42 lata temu, w dniu 1.04.1960 r., rozpoczął działalność trzeci w Polsce ośrodek kulturystyczny – warszawski „Herkules”. Powstał z inicjatywy Władysława Czubaszka, pracownika Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Książki, Radia i Prasy, aktywnie wspomaganego przez Andrzeja Jasińskiego – ówcześnie najlepszego polskiego kulturystę, posiadacza tytułu Mister Polonia i zarazem dobrego gimnastyka oraz ciężarowca, który został pierwszym kierownikiem i instruktorem w Ośrodku.Na pierwszy trening do małej salki wynajmowanej w szkole przybyło kilkudziesięciu młodych zapaleńców, zafascynowanych możliwością kształtowania umięśnienia, propagowaną na łamach „Sportu dla Wszystkich” przez Stanisława Zakrzewskiego. Wśród nich był Jan Rozmarynowski, dziś fotoreporter sportowy, znany m.in. z łamów „Kulturystyki i Fitness” – aktualny szef „Herkulesa”.Mimo że do dyspozycji ćwiczących były tylko 4 ławeczki wykonane sposobem chałupniczym, 2 sztangielki i 30 par hantli, nikt na brak sprzętu nie narzekał, gdyż trening siłowy uzupełniano prostymi ćwiczeniami gimnastycznymi izometrycznymi i pompkami na trzech stołkach, w których mistrzem był Jan Rozmarynowski.Po kilku miesiącach aktywnej działalności, raczkujący „Herkules” pozyskał znaczącego patrona – Dzielnicowy Komitet Kultury Fizycznej Warszawa Praga-Południe, który szybko postarał się o lokal odpowiedni do uprawiania ćwiczeń siłowych. Mimo, że było to kilka zdewastowanych pomieszczeń, w piwnicy przy ul. Dąbrówki 9, „herkulesiaki” cieszyli się ze stałej siedziby. Nie czekając na dotację i brygadę remontową, sami z entuzjazmem zabrali się do pracy. Używając swoich prywatnych narzędzi i materiałów, wymienili spróchniałe podłogi, okna, pomalowali pomieszczenia. Wszystko zmieniło się nie do poznania. Powstała sala treningowa – licząca 80 metrów kwadratowych, szatnia, sanitariat oraz sekretariat, wszystko czynne do dziś. Ze składek członkowskich kupiono niezbędny sprzęt.Od pierwszych dni było tłoczno. Od godziny 7 do 22 ćwiczyło w sumie ok. 500 osób, głównie młodzież. Przez pierwsze 5 lat przez salę Ośrodka przewinęło się ponad 5 tys. osób.O wszystkich trenujących starał się dbać Andrzej Jasiński. Każdy początkujący otrzymał od niego program treningu – na ówczesne lata nowatorski, sam też rygorystycznie pilnował jego realizacji. Wpajał ćwiczącym „żelazną” zasadę, że bez podstawowego przygotowania, w tym sprawnościowego, nie osiąga się dobrych wyników.W roku 1962 Andrzej Jasiński wydaje broszurkę „Tajemnice pięknej sylwetki”, przeznaczoną dla początkujących kulturystów, a rok później następną pt. „Zostań Herkulesem”. Ta druga zawierała roczny plan treningów dla zaawansowanych, metody szybkiego rozwoju mięśni, wskazówki specjalne i metodyczne wynikające z jego doświadczeń jako zawodnika i instruktora. Były to publikacje pionierskie i bardzo pomocne do poprawnego treningu. Szczególnie dobrze przysłużyły się jego najlepszym „uczniom” – czołowym polskim kulturystom pierwszej połowy lat sześćdziesiątych, do których należeli m.in.: Zbigniew Bieliński, Wiesław Chałas, Jan Rozmarynowski, Zbyszek Słodkowski oraz od roku 1965 Stefan Niedziałkowski, Stanisław Ptaszyński.W roku 1962 Ośrodek zmienił nazwę na Ośrodek Ćwiczeń Siłowych Herkules, jak również oprócz istniejącej sekcji kulturystyki, powstała sekcja podnoszenia ciężarów, z drużyną występującą w Warszawskiej Lidze Okręgowej.W 5. rocznicę powstania „Herkulesa”, podsumowania jego dotychczasowej działalności dokonał Andrzej Jasiński w jednej ze swoich publikacji, wymieniając wśród licznych sukcesów, osiągnięcia w pracy z „trudną młodzieżą”.Stało się tradycją, że kolejnym rocznicom „Herkulesa” towarzyszyły jubileuszowe artykuły w czasopismach: „Rekreacja Fizyczna” i „Wiadomości Sportowe”, pisane przez Henryka Jasiaka – dziennikarza i pioniera polskiej kulturystyki.Następne zmiany organizacyjne nastąpiły pod koniec 1965 r., kiedy to Ośrodek przekształcił się w „Atletyczny Klub Sportowy Herkules”. Niestety, jego działalność skupiła się na tworzeniu silnej drużyny podnoszenia ciężarów. Sekcja kulturystyki od roku 1966 przestała się liczyć. Owszem, były osiągnięcia, ale były też porażki, a sama kulturystyka jakby popadła w letarg. Istniała, ale tak, jakby jej nie było.Na początku 1971 r. zlikwidowano AKS „Herkules”, a Andrzej Jasiński, główna postać w kierownictwie klubu, zaprzestał działalności w podnoszeniu ciężarów i kulturystyce. Klub przekazano do TKKF-u i w roku 1972 stał się Ogniskiem TKKF.Kierownikami ośrodka kolejno byli: Jan Braun, Stanisław Nawrocki, Stanisław Ptaszyński i przez 17 lat Stefan Mizieliński. Należy podkreślić, że kolejne zmiany organizacyjne i przynależność do TKKF spowodowały, że „Herkules” pod przewodnictwem Tadeusza Kosiarskiego – prezesa Zarządu, stał się jednym z przodujących ośrodków kulturystycznych w kraju. Wzrosła też jego popularność wśród warszawskiej młodzieży. W latach 1977 – 1989 w reprezentacji „Herkulesa” występowali czołowi kulturyści Polski, m.in.: Andrzej Urbański, Paweł Przedlacki, Marek Bormański, Roman Zakrzewski, Mirosław Sawicki, Leszek Moniński, Artur Gaj, Paweł Fileborn. W mistrzostwach Polski zdobyli 17 medali (7 złotych, 5 srebrnych i 5 brązowych).42-letni „Herkules”, pomimo zakrętów i kryzysów w swojej historii, przetrwał i ciągle tętni życiem. Za Henrykiem Jasiakiem można powtórzyć, że dotychczasowa działalność Ośrodka „stanowi swego rodzaju kamień milowy na drodze narodzin i dojrzewania polskiej kulturystyki jako sportu i stylu życia”. Dziś też dobrze służy kulturze fizycznej. Gówna w tym zasługa działaczy – duchem i ciałem od wielu lat związanych z „Herkulesem”. Z licznego grona społeczników, obecnie już weteranów, można wymienić m.in.: Jana Rozmarynowskiego – aktualnego prezesa zarządu Ogniska, Tadeusza Kosiarskiego – mającego za sobą kilka kadencji na stanowisku prezesa, Aleksandra Badowskiego, Bogdana Filipka oraz Leszka Legana – od roku 1980 pełniącego różne funkcje organizacyjne i szkoleniowe. Od 6 lat nie ma już śp. Jana Kondrackiego, jednego ze współzałożycieli „Herkulesa” i twórców pozycji Ogniska w krajowej kulturystyce.Ci co ćwiczyli w „Herkulesie” zostawili w nim cząstkę swego – głównie młodego życia. Systematyczne treningi były dla nich stylem życia i fundamentem sprawności fizycznej i psychicznej.

Jan Włodarek

Komentarze: