Piotrkowicz wygrywa zawody PRO w Hiszpanii

„No wreszcie się postarał!” – tak skomentowała sukces taty jego siedmioletnia córka Ola, która już w tak młodym wieku znalazła się w centrum wielkich wydarzeń sportowych i próbuje coś z tego zrozumieć.

W hiszpańskim śródziemnomorskim kurorcie Santa Susanna doszło do historycznego mementu w polskiej kulturystyce: Robert Piotrkowicz – jako pierwszy Polak – wygrał zawodowy turniej kulturystyczny IFBB ! Nikomu przedtem taka sztuka się nie udała, no ale też nigdy nie mieliśmy zawodowych kulturystów tej klasy. Co więcej, tym zwycięstwem Robert wywalczył sobie awans do turnieju Mr. Olympia 2013 w Las Vegas. A w związku ze zmianą zasad kwalifikacji na Olympię, o ten awans jest w tym roku niesłychanie trudno. Robert jest dziewiątym zawodnikiem, który się zakwalifikował, a trzecim, który dokonał tej sztuki w boju, gdyż pierwszych sześciu to czołówka poprzedniej Olympii. Przed nim na Mr. Olympia 2013 awans na turniejach wywalczyli tylko Cedric McMillan i Brandon Curry. Robert jest też drugim nie-Amerykaninem, po Niemcu Dennisie Wolfie, który ma już olimpijską przepustkę.

Po tym zwycięstwie Robert powiedział – „Udało mi się wygrać, bo były to zawody autentycznie sędziowane przez dziewięciu niezależnych sędziów spoza Ameryki. Sędziowie amerykańscy z góry stawiają swoich zawodników na pierwszych miejscach, niezależnie od ich formy, tłumacząc to ich „cudowną” genetyką. Tak było na poprzednim turnieju Arnold Classic Brazil tydzień temu w Rio de Janeiro, gdzie na pierwszych pięciu miejscach znaleźli się sami Amerykanie, a dopiero potem umiejscowiono całą „resztę świata” (Robert był tam szósty – przyp. red.). Jeśli będzie więcej konkursów w Europie, z autentycznym sędziowaniem, to warto startować.”

Zapytałem też Roberta, czy nie zamierza wrócić na amatorstwo, gdyż kiedyś się nad tym zastanawiał. „Teraz, gdy wygrałem pierwszy zawodowy turniej, to nie jest dobry moment na zastanawianie się o powrocie do statusu amatora. Ale cały czas tego nie wykluczam. Jeszcze niedawno nie zależało mi specjalnie na tym, aby jechać na Olympię. Po tym, co tu się stało, jednak pojadę, chociaż wiem, że wejście do pierwszej dziesiątki będzie prawie niemożliwe. Szczególnie w świetle tego, co powiedziałem wcześniej o sędziowaniu. Amerykańscy sędziowie, nie potrafiąc lub nie chcąc podawać rzeczowych, konkretnych argumentów, wszystko ukrywają pod rozciągniętym do nieskończoności terminem „genetyka”, który stał się dla nich jedynym, nieuchwytnym i niesprecyzowanym kryterium sędziowania.”

Czy widzisz jeszcze u siebie jakieś możliwości poprawy klasy lub formy sportowej?
„Wiem, że Pan uważa, iż niewiele już da się poprawić w mojej sylwetce, ja jednak jeszcze widzę pewne możliwości rozwoju tu i tam (śmiech). Będę nad tym konsekwentnie pracował.”
A jakie są Twoje dalsze plany sportowe? „Teraz trochę odpocznę po dość intensywnej serii wiosennych startów. A potem przygotuję się na Nordic Pro Championships 30 sierpnia w Lahti, traktując to jako końcowy etap przygotowań i sprawdzian przed występem na Olympii 27 września.”

Tyle uszczęśliwiony Robert, u boku którego stoi równie szczęśliwa żona Joanna.
A Roberta przygoda z kulturystyką zaczęła się 1 lipca 2002, kiedy to 2 tygodnie po ślubie, razem z żoną, zapisali się do klubu kulturystycznego i zaczęli treningi. Przedtem Robert zdobył akademickie mistrzostwo Polski w trójboju siłowym w wadze do 100 kg, bijąc wszystkie rekordy, a po 2000 r trenował karate. Jest wiec nie tylko wspaniale umięśnionym , ale bardzo silnym i ogólnie wysportowanym człowiekiem. Pomysłodawca „polskiej szkoły kulturystyki”, redaktor Stanisław Zakrzewski, cieszyłby się z takiego polskiego mistrza.

Nasze gratulacje składamy nie tylko Robertowi, ale i jego wspanialej żonie Joannie, która wspiera go od tych pierwszych kontaktów z „żelaznym sportem”, prawie zawsze jest przy nim na zawodach i pomaga w przygotowaniach. To ich wspólny sukces!

A teraz kilka słów o rywalach. Baito Abbaspour z Iranu to kolejny były dwukrotny amatorski mistrz świata IFBB (2003 i 2008). Reprezentuje wysoką klasę, jest masywnie umięśniony i jak ma ostrą definicję, to jest bardzo wymagającym rywalem. Toney Freeman nie był w wysokiej formie i oceniono go prawidłowo. Michael Kefalianos: jego forma rośnie z zawodów na zawody i tu była już wysoka. Bardzo ostra definicja zapewniła mu wysokie miejsce, a bez niej nie może na to liczyć.

Daniel Toth staje się coraz lepszy i z czasem będzie groźnym rywalem. Ronny Rockel chyba ma już najlepsze lata za sobą, bo od dłuższego czasu wypada słabiej i nie widać u niego nijakiej poprawy. Alfonso Del Rio był faworytem Hiszpanów i nadzieją na wysokie miejsce. Jest wielki, ale tej masie musi nadać kulturystyczną jakość i szczegóły, a z tym wszyscy Hiszpanie mają problemy.

I wielki nieobecny, bardzo popularny w Barcelonie Francisco Paco Bautista. Po fatalnej porażce w Brazylii (ostatnie, 13 miejsce), nie chciał wystartować w Santa Susanna, chociaż jego hiszpańscy fani bardzo na to liczyli.

MR. EUROPE PRO 2013, SANTA SUSANNA, HISZPANIA
ZAWODOWI KULTURYŚCI
Zawodnik Kraj R1 R2 Suma
1 Robert Piotrkowicz Polska 9 8 17
2 Baito Abbaspour Iran 11 13 24
3 Toney Freeman USA 15 14 29
4 Michael Kefalianos Australia 18 19 37
5 Daniel Toth Węgry 28 25 53
6 Ronny Rockel Niemcy 27 26 53
7 Alfonso Del Rio Hiszpania 36
8 Jeff Long USA 41
9 Darren Ball W. Brytania 42
10 Jaime Atienza Hiszpania 49
11 Zaher Moukahal Liban 58
12 Manuel Manchado Hiszpania 60
13 Angel Higueras Hiszpania 60
14 Carlos Asencio Hiszpania 69
15 Vicente Santamaria Hiszpania 75
16 Varinder Singh Indie 79

Zdjęcia:

Po raz pierwszy na zawodowym turnieju ręce Roberta uniesione w górę w geście zwycięstwa. Od lewej: Baito Abbaspour (2 miejsce); wiceprezydent IFBB na Europę Albert Busek, Robert Piotrkowicz, prezydent IFBB dr Rafael Santonja, Toney Freeman (3 miejsce).

Abbaspour i Piotrkowicz pozują dla fotoreporterów. Freeman nie zniósł po dżentelmeńsku goryczy porażki i od razu zszedł ze sceny.

A to ta mała osóbka, która skomentowała zwycięstwo taty „No wreszcie się postarał!”. Robert z córką Olą.

Robert z pięknym pucharem i czekiem dla zwycięzcy na 11 000 USD.

A teraz finałowa walka na scenie (od lewej): Abbaspour, Freeman, Kefalianos, Piotrkowicz, Rockel i Toth.

W pozie na najszersze (od lewej): Abbaspour, Freeman, Kefalianos, Piotrkowicz, Rockel i Toth.

W pozie tyłem (od lewej): Abbaspour, Freeman, Kefalianos, Piotrkowicz, Rockel i Toth.

I w pozie prawdy (od lewej): Abbaspour, Freeman, Kefalianos, Piotrkowicz, Rockel i Toth. Akurat tutaj, Toth i Freeman wypadają bladziutko.

Abbaspour i Piotrkowicz w skupieniu oczekują na końcowy werdykt.

I już wiadomo: Abbaspour na 2 miejscu, a do Roberta chyba jeszcze nie dotarło, że został zwycięzcą.

Ale teraz pojawił się już uśmiech na jego twarzy. Jest pierwszym polskim zwycięzcą zawodowego turnieju kulturystycznego.

Robert w pozie na najszersze: rzeczywiście są szerokie i pięknie ukształtowane.

Bardzo niski poziom tkani tłuszczowej, ostra definicja i mnóstwo szczegółów.

2 miejsce: Abbaspour – niski, pękaty i z dobrą definicją.

3 miejsce: Freeman – wysoki, masywny, bez łydek i z zaćmioną definicją (brzuch, uda).

4 miejsce: Kefalianos – niziutki, drobniutki, ale głęboko odtłuszczony i poseparowany.

5 miejsce: Toth – Ładnie, wszechstronnie umięśniony, coraz lepszy, ale za mało szczegółów.

6 miejsce: Rockel – zdecydowanie za bardzo otłuszczony, bez szczegółów.

Del Rio – wysoki, potężny, były trójboista, bez separacji i definicji.

Manchado – to samo co Del Rio. Czy Hiszpanie nie potrafią się dorzeźbić?

Komentarze: