Czarne konie, a może lepiej byłoby powiedzieć młode wilki pojawiają się we wszystkich dziedzinach życia, ale szczególny rozgłos zyskują w sporcie.

W kulturystyce trudno byłoby dopatrywać się przykładu, kiedy to przeciętny zawodnik doznał nagle olśnienia i niespodziewanie wygrał ze znanymi czempionami. Zdarzają się jednak inne przypadki – na zawody, szczególnie juniorów, przyjeżdża nikomu nie znany debiutant i wygrywa. O tych rewelacjach można pisać jednak dopiero po fakcie, gdy już poznamy takiego czarnego konia.Częściej zdarzają się natomiast młode wilki, o których można by napisać, że są to wyjątkowo utalentowani zawodnicy, z niezwykłymi predyspozycjami do tego sportu. Robią tak szybkie postępy, że zaskakują nimi konkurentów, trenerów i kibiców.Przykłady? Proszę bardzo! Jednym z najlepszych w ostatnich latach jest kulturysta wagi koguciej, Kamil Majek. W 2000 r. jako debiutant pojechał na Mistrzostwa Świata Juniorów i wrócił ze srebrnym medalem. Potem przeszedł do seniorów i już w 2003 roku został mistrzem Europy!Są i inne przykłady. W 2002 r fitneska Maja Wasilewicz pojechała po raz pierwszy na Mistrzostwa Świata Juniorek i zdobyła tam złoty medal. Albo juniorzy kulturyści – Rafał Górka i Krzysztof Dykty. Rafał już dwukrotnie był wicemistrzem świata, a Krzysztof dwa miesiące temu wygrał Mistrzostwa Świata, będąc debiutantem na tej imprezie. Prawdziwe młode a nawet rzec można zlote wilki. Poczekajmy na dalsze ich losy.Przyjrzyjmy się natomiast, kto może nas zaskoczyć w zbliżającym się, wiosennym sezonie startowym.Dajmy pierwszeństwo damom „żelaznego sportu”. Niby w tej konkurencji najtrudniej o fuksy, ale już widzę dwie kandydatki, które mogą namieszać w tabelach wyników. Pierwszą jest Lidia Przybysz. W swoim pierwszym starcie na Mistrzostwach Polski zdobyła brązowy medal w kategorii wszechwag, przegrywając jedynie z tak renomowanymi zawodniczkami, jak Monika Biernacka i Daria Piznal. Przez kolejne dwa tygodnie zbija wagę do kategorii do 52 kg, tracąc dużo masy mięśniowej, prawie mdleje na scenie, a mimo to na Mistrzostwach Europy w Izmirze zdobywa brązowy medal, przegrywając srebrny tylko jednym punktem! Fantastyczne osiągnięcie. Jest prawdziwą fanatyczką tego sportu, trenuje z żelazną konsekwencją i doprawdy trudno przewidzieć, na co ją będzie stać w tym roku. Sądzę, że na bardzo wiele i aż boję się prorokować, na jak wiele, aby nie pomylić się in minus.Kolejną kulturystką, która może nas w tym roku zaskoczyć, jest Agnieszka Ryk. Być może jej kariera nie rozwija się tak dynamicznie, abyśmy czuli się oczarowani, ale Agnieszka robi swoje. Proszę zwrócić uwagę, że z różnych względów dopiero na jesieni ubiegłego roku zainaugurowała starty w poważnych imprezach. Od razu rzuciła się na głębokie wody, zaczynając od Mistrzostw Świata Kobiet. Samo jej wejście do reprezentacji już świadczy o tym, że zyskała uznanie w oczach trenera kadry. Przygotowała bardzo dobrą formę i w niesłychanie silnej obsadzie 16 zawodniczek wywalczyła 6 miejsce. A kogo pozostawiła w pokonanym polu? Dwukrotną mistrzynię świata, Natalię Proskuriakową i medalistkę Mistrzostw Europy, Ludmiłę Tubolcewą. To świadczy o jej wielkich możliwościach. A koniec sezonu przyniósł jej miły sukces w konkursie Promil Cup w Pradze. Trochę przeszkadza jej problem wyboru kategorii wagowej, ale sądzę, że powinna najpierw maksymalnie wykorzystać swoje możliwości w wadze do 57 kg. Przy odrobinie szczęścia może sprawić nie lada niespodziankę na najbliższych Mistrzostwach Europy Kobiet. Prawdziwa młoda wilczyca.Albo Kasia Woś. Przez 2003 rok przeszła jak burza. Zaledwie po kilku miesiącach treningów została brązową medalistką Mistrzostw Europy Juniorek. Z jesiennych Mistrzostw Świata Juniorek wróciła już ze srebrnym medalem, przegrywając w finale jednym punktem ze złotą medalistką, Michaelą Kohutovą. Sądzę, że gdyby Kasia nadal była juniorką, bez problemu zdobyłaby w tym roku tytuł mistrzyni świata. Niestety, przechodzi do seniorek. Najprawdopodobniej będzie zmieniała kategorię wagową na ciężką, ale jestem pewien, że za rok lub dwa znowuo niej usłyszymy. Pozostaje jeszcze Ewa Horobińska, która także zainaugurowała starty w roku ubiegłym. Jest to utalentowana kulturystka, o ładnych proporcjach sylwetki i jeśli solidnie będzie trenowała, to również może wysoko awansować.Pozostając przy pięknych i zgrabnych kobietach, zobaczmy, co słychać w fitness gimnastycznym. Tutaj w 2003 r szalała na scenie młodziutka, 16-letnia Ewelina Barej. Jeszcze na jesieni 2002 roku była niczym nie wyróżniającą się, wystraszoną dziewczynką. Ale już na wiosnę 2003 roku wielu kibiców przecierało oczy ze zdumienia, oglądając jej debiutancki występ na Mistrzostwach Polski Seniorek. Co prawda, zdobyła na nich „tylko” brązowy medal, ale za to już miesiąc później, na pierwszych Mistrzostwach Europy Juniorek zdobyła srebrny medal w rywalizacji z ośmioma najlepszymi fitneskami kontynentu. Na jesieni prezentuje wspaniały program dowolny, prawdziwe arcydzieło fitnesowego kunsztu. Wygrywa rundę programów na swoich pierwszych Mistrzostwach Świata Juniorek i chociaż niewykształcona jeszcze w pełni sylwetka uniemożliwiła jej zdobycie medalu, jej postępy są oszałamiające. Każdym następnym startem może nas wszystkich zaskoczyć, a Mistrzostwa Europy Juniorek w Kazimierzu Biskupim powinny być kolejnym krokiem milowym w jej karierze.Patrząc w rozgwieżdżone, mroźne, zimowe niebo, nie mogę dostrzec jakichś innych gwiazd w fitnesowej konstelacji, chyba że przejdziemy do fitness sylwetkowego. Tutaj coraz mocniejszym blaskiem zaczyna świecić nowa gwiazda, Kasia Kozakiewicz. Przez pewien czas próbowała swoich sił w kulturystyce, jednak problemy ze zwiększaniem masy mięśniowej nie rokowały wielkich nadziei. Aż ktoś wpadł na pomysł, aby przeszła do fitness sylwetkowego i okazało się, że to, co było jej problemem w kulturystyce, stało się zaletą w fitness. Na jesieni 2003 roku miała tylko jedną szansę pokazania się na scenie – na Pucharze Polski w Ostrowii Mazowieckiej i wykorzystała ją optymalnie. Zaprezentowała się wręcz rewelacyjnie, zdecydowanie pokonując szóstą zawodniczkę mistrzostw świata Czeszkę – Michaelę Spickovą. Jak będzie dalej? Eksplozja sukcesów? Niewykluczone.Wreszcie czas na najmasywniejsze wilki. Zostawmy w spokoju juniorów, gdyż nasze asy atutowe, które tak wspaniale zaprezentowały się na jesieni, zdobywając dwa pierwsze miejsca w kat. do 75 kg na Mistrzostwach Świata, przechodzą do grona seniorów. Rafałowi Górce pozostaje jeszcze udział w Mistrzostwach Europy Juniorów i wszystko wskazuje na to, że jeżeli nie pojawi się jakiś prawdziwy, nowy geniusz umięśnienia, to Rafał powinien walczyć o złoto, A inni? Może wreszcie pełnię swoich możliwości zaprezentuje Dominik Hałas, może błyśnie formą Paweł Mrozowski.Nie będziemy analizować szans doświadczonych zawodników, którzy mają już na swoim koncie medale mistrzostw Europy i świata. Ich problemem jest to, jaki medal przywiozą z kolejnych mistrzostw, a tego nie da się przewidzieć. Niestety, w naszej męskiej kulturystyce wytworzyła się obecnie taka sytuacja, że mamy całkiem niemałe grono wspaniałych zawodników klasy międzynarodowej i słabe ich bezpośrednie zaplecze. Jest kilku zawodników, którzy szykują się do wielkiego skoku, jak drzemiący wulkan do następnego wybuchu, ale czy uda im się tego dokonać w tym roku? Tutaj trudno być prorokiem.W lżejszych kategoriach ciekawie zapowiadają się dalsze starty Mirosława Pupka. Proporcjonalna sylwetka i ładne zarysy umięśnienia predysponują tego zawodnika do odnoszenia sukcesów i wszystko wskazuje na to, że przełomem dla niego może być rok bieżący. W roku ubiegłym przygasła nieco gwiazda Sławomira Daczkowskiego. Jego pojawienie się na kulturystycznych scenach w 2002 roku było jak „wejście smoka”. Zabrakło debiutu międzynarodowego, może więc dojdzie do niego w tym sezonie. Dużo wyjaśni się na pierwszym, lutowym zgrupowaniu kadry narodowej w Zakopanem.W kategorii średniej mamy dwóc
h bardzo obiecujących zawodników. Piotr Małachowski poczynił obiecujące postępy w 2003 roku i jeśli utrzyma to tempo, to może awansować nawet do reprezentacji. Jednak nieco skomplikowały mu się sprawy osobiste i być może będzie musiał na jakiś czas nawet zawiesić starty. Jego rywal i rówieśnik, Jarosław Makowiecki, także ma wszelkie szanse na to, aby wypłynąć na szerokie wody i „porządzić” na szczycie. W ubiegłym roku był brązowym medalistą Mistrzostw Polski, teraz będzie mógł powalczyć nawet o złoto. Plastycznie ukształtowane i coraz lepsze jakościowo mięśnie powinny być jego najmocniejszym atutem. W nowo wprowadzonej wadze do 87,5 kg może dojść do udanego debiutu międzynarodowego. Z niecierpliwością czekam, kiedy Jakub Potocki połączy ostrą jak brzytwa rzeźbę mięśni z większą ich masą. Złoty medal na poprzednich Mistrzostwach Polski w kategorii do 87,5 kg oraz wysokie, 4 miejsce w open mówią same za siebie. Teraz czas na debiut międzynarodowy.W kategorii do 95 kg duże nadzieje wiążemy z Michałem Krakowskim. Bardzo udany był dla niego rok 2002, ale rok później coś „przedobrzył” w przygotowaniach i nie wykorzystał swoich ogromnych możliwości. Oby tym razem trafił z formą, a wtedy będzie groźnym rywalem nawet dla najlepszych. Sądzę, że dużą sensacją tego sezonu może okazać się inny zawodnik tej kategorii, który do jesieni 2003 roku niczym specjalnym się nie wyróżniał. Aż tu niespodziewanie pojawił się na Pucharze Polski w Ostrowii w wielkiej formie. Maciej Jaśkiewicz nie wygrał jeszcze z naszymi medalistami Mistrzostw Europy, ale, mówiąc szczerze, niewiele im ustępował, a po kolejnych 6 miesiącach treningów, może im niczym nie ustępować. Dojrzałe, twarde jak skała mięśnie i elegancja sceniczna mogą zaprowadzić go bardzo wysoko. To byłby autentyczny czarny koń.Pozostaje nam jeszcze kategoria superciężka. Wydaje mi się, że ten rok będzie należał do Radosława Słodkiewicza. Pewne finałowe miejsca na dwóch ostatnich Mistrzostwach Europy i konsekwentne treningi powinny go wreszcie zaprowadzić na podium kontynentalnego czempionatu, pod warunkiem, że przy masie około 105 kg zaprezentuje mistrzowską definicję i separację, czym zwykle pogrążał przeciwników. Na krajowym podwórku nie widać tu jakichś nadciągających rewelacji. Jest w odwodzie kilku utalentowanych zawodników, którzy jednak startują w kratkę i dość rzadko, co utrudnia przewidywania. Może czarnym koniem będzie Remigiusz Łopatowski, a może Bartosz Guran? Obaj mają przyciągające oko sylwetki i mozolnie rozbudowują muskulaturę. Czy już będą gotowi do walki ze znanymi mistrzami? Czas pokaże.Jacek Zdebel

Komentarze: