Tallin – przed finałami: nasi w dobrych nastrojach

Jest niedziela rano, po nasiadaniu. Nasi mistrzowie szykuję się powoli do występów finałowych, które zaczną się o 15:00 czasu lokalnego (14:00 w Polsce). Półfinały poszły naszym reprezentantom dobrze: aż czterech zakwalifikowało się do finałów, co nie było łatwe, zważywszy, że w poszczególnych kategoriach były co najmniej pełne półfinałowe piętnastki, a w dwóch trzeba było nawet przeprowadzić eliminacje. Do finału Pucharu Świata weszła tez nasza fitneska sylwetkowa Magdalena Krajkowska. W jej kategorii startowało 13 zawodniczek.

Ale jeszcze lepszą informacją jest to, że wszyscy nasi finaliści mają realne szanse walki o medale. Jeśli miałbym oceniać szanse, to największa na złoty medal dałbym Jurkowi Pisulskiemu. Dramatyzm tej sytuacji polega na tym, że już na lotnisku w Warszawie Jurek chciał zrezygnować z wyjazdu, mając prawie 4 kg nadwagi. Był załamany. Ale zdecydowana postawa prezesa Pawła Filleborna i trenera kadry Bogdana Szczotki sprawiły, że pojechał, a potem rozegrała się szaleńcza walka z kilogramami nadwagi, przy użyciu wszelkich dostępnych metod. Były więc środki przeczyszczające, odwadniające, bieganie po schodach i wreszcie sauna, ale… nic nie pomagało. Organizm się zablokował. I gdy już wydawało się, że nic nie da się zrobić, a od czasu ważenia w jego kategorii pozostało niewiele ponad jedną godzinę, Jurek położył się zrezygnowany na łóżku i wtedy… organizm się odblokował, woda zaczęła schodzić. Gdy wszedł na wagę, miał tylko 100 g nadwagi i było wiadomo, że to już tylko „spacerek”. Tym razem po schodach, przez 15 minut, i ponowne ważenie było już tylko formalnością.
A teraz Jurek jest w życiowej formie i jest naszym najpoważniejszym kandydatem do złotego medalu! Jednak mamy tu drugiego bardzo dobrze przygotowanego finalistę, Mateusza Kołkowskiego. Tutaj bardzo dobrze prezentuje się Turek Ersin Adakli oraz reprezentant Azerbejdżanu Andrey Lopushanskiy. To będzie wyrównana walka o medale, która może nam dać drugi krążek.

O medal będzie też walczył nasz reprezentant w kategorii do 171 cm, Damian Witkowski. Jest w formie nie gorszej niż na Pucharze Polski i na razie lepszej już mieć nie może. Wczoraj wieczorem przez dłuższy czas dopracowywane były najdrobniejsze szczegóły jego pozowania (także i pozostałych zawodników), aby wykorzystać maksymalnie wszelkie rezerwy, mogące wpłynąć na atrakcyjność prezentacji scenicznej. Damian ma jednak dwóch bardzo wymagających rywali: wicemistrza świata z ubiegłego roku, Koreańczyka Yong-In Ha, który był w wyśmienitej formie na półfinałach, oraz mistrza Europy Bułgara Konstantina Paskalewa, który nie na zbyt ostrej definicji, ale „czaruje” piękną sylwetką. I jest jeszcze nowy, brodaty Irańczyk, Amir Aliabadi, imponująco masywnie umięśniony, choć beż głębszej separacji. To będzie niesłychanie wyrównana walka i sądzę, że różnice punktowe między zawodnikami będą minimalne.

A teraz kategoria do 175 cm i Mariusz Bałaziński. Forma bez zarzutu, ale na ile to wystarczy? Rywale są bardzo mocni, szczególnie Koreańczyk Myung Sub Kim i Irańczyk Arash Fattahi, chociaż ten ostatni ma bardo małe obycie sceniczne i może stracić sporo punktów w programie dowolnym. Wymagającym rywalem jest też mieszkający i trenujący w Sztokholmie Marokańczyk Younes Laroussi. Jakiś medal powinniśmy tu mieć, chociaż jego kolor to wielka zagadka.

Nagroda szykuje się też w fitness sylwetkowym kobiet. Aktualna wicemistrzyni świata Olga Muntian jest raczej nie do ogrania, bo formę ma wysoką, ale drugie miejsce jest w jej zasięgu Magdy Krajkowskiej.

Pamiętajmy jednak, że w kulturystyce klasycznej każde wahnięcie formy z dnia na dzień może przynieść całkowite odwrócenie klasyfikacji, tak jak to było na ubiegłorocznych MŚ, kiedy to zawodnicy z miejsc 1-2 w półfinale czasami spadali na miejsca 5-6 w finale.

Prosto z Tallina: Andrzej Michalak
Zdjęcia: Dzięki uprzejmości IFBB.

Magda Krajkowska (z lewej) i Litwinka Raminta Valaitiene.

Damian Witkowski.

Mariusz Bałaziński.

Mateusz Kołkowski.

Jerzy Pisulski.

Komentarze: