MR. OLYMPIA: Kategoria 212

W kategorii lekkiej, do 96 kg, sensacji nie było. Na pierwszych miejscach dwaj doświadczeni zawodnicy: James „Flex” Lewis oraz David Henry, chociaż trzeba przyznać, że na Brytyjczyka Lewisa niezbyt wielu ekspertów stawiało jako na zwycięzcę. Upatrywano go m. in. wśród takich zawodników jak Tricky Jackson czy Jose Raymond. Ale oni spadli dalej, gdyż przed nich wskoczył były mistrz świata IFBB, Brazylijczyk Eduardo Correa.

2012 OLYMPIA, LAS VEGAS, USA
ZAWODOWI KULTURYŚCI – kat. 212 (96 kg)

Zawodnik Kraj Suma
1 James Lewis W. Brytania 5
2 David Henry USA 10
3 Eduardo Correa Brazylia 15
4 Jose Raymond USA 19
5 Al Auguste Haiti 25
6 Tricky Jackson USA 30
7 Gaetano Cisternino USA 35
8 Curtis Bryant USA 40
9 Fernando Noronha Brazylia 45
10 Angel Vargas Meksyk 54
11 Lukas Osladil Czechy 58
12 Derik Farnsworth USA 58
13 Jamal El-Madawy Kuwejt 60
14 Lyndon Belgrave Barbados 65
15 Raul Carrasco Hiszpania 74
16 Petr Vanis Czechy 80

Zdjecia:

Główni bohaterowie kategorii 212 (od lewej): Flex Lewis, David Henry, Eduardo Correa. Zachwyca przepiękna sylwetka Henry’ego.

A teraz w pozach (od lewej): Flex Lewis, David Henry, Eduardo Correa. Lewis ma najmasywniejsze i najgłębiej poseparowane nogi, ale mniejsze mięśnie najszersze. Ramiona – dla Correi, najszersze i talia – dla Henry’ego, ale znowu uda ma najsłabsze.

Trochę inne zestawienie (od lewej): Jose Raymond, Flex Lewis, David Henry. Górna połowa ciała z pewnością nie dla Lewisa, ale jego nogi dominują zdecydowanie.

I w pozie tyłem (od lewej): Jose Raymond, Flex Lewis, David Henry. Chyba idealne dopracowanie tyłu uda, pośladków oraz łydki przesądziło o zwycięstwie Lewisa.

A teraz mistrzowie z bliska: James „Flex” Lewis (1 miejsce).

2 miejsce: David Henry – tutaj przypiął uda i od razu inaczej wygląda, ale w porównaniach jakoś o tym zapominał.

3 miejsce: Eduardo Correa – już jako amator słynął z niesamowitych tricepsów.

Medal zawisł nieruchomo w ręku hostessy, czek czeka na właściciela. Kto nim będzie? Chwila ogromnego napięcia.

Lewis długo „oswajał się” ze zwycięstwem. Wszyscy tak stali i przyglądali się…

…aż wreszcie jeden z rywali postanowił mu pomóc.

Za co został serdecznie wyściskany.

Aż wreszcie Lewis spostrzegł, że prezes Pro League Jim Manion też chce mu złożyć gratulacje.

Piękne dziewczyny stały obok, ale on wziął się całowanie medalu.

Czemu taka posępna mina? Czyżby już martwił się tym, że za rok będzie musiał tego tytułu bronić? A więc do zobaczenia za rok! On już nie musi brać udziału w kwalifikacjach.

Komentarze: