz mu trochę miejsca na łamach Kulturystyki i Fitness. Oprócz zmian w diecie wprowadzam też zmiany w samych treningach, np. dużą rangę nadaję ćwiczeniom aerobowym. Spełniają one dwie role: przyspieszają metabolizm i przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej.– Od pewnego czasu na Mistrzostwach Polski rywalizujesz o palmę pierwszeństwa w swojej kategorii z jednym i tym samym zawodnikiem. Jest nim Radosław Słodkiewicz. W 1999 roku oraz w 2001 on był górą. Jak będzie w tym roku?Pozwolisz, że na to pytanie odpowiem po Mistrzostwach.– Twoja rywalizacja z Radkiem to nie tylko same porażki, to również i zwycięstwa…Miło mi, że o tym pamiętasz. Z Radkiem dotychczas wygrałem trzykrotnie. Pierwszy raz w roku 1996 na Misztrzostwach Polski Juniorów. Zdobyłem wówczas tytuł mistrza Polski w kategorii do 80 kg i w open. Drugi raz – również w roku 1996 na wspomnianych już Mistrzostwach Świata Juniorów. Natomiast trzeci – w roku ubiegłym na Mistrzostwach Europy, gdzie zdobyłem srebrny medal.– Wróćmy jeszcze na chwilę do ubiegłorocznych Mistrzostw Polski. Po zaciętej walce sędziowie przyznali zwycięstwo Radkowi. W czasie dekoracji można się było zorientować, że z werdyktu zadowolony nie byłeś. Jak sobie przypominam były nawet jakieś kłopoty przy wręczaniu medalu. Czy werdykt sędziowski był aż tak bardzo niesprawiedliwy?Dobrze, że zadałeś to pytanie. Chciałbym coś zdementować. Doszły mnie słuchy, że niektórzy uważają, iż z Radkiem jesteśmy w konflikcie, a tak nie jest. Jesteśmy dobrymi kolegami. Oprócz tego, że spotykamy się na zawodach, to od czas
u do czasu spotykamy się również na gruncie prywatnym. To, że dwa razy mnie „ograł”, to zupełnie inna sprawa. Każdemu zawodnikowi zależy na tym, aby być pierwszym w swojej kategorii – mnie też. Najbliżej tego celu byłem w roku ubiegłym. Porażka wyzwoliła we mnie złość, ale nie do Radka. Byłem po prostu wściekły na samego siebie. Coś w przygotowaniach zawaliłem. Rozumiem, że niektórzy mogli odebrać to inaczej. Ale stało się, było jak było. Niewtajemniczonych – przepraszam.– Z tego co wiem, Radek bardzo ostro trenuje i wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny będziesz miał w nim godnego przeciwnika. Jaka będzie Twoja reakcja, jeżeli w tym roku będzie podobnie?Niewykluczone, że tak właśnie będzie. Radek to wyjątkowo trudny przeciwnik. Potrafi dobrze przygotować formę i przez długi czas ją utrzymywać. To klasyczny długodystansowiec. Z kimś takim bardzo ciężko wygrać, doświadczyłem tego na własnej skórze. Niemniej będę robił wszystko, aby w tym roku było odwrotnie. Mam już dostatecznie duży bagaż doświadczeń i postaram się go maksymalnie wykorzystać. Jeżeli i tym razem przegram z Radkiem na pewno moje samopoczucie nie będzie najlepsze. Chociaż patrząc z drugiej strony trzeba przyznać, że przegrać z zawodnikiem tej klasy co Radek to żaden wstyd.– Oprócz Radka będą jeszcze inni, równie dobrzy kulturyści, który z nich może zagrozić Twoim planom?Staram się nie myśleć o konkurentach. Robię swoje i to najlepiej jak potrafię. Spodziewam się jednak, że do rywalizacji staną m.in. Andrzej Maszewski (mistrz Polski w kat. powyżej 90 kg oraz w kategorii open z roku 2000) i Marcin Jabłoński (mistrz Polski w kat. powyżej 90 kg z roku 1997). Jeżeli obaj przygotują formę na czas, będą konkurentami równie groźnymi, co Radek.– Polscy kulturyści w ostatnich latach odnieśli na arenie międzynarodowej wiele spektakularnych sukcesów, w których masz osobisty udział w postaci srebrnego medalu na ubiegłorocznych Mistrzostwach Europy. Mimo tych sukcesów media – poza prasą kulturystyczną – dziwnie milczą. Co jest tego powodem?Sądzę, że to swoista zmowa milczenia – przecież naprawdę mamy się czym pochwalić. A może po prostu reminiscencje z atmosfery lat siedemdziesiątych, wzmocnione atmosferą sztucznej „hodowli” mięśni, przypisywanej – nie bez racji – głównie zawodowym kulturystom amerykańskim. Jeżeli mam rację, to znaczna część winy leży po stronie prasy kulturystycznej, bazującej na przedrukach właśnie z tamtego kierunku. Osobiście cieszę się, że na treningowym niebie zaczynają się ukazywać pierwsze jaskółki kulturystycznej wiosny. Może jej powiew odkurzy niektóre ze słusznych haseł, głoszonych jeszcze przez Stanisława Zakrzewskiego.– Powszechnie uważa się, że mięśnie u kulturysty stanowią bezużyteczny balast. Wielokrotnie słyszałem opinie, że tak naprawdę, to kulturyści nie są ludźmi silnymi. Jak z tą siłą jest naprawdę?Trudno powiedzieć, że kulturyści nie mają siły, gdy wielu z nich w leżeniu na ławce poziomej wyciska sztangę o wadze 200 kg i więcej. Nie wypada mi się chwalić swoimi osiągnięciami, ale na przykład Piotr Głuchowski w przysiadzie z ciężarem 255 kg wykonuje 10 powtórzeń w jednej serii. Proszę mi powiedzieć, czy do dźwigania takich ciężarów potrzebna jest znaczna siła, czy też nie?– Przyznaję rację i dziękuję za rozmowę.rozmawiał Sylweriusz Łysiak

Komentarze: