Mistrzostwa świata w kulturystyce klasycznej

Tallin 2011 wspaniały sukces naszej reprezentacji!

Wielkim sukcesem nasze reprezentacji zakończyły się tegoroczne Mistrzostwa Świata W Kulturystyce Klasycznej, rozgrywane w Tallinie. Po raz pierwszy w historii wywalczyliśmy na nich tytuł drużynowego mistrza świata, poparty złotym medale Jerzego Pisulskiego (kat. +180 cm), srebrnym – Damiana Witkowskiego (kat. 171 cm) i brązowym – Mateusza Kołkowskiego (kat. +180 cm). Punkty dla drużyny zdobyli też: Mariusz Bałaziński (kat. 175 cm – 4 miejsce) i Przemysław Żokowski (kat. 175 cm – 9 miejsce).

Pisulski, jako jedyny, obronił tytuł mistrza świata z roku ubiegłego, ale wtedy uzyskał go dopiero po wynikach kontroli antydopingowej i dyskwalifikacji Rosjanina Gostiunina. Tym razem wywalczył go na scenie, ale po wielkich perypetiach ze zbijaniem wagi do swojego górnego limitu w piątkowe popołudnie, przed oficjalnym ważeniem. Były momenty, kiedy wręcz chciał się już wycofać z zawodów. Jednak ten upór i wsparcie psychiczne oraz fachowe trenera kadry Bogdana Szczotki opłaciły się. Teraz Pisulski wraca do kraju z zupełnie inną miną, niż miał podczas wylotu w piątek rano. Co zrobi dalej? Jeszcze się zastanawia. Dajmy mu trochę czasu na podjęcie decyzji co do dalszych startów.
Świetnie wypadł też debiut międzynarodowy Damian Witkowskiego. Idealna forma startowa zagwarantowała mu srebrny medal. Przegrał jedynie z późniejszym mistrzem świata w open, Bułgarem Konstantinem Paskalevem, który też przygotował życiową formę. Po półfinale na 3 pozycji, ale pięknym występem finałowym i formą startową przesunął się na 2 miejsce. Teraz Damian zamierza zrobić ruch taktyczny: przenieść się do wyższej kategorii (jego wzrost jest na styku dwóch kategorii) i rozbudować umięśnienie o dalsze 3 kg, aby stał się ogólnie masywniejszy. Myśli o starcie na wiosennym Arnold America.
Niezwykle udany powrót Mateusza Kołkowskiego po ponad dwóch latach przerwy i od razu awans na podium. Doskonała forma startowa, aczkolwiek nadal widać pewne rezerwy i możliwości poprawy, tak jak i u pozostałych zawodników.
No, ale nie wszystkim poszło tak dobrze. Drobny regres w formie Mariusza Bałazińskiego, widoczny nawet z soboty na niedzielę, zepchnął go na 4 miejsce. Ale to doświadczony oraz bardzo utytułowany zawodnik i na pewno sobie z tym problemem poradzi. Trzeba jednak przeprowadzić skrupulatną analizę przygotowań i zdefiniować przyczynę niepowodzenia. Jeszcze słabiej wypadł start mistrza Europy Przemysława Żokowskiego. W jego przypadku wszystko wskazuje na to, że zawodnik jest przemęczony zbyt licznymi startami i jego organizm potrzebuje trochę czasu na pełną regenerację. Nie zobaczymy go więc na scenie wcześniej niż za rok.

Podobny problem ma nasza gwiazda fitness sylwetkowego, Magdalena Krajkowska. Najlepszą formę pokazała na wiosennych Mistrzostwach Europy (srebrny medal), ale potem było już cały czas troszkę gorzej, szczególnie z utrzymaniem formy z soboty na niedzielę. W ten sposób straciła brązowy medal na MŚ w Nowym Sadzie, a i tu, w Tallinie, po pierwszym dniu zawodów była ex aequo na drugiej pozycji, spadając potem na czwartą. Predyspozycje ma wspaniałe i tytuł mistrzyni świata w zasięgu ręki, ale trzeba dopracować, a raczej dostosować do jej organizmu i stylu życia (pracy), metody treningowe i żywieniowe, a forma była nienaganna.

Chciałoby się powiedzieć iż „mamy piękne zakończenie sezonu”, ale przecież już za kilka dni, w piątek, nasza kolejna kilkunastoosobowa reprezentacja udaje się na Mistrzostwa Świata Juniorów i Weteranów do Santa Susanna kolo Barcelony. Tam też tanio skóry nie sprzedamy i powinniśmy stamtąd jakieś medale przywieźć.

Autor: Andrzej Michalak

Zdjęcia: Dzięki uprzejmości IFBB

Prezydent IFBB, dr Rafael Santonja, otwiera zawody przy obecności na scenie pocztów wszystkich 33 reprezentacji narodowych.

Imponująca armia „fitnesowych żołnierzyków” przygotowana do ceremonii wręczania nagród.

Rzadko spotykany moment na światowych arenach sportowych: dwóch Polakow na podium Mistrzostw Świata: Jerzy Pisulski (w środku – złoty medal) i Mateusz Kołkowski (z prawej – brązowy medal). Po lewej: Turek Ersin Adakli (srebrny medal).

Mateusz Kołkowski: forma godna mistrza.

Damian Witkowski (pierwszy z lewej) ze srebrnym medalem w kat. 171 cm. Obok niego: Bułgar Konstantin Paskalev (złoty medal) i Irańczyk Amir Aliabadi (brązowy medal).

Nienaganna forma Damiana Witkowskiego, widoczna w każdym zakątku ciała zapewniła mu srebrny medal.

Damian Witkowski efektownie kończy swój program dowolny.

Jerzy Pisulski ze swoimi mistrzowskimi trofeami.

Jerzy Pisulski (w środku) walczy w kategorii open z pozostałymi mistrzami. Po lewej: Taavi Koovit (kat. 180 cm), po prawej: Tomas Lukac (kat. 168 cm).

Kategoria open: Jerzy Pisulski (z prawej) i fantastyczny Koreańczyk Myung Sub Kim (kat. 175 cm – w środku). Po lewej: Taavi Koovit.

Mistrz świata w open: Konstantin Paskalev.

Prezes Paweł Filleborn (drugi od prawej) odbiera nagrodę dla drużynowych mistrzów świata. Po lewej: Arnold Tokko (Estonia – 2 miejsce), po prawej: Young Pyo Hong (Korea – 3 miejsce).

Magdalena Krajkowska z nagrodami za 4 miejsce.

Komentarze: