Mr. Olympia 2010 Jay Cutler po raz czwarty

Przewidywania większości obserwatorów po półfinałach prawie idealnie się sprawdziły: nikt nie zdołał zdetronizować ubiegłorocznego mistrza i w ten sposób Jay Cutler wywalczył swój czwarty tytuł Mr. Olympia.

A rywali miał bardzo wymagających i w wysokiej formie. To była bardzo emocjonująca, zacięta rywalizacja. Naprawdę było na co popatrzeć.
Ponieważ wyniki półfinałów były tajne, można było jedynie spekulować, a napięcie na widowni sięgało zenitu. Część ekspertów do końca dawała szanse na zwycięstwo Philowi Heath’owi, ale jak zajrzymy w protokół wyników, nie zdołał on poważniej zagrozić „Żelaznemu Mike’owi” w żadnej z obu rund. Pod tym względem, finał nie przyniósł przesunięć względem półfinału. Sędziowie mieli zdecydowanie wyrobione zdanie, a zawodnicy nie popełnili żadnych błędów i przytrzymali wysoką formę do sobotnich finałów.
Trzecie miejsce Brancha Warrena też nie jest zaskoczeniem. Co prawda nie udało mu się utrzymać drugiej pozycji z roku ubiegłego, ale był w świetnej formie.
Dexter Jackosn też „obsunął” się o jedno miejsce, ale on nie był w życiowej formie i coraz trudniej mu ją przygotować.
A dalej dwa miejsca „niemieckie”: Wolf i Rockel rywalizowali o nie zacięcie i ostatecznie Wolf uplasował się na 5 pozycji, a Rockel – na szóstej. On zebrał bardzo dobre opinie i robi widoczne postępy.
Tuż za finałem, na 7 pozycji, widnieje Kai Greene, a za nim Victor Martinez. Obaj byli uważani za potencjalnych finalistów, ale obaj nieco nie trafili z formą.
Ostanie miejsca w pierwszej dziesiątce okupują Freeman i Yamagishi, o jedno niżej niż rok temu, a to za sprawą Wolfa, który awansował z dalekiego miejsca do finału.
Największe wrażenie robi skok Heath’a z piątego miejsca na drugie. To wspaniałe i jakże trudne do zrealizowania osiągnięcie. Wielkim awansem jest też wejście Dennisa Wolfa do finału (5 miejsce), po ubiegłorocznej wpadce (poza piętnastką), ale to jest po prostu jego powrót do czołówki, w której już był. Największym wydarzeniem „in minus” jest wypadnięcie Kaia Greene’a poza finał: z 4 miejsca w roku ubiegłym na siódme. Okazuje się, że takie „wpadki” zdarzają się nawet najlepszym. Jeśli chodzi o pierwszą dziesiątkę, to wypadł z niej tylko El Moussawi, który w tym roku nie startował. Czołówka trzyma się więc mocno. Na dalszych miejscach trzech zawodników, którzy budzą szacunek świetnym przygotowaniem na tegoroczny turniej: kończący karierę Dennis James, nie młody już, najsilniejszy kulturysta świata, Johnnie Jackson i będący w życiowej formie Marcus Haley.
Na końcu klasyfikacji znajdują się: przereklamowany Roelly Winklaar, „olimpijski” debiutant Edd Nunn i całkiem dobrze prezentujący się Jewgienij Miszin. A dalej to już zamykająca stawkę grupa niesklasyfikowanych pięciu zawodników, z Robertem Piotrkowiczem na czele. Głównie debiutanci, którzy płacą swoje „frycowe”. Robert niewiele może sobie zarzucić. Był w wysokiej formie, dobrze przygotowany. Pozostaje mu tylko dalej rozwijać umięśnienie i doskonalić swoją sylwetkę, aby w roku przyszłym był w stanie powalczyć o wyższe lokaty. I startować na różnych zawodowych konkursach tak często, jak się da. Przez zajmowanie wysokich miejsc na tych turniejach, zawodnik wyrabia sobie „markę”, staje się znany wśród sędziów i działaczy, a także jest obecny w mediach. Tworzy swój wizerunek, co potem procentuje na wiele sposobów. Inna opcja: wrócić na amatorstwo i zdobywać medale oraz… niezłe nagrody. Na najbliższym turnieju „Imperium Fitness” w Moskwie na zwycięzcę czeka 10 000 USD. Aby tyle wygrać na Olympii, trzeba wejść do pierwszej dziesiątki!
A teraz czeka nas kilka miesięcy przerwy, aż do prestiżowego Arnold Classic na początku marca 2011.

Phil (z lewej) i Jay czekają na ostateczny werdykt. Phil jest już zadowolony – nawet jak nie wygra, odniósł sukces: awansował o trzy miejsca w hierarchii. Z Jay’em jest inaczej: on może utracić tytuł, co nigdy przyjemne nie jest.

Już wiadomo, że Jay wygrał. Wpadają sobie w objęcia, pomimo tego, że jeden z nich (Heath) stracił właśnie 100 000 dolarów, zajmując drugie, a nie pierwsze miejsce. Niektórych amatorów nie stać na takie zachowanie, nawet wtedy, gdy nie ma żadnych nagród finansowych.

Napięcie rośnie: Branch Warren wyczytany na 3 miejscu.

Branch z czekiem i sponsorami.

Dexter Jackson z czekiem za 4 miejsce.

Dennis Wolf z nagrodami za 5 miejsce.

Ronny Rockel z nagrodami za 6 miejsce.

Dexter Jackson i Jay Cutler (z prawej) w dogrywce.

Phil Heath (z lewej) i Branch Warren.

Phil Heath (z lewej) i Dexter Jackson.

Branch Warren (z lewej) i Dennis Wolf.

Branch Warren (z lewej) i Phil Heath.

Phil Heath (z lewej) i Branch Warren.

Phil Heath (z lewej) i Branch Warren.

Jay Cutler.

Phil Heath (z lewej) i Dexter Jackson.

Komentarze: