Robert Piotrkowicz na Olympii 2010

Robert ma już za sobą debiut na „olimpijskich” deskach. Jest w bardzo dobrej formie startowej: odtłuszczony i odwodniony, z widocznymi szczegółami umięśnienia.

Oceniam ją na 98%. Chociaż tył uda wygląda wzorowo, można by jeszcze poseparować pośladki. Jego atuty to przede wszystkim masywne najszersze grzbietu, poseparowane uda (choć masowo mogły by być większe), świetna talia (bokiem). W tej sytuacji o jego miejscu zadecydują proporcje i ogólna harmonia sylwetki, na co wpływ ma się już niewielki. Ale tym razem Robert walczy z najlepszymi zawodnikami świata, od strony sylwetkowej – cudami genetycznymi. Życzymy mu wejścia do pierwszej piętnastki. Trzymajmy kciuki!

A teraz prześledźmy wszystkie pozy Roberta w porównaniu, do jakiego wytypowali go sędziowie.

Od lewej: Dennis James, Robert Piotrkowicz, Phil Heath, Jewgienij Miszin, Ed Nunn, Roelly Winklaar.

Ocena sylwetki w postawie przodem. Widać dwa drobne mankamenty do poprawy: Robert niepotrzebnie lekko ugina nogi w kolanach (inni tego nie robią) przez skraca sylwetkę i burzy estetykę oraz trzyma za nisko opuszczoną brodę, przez co klatka nie jest maksymalnie wypchnięta do przodu, jak u Miszina czy Nunna. Fatalnie stoi Winklaar.

Te same uwagi: przez pochylenie głowy, plecy są zaokrąglone i wiodać mniej wypukłości niż u Heatha (obok po prawej).

To minimalne pochylenie głowy zaburza wygląd górnych partii klatki. Gdyby trzymał lewą rękę tak jak Heath, pokazałby prążki na klatce. Reszta postawy – idealnie.

W tej pozie wygląda bardzo dobrze. Może warto byłoby jedną nogę trochę odstawić?

Tutaj też bardzo dobrze, jednak rywale trochę się uśmiechają. Trema?

Komentarze: