Rozmowa z Pawłem Delągiem

Czy uprawia Pan kulturystykę, a jeżeli tak, to od kiedy i jakie były tego początki?Nie byłem oryginalny, wszystko zaczęło się od piłki nożnej. Moje początki to gra w Cracovii. Później była lekkoatletyka, a konkretnie przygotowania do dziesięcioboju i tak to się zaczęło. W programie owych przygotowań miałem sporo ćwiczeń siłowych i nie ukrywam – odpowiadały mi one najbardziej.Mając piętnaście lat przerzuciłem się na siatkówkę, ale z treningów siłowych nie zrezygnowałem. Nie były to wprawdzie treningi typowe na rozwój samych mięśni, tylko klasyczna ogólnorozwojówka.Treningi stricte kulturystyczne zaczęły się na drugim roku szkoły teatralnej i tak z przerwami zostało do dziś.Jaka Pana zdaniem jest dzisiejsza kulturystyka?W kulturystyce wiele się zmieniło. Obecnie ćwiczy się inaczej, na innym sprzęcie i w zupełnie innym towarzystwie. Jest się na kim wzorować, z kim porozmawiać i na kogo popatrzeć. Są wyczynowcy, biznesmeni, aktorzy…Dziś kulturystyka to również sposób na spędzanie wolnego czasu, to kultura ciała i ducha w pełnej krasie.Czy treningi kulturystyczne to dla Pana hobby, czy też potrzeba wynikająca z zawodu aktora?Myślę, że jest to bardziej potrzeba, bo tak naprawdę nie przepadam za przerzucaniem ciężarów dla samego przerzucania, musi coś z tego wynikać.A wynika?O, na pewno tak. Jak sądzę, każdemu z nas czegoś brakuje. Nie wspominając o pewnych niedoskonałościach w sylwetce, mnie na przykład brakuje głównie systematyczności i cierpliwości. A ćwicząc kulturystykę, można przecież to i owo poprawić, a także „podciągnąć się” w systematyczności i cierpliwości.Zostaje jeszcze ciężka praca. Tę część kulturystyki też wysoko sobie cenię, ale łatwiej mi o niej mówić po, niż przed treningiem.Jak wyglądają Pańskie treningi?Niestety, jak już wspomniałem, najgorzej u mnie z systematycznością. Jest to „urok” mojego charakteru i zawodu aktorskiego. Bywa, że trenuję w miarę regularnie przez kilka miesięcy, aby potem – z przyczyn czysto zawodowych – mieć krótsza, a nawet całkiem długą przerwę.Jakie jest Pana ulubione ćwiczenie?Wyciskanie sztangi, w rożnych zresztą układach.Czy ustawia Pan swoje treningi na rozwój całej muskulatury, czy też preferuje Pan określone grupy mięśni?Staram się pracować w miarę równomiernie nad wszystkimi mięśniami, nie wiem tylko, czy mi to w pełni wychodzi. Rażą mnie wszelkie niedoskonałości, w tym także w sylwetce, tym bardziej muszę uważać, aby takie nie powstawały u mnie. Nie przeczę, że przeszkadzają mi w tym przerwy w treningach, ale takie jest życie.Jakie są Pana bliższe i dalsze plany treningowe?Przez kilka najbliższych miesięcy zamierzam zintensyfikować swoje treningi, gdyż są przede mną role, w których należy mieć sylwetkę może nie kulturysty, ale co najmniej doskonałego sportowca. A dalsze? Tego aktor tak do końca nigdy nie wie.Jakie inne dyscypliny Pan uprawia?Jest tego trochę. Zawsze starałem się być aktywny fizycznie i ta aktywność sprawiała mi i sprawia nadal wiele przyjemności. Chętnie gram w piłkę nożną – o czym już była mowa, doskonalę grę w tenisa, nie stronię od siatkówki, jeżdżę konno – trochę z przeszkodami, biegam, pływam, nurkuję.Jaka jest Pana dieta?W mojej diecie jest mało mięsa, jeżeli już to kurczaki. Dominują głównie sery, warzywa, owoce, no i ryby. Czasami uzupełniam to odżywkami, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że przy dużej aktywności fizycznej powinienem to robić.Czy Pana zdaniem od kulturystyki można się uzależnić?Jeżeli ćwiczący przerwie treningi i widzi, że jego mięśnie wiotczeją, to czym prędzej biegnie do klubu, aby je dalej ćwiczyć. Nie widzę w tym uzależnienia. Niemniej nie znam tego środowiska tak dalece, abym mógł w tym względzie wydawać osądy.Jaka jest Pana zdaniem największa zaleta kulturystyki?Jest to sport, który można uprawiać w każdym wieku. I co ciekawe, każdemu może on dawać wiele dobrego, wszakże pod warunkiem, że ćwiczy się w granicach rozsądku.Do jakiego stopnia zamierza Pan poprawić swoją muskulaturę?Może Pana zaskoczę, ale nie podobają mi się sylwetki zbyt umięśnione. Dużo większe na mnie wrażenie robią np. koszykarze czy sprinterzy i do takiej sylwetki dążę. W niczym, a zwłaszcza w muskulaturze, nie toleruję przesady. Wszystko musi mieć swoje granice.Co Pan sądzi o kulturystkach?Akceptuję raczej fitnesski. A jeżeli o kulturystki chodzi, to tylko te, które traktują kulturystykę rekreacyjnie. Dziewczyny zgrabne, a przy tym trochę umięśnione są bardziej pociągające. Patrząc na zdjęcia kulturystek wyczynowych, nie znajduję w nich niczego pociągającego, a wręcz niczego kobiecego. Jestem zwolennikiem pełnej harmonii ciała, zwłaszcza kobiecego i to co prezentuje Cindy Crawford zupełnie mi wystarcza.Dziękuję za rozmowę.rozmawiał Sylweriusz Łysiak

Komentarze: