Sezon kulturystyczny zapowiada się fascynująco

Większość fanów spotów sylwetkowych oddaje się obecnie letniemu wypoczynkowi, a pogoda tego lata całkiem temu sprzyja, pamiętajmy jednak, że ci, którzy będą startować w jesiennym sezonie, wakacje musieli wykreślić z kalendarza.

Zajrzeliśmy, czasami tylko wirtualnie, na siłownie kilu wielkich mistrzów kulturystyki, którzy na jesieni zamierzają zrobić na nas, kibicach, naprawdę duże wrażenie. Są wśród nich czempioni, którzy wracają po dłuższej przerwie, albo po ciężkiej kontuzji, są tacy, którzy dopiero co zamienili status amatora na zawodowca. Zobaczmy, co u nich słychać i jak budują formę.

Zdjęcia:

Ten „nieszczęśnik” łapie już powietrze jak ryba a „kaci” jeszcze nie pozwalają mu na skończenie serii. Tymi katami są: Jay Cutler (z lewej) i Branch Warren (w środku). Cutler wraca po „wrednej” kontuzji zerwania tricepsa a Warren dopiero co wrócił po jeszcze bardziej „wrednej” kontuzji zerwania mięśnia czworogłowego ud. Wszystko wskazuje na to, że obaj spotkają się na scenie tegorocznej Olympii, pod koniec września w Las Vegas.

Siergiej Szelestow ostro trenuje, ale chyba nie będzie walczył o awans na Olympię, chociaż jeszcze może to uczynić. Póki co, nie zapisał się nawet na zawody w Finlandii, które prawie „pod nosem”, ale już wysłał zgłoszenie na po-olimijskie Sheru Classic w Indiach oraz EVL w Pradze. Zapewne zobaczymy go tez na Arnold Classic Europe. Może to i rozsądne podejście, bo wałczyć z tym tłumem dobrych Amerykanów na Olympii jest ciężko, a znowu ociężali Amerykanie nie bardzo kwapią się do wyjazdu za ocean na inne zawody. Tu można coś upolować…

Aliaksej Szabunia będzie debiutował w roli zawodowca. Jeszcze nie ogłosił, gdzie to się stanie, ale ma się stać tej jesieni. Niespodziewanie, ma dość duży wybór na swoje inauguracyjne zawody: Nordic Pro w Finlandii, Arnold Classic Europe w Madrycie i EVL Pro w Pradze. Nie musi więc wcale udawać się za ocean. To będzie niesłychanie interesujący debiut i pokaże na jakie miejsce „w szeregu” może liczyć Szabunia w walce zawodowcami.

Paweł Kirylenko bardzo ostro trenuje i chyba ma „głód” sukcesów, bo przecież naderwanie mięśnia piersiowego zmusiło go do dłuższej przerwy. On jeszcze zawodowcem nie jest, toteż planuje start na Mistrzostwach Arnolda w Madrycie, gdzie będzie chciał „upolować” Licencję Zawodowca, co wcale nie będzie takie łatwe, bo chętnych jest wielu, a w tym roiku będzie ich jeszcze więcej niż w ubiegłym.

Michaił Sidoryczew. Można powiedzieć, że wszystkim rośnie poważny konkurent. Michaił to poważny facet, który jak dotąd wygrywał we wszystkich sportach w jakich startował. A ostatnio zdobył dwa razy mistrzostwo Europy pod rząd, co ma swoją wymowę. Na zawodach ważył ostatnio 126 kg, a więc ma potencjał. Zresztą spójrzcie na to niedawno zrobione zdjęcie: ten facet nie żartuje!

Kolejny „bombardier” wielkiego kalibru wracający po operacji to Roelly Winklaar. Ten facet ma prawo mierzyć wysoko bo wygląda fantastycznie. Jak nic nie zepsuje w trakcie przygotowań przedstartowych to może „namieszać” w samej czołówce i awansować na Olympię.

Albo ten facet: Aleksander Słobodianiuk. Zdobywa coraz większe puchary i rośnie, rośnie, rośnie… Może wreszcie zacznie odnosić poważniejsze sukcesy?

Tego zawodnika specjalnie zostawiliśmy na koniec: Robert Piotrkowicz. Nowy trener, nowe koncepcje, nowe perspektywy. Ma wyraźnie przemodelować sylwetkę i to należy uznać za krok w dobrym kierunku, bo ze „starym” wyglądem sylwetki już nie mógł się wyżej przebić. Robert powalczy o awans na Olympię jadąc do Lahti na Nordic Pro Championships. Kogo tam spotka? Oto lista:

SEPTEMBER 8, LAHTI, FINLAND
2012 IFBB Pro Nordic Championships

1. Robert Piotrkowicz (Polska),
2. Ronny Rockel (Niemcy),
3. Roelly Winklaar (Holandia),
4. Baito Abbaspour (Iran),
5. Mohamed Bannout (USA),
6. Thomas Benagli (Włochy),
7. Tarek Elsetouhi (Niemcy),
8. Daniel Hill (Niemcy),
9. Timo Honkala (Finlandia),
10. Valentin Jabes (Francja),
11. Omid Parsa (Szwecja),
12. Frederic Sauvage (Francja),
13. Hidetada Yamagishi (USA),
14. Martin Kjellstrom (Szwecja),
15. Ari Kokkonen (Finlandia),
16. Mirsad Terzo (Bośnia and Herzegovina)…

Przynajmniej trzech rywali: Ronny Rockel, Roelly Winklaar i Hidetada Yamagishi wydają się bardzo trudni do pokonania. Ale to jest sport i różnie zawodnicy trafiają z formą. Trudna walka czeka Roberta także z Abbaspourem i Bannoutem, którzy robią szybkie postępy. Ale nawet jeśli Robert na Olympię nie pojedzie, nie ma tragedii. Może zarobić duże pieniądze i zyskać sławę na Sheru Classic, EVL w Pradze czy Arnold Europe w Madrycie, gdzie na pewno się pojawi. Życzymy naszemu najlepszemu kulturyście wszech czasów samych sukcesów w jesiennym sezonie!

Komentarze: