Rozmowa z Pawłem Brzózką – aktualnym wicemistrzem świata w kategorii do 90 kg, o problemach towarzyszących uprawianiu profesjonalnej kulturystyki

Pamiętam, że był czas, gdy startowałeś w kategorii do 80 kg, obecnie ważysz o 20 więcej. Co z tej różnicy wagi wynika dla codziennego życia? Czujesz się teraz lepiej niż przedtem czy gorzej?. Zacznę od tego, że duża masa w jakimś stopniu utrudnia życie. Odczuwa się to już choćby przy zakupie odzieży. Samo poruszanie się też jest trudniejsze w porównaniu z kimś lekkim. Człowiek, który przybrał na wadze 20 kilogramów, chodzi tak, jakby cały czas nosił plecak i nigdy go nie zdejmował, a więc nietrudno wyobrazić sobie, jak to jest. Ja miałem to szczęście, że każdy kilogram masy mięśniowej przyrastał mi w dość długim okresie czasu, a więc była okazja do przyzwyczajenia się, dzięki czemu nie narzekam specjalnie na samopoczucie. Są jednak kulturyści, którzy z 90 kg skaczą szybko na 110 i naprawdę mają trudności z chodzeniem. Na pewno nie jest to sytuacja komfortowa, ale co zrobić, jeżeli podczas zawodów masa mięśni robi na sędziach największe wrażenie?Czy łatwiej było Ci utrzymać limit 80 kg, aby go nie przekraczać, czy też limit 100 kg, aby nie tracić wagi?. Setka sprawia mi znacznie więcej trudności. Wydaje mi się, że osiemdziesiątka jest moją naturalną wagą. Aby utrzymać setkę, muszę jeść, jeść i jeszcze raz jeść, za czym akurat wcale nie przepadam. Moja żona gotowała mi więc 400 gramów ryżu, a mówiła, że jest go tylko 300. Jadłem i szło mi to coraz trudniej. Dałbym już sobie spokój z tym jedzeniem, ale nie mogę, bo mam szybką przemianę materii i opuszczenie choćby jednego posiłku sprawia, że z miejsca tracę wagę.To chyba męczące, bo musisz ciągle o tym myśleć?. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Cukrzyk musi zrobić sobie w ściśle określonym terminie zastrzyk z insuliny, a ja muszę w terminie jeść i to siedem razy dziennie. Nie jestem głodny, ale jeść muszę i koniec.Rozumiem, że ten Twój ryż, to szara rzeczywistość. A nie masz czasem ciągotek na degustację dobrej szarlotki albo sernika w czekoladzie?. Oczywiście, że mam. To rzecz naturalna, że ma się chęć na zjedzenie czegoś „ekstrawaganckiego”. Ale ma się też zakodowany system hamulcowy, aby nie ulegać podobnym słabościom. To dobry system, bo nigdy mnie nie zawiódł. Kiedyś było trudniej, dziś to już rutyna, czyli przyzwyczajenie i odpowiednie nastawienie psychiczne. Mam przed sobą cel i to on powoduje, że nigdy nie mam kłopotów z utrzymaniem formy. Postawiłem na kulturystykę, więc muszę sprostać wymaganiom, jakie ten sport stawia przede mną.Czy to znaczy, że realizujesz się stuprocentowo, bo wybrałeś akurat taki sposób na życie?. Stuprocentowo na pewno nie. Przecież widzę, że lata mijają i coś mi z życia ucieka. Kiedyś będę już zbyt stary, aby móc to coś uchwycić. Ale przecież inni ludzie korzystają z tego, czego mnie właśnie brakuje i też nie można o nich powiedzieć, że realizują się w stu procentach, bo niewykluczone, że gdyby mogli, wybraliby mój sposób na życie. Niestety, żaden wybór nie daje pełnej satysfakcji.Czy kulturysta Twojej klasy nie ma już czasu na drobne przyjemności?. Ogólnie rzecz biorąc, rezygnuję z wielu rozrywek, bo one kolidowałyby z reżimem kulturysty, ale nie przesadzajmy, znam gorsze reżimy. Nie przeczę – uroki życia pociągają, ale mam świadomość kosztów i stwierdzam, że nie na wszystko mnie stać. Całe swoje – powiedzmy – dorosłe życie, a uzbierało się już tego 16 lat, podporządkowałem jednemu celowi, czyli dążeniu do sukcesu. Udało się, bo mam, co chciałem i myślę, że jest jeszcze coś niecoś przede mną.„Jeszcze”? To chyba oczywiste! Masz dopiero 33 lata, więc cała kariera jeszcze przed Tobą!. Wcale nie jestem taki pewny. Nastawiam się już tylko na jakieś 2-3 lata intensywnego treningu pod starty wśród seniorów. Po prostu realnie oceniam własne możliwości. Nie jest przecież wykluczone, że za cztery lata zacznę przegrywać. Taka wizja mnie nie nęci. Przyjemniej jest zejść ze sceny w aureoli tego, który wygrywa. W kolejce po medale są już zawodnicy młodsi, którzy coraz lepiej się prezentują i niebawem droga do mistrzowskich tytułów stanie przed nimi otworem.Mimo wszystko nie wierzę. Kulturyści amerykańscy nie schodzą tak szybko ze sceny.. Widocznie u nas jest trochę inny klimat. Nie chciałbym powtórzyć błędu niektórych sportowców, którzy zostali mistrzami świata, a potem nie udawało im się już zdobyć medalu na mistrzostwach Polski. Moim zdaniem powinni oni zakończyć karierę w glorii chwały. Ostatecznie, facet przed czterdziestką nie bardzo może liczyć na wiele, a liczenie na mało, to nie mój styl. Publiczność uwarunkowań nie analizuje, tylko patrzy i widzi, że mistrz jest mocno do tyłu i zaczyna się dramat.Tak na oko to nie widać po Tobie, żebyś był gorszy niż na przykład pięć lat temu…. Bo jeszcze na to nie czas. Akurat mam świadomość, że jestem w najlepszej formie. Chyba od lat nie miałem takiego odczucia. To dobrze, bo to zawsze poprawia motywację do ćwiczeń, ale mimo to czuję „zmęczenie materiału”. Kiedyś traktowałem rozgrzewkę po macoszemu, dziś jest ona dla mnie bardzo ważna. Nie mogę pozwolić sobie na kontuzje, bo kto mi powie, ile będę je leczył? Dlatego dbam o wszystko, co pozwala mi je omijać. Kiedyś sam podnosiłem ciężkie sztangielki, sam je odkładałem po zakończonej serii, a teraz mówię „podajcie”. Trzeba o siebie zadbać, aby zachować zdrowie.A tak naprawdę, to jak jest z tym zdrowiem kulturysty? Jest ono, czy tylko bywa?. Nie czarujmy się! Wszyscy wiedzą, że sport wyczynowy nie jest najlepszą receptą na zdrowie, ale z drugiej strony nie wolno zapominać, że gdyby nie było Steve’a Reevesa czy Arnolda Schwarzeneggera, nie byłoby kulturystyki. Stworzyli ją nasi idole, a my staliśmy się kontynuatorami.A czy mistrzowie kulturystyki przeziębiają się? Wbrew pozorom to jest bardzo istotne pytanie, bo gorączka może o wiele bardziej wycieńczyć organizm, niż nieregularne posiłki.. Dobry kulturysta ma tę zaletę, że umie obserwować reakcje własnego organizmu. Ja chorobę czuję już wtedy, gdy ona puka do drzwi mojego domu. I dzięki temu mam sposobność likwidować ją w zarodku. Reprezentanci innych dyscyplin sportu nie obserwują własnego ciała, lecz rezultat wykonanej pracy, a więc wysokość skoku lub szybkość biegu. To za mało, aby dać odpór chorobie we właściwym momencie.Czy oprócz kulturystyki masz czas na uprawianie jakiejś innej dyscypliny sportu? Chociażby rekreacyjnie?. Owszem. W moim kręgu towarzyskim gra się w ping-ponga i w tenisa ziemnego. Z pobieganiem jest gorzej, ponieważ gdy ma się dużą masę mięśniową, odczuwa się zbyt mocne naciski na stawy kolanowe. Lepiej więc jeździć rowerem. Większość kulturystów to ludzie niezbyt zamożni, więc narty odpadają, bo sprzęt jest kosztowny. Za ostre pójście w inną dyscyplinę sportu skutkuje raczej ujemnie na wyniki w kulturystyce. Ryzyko złamania nogi czy ręki to nie jest tylko chwilowa niedyspozycja, to bardzo często gwizdek ogłaszający koniec kariery.Co więc robisz, aby unikać kontuzji?. Zamieniam wagę sztangi na liczbę powtórzeń. Jeżeli kiedyś robiłem w serii 1-2 powtórzenia, bo podnosiłem duże ciężary, to teraz robię ich 6-8. Kiedyś, gdy zaczynałem trening, robiłem serie przysiadów z ciężarem 180 kg, bo byłem akurat „świeży” i mogłem sobie na to pozwolić. Dzisiaj przysiady robię wtedy, gdy jestem już zmęczony, ale obniżam ciężar do 160 kg, starając się wykonać więcej powtórzeń. Dzięki takim zabiegom unikam kontuzji, a gdy zrobię dwa powtórzenia więcej niż zwykle, to mam świadomość, że siła moja wzrosła.A co myślisz o trójboju siłowym? Nie byłoby wygodniej uprawiać akurat to? Chyba ta dyscyplina niesie za sobą mniej napięć ni
ż kulturystyka?
. Bo ja wiem? Nigdy nie entuzjazmowałem się trójbojem. Tak naprawdę to i kulturystyka mnie nie pociągała. Trener Czerski po prostu zmusił mnie do niej. Przychodził do mojego domu, truł rodzicom, że mam predyspozycje, i w końcu zacząłem. A gdy już przyszedłem na trening, to utonąłem w morzu słów, jakimi mnie zarzucił. Muszę przyznać, że od strony psychicznego ukierunkowania zawodnika na zrobienie wyniku okazał się fenomenalny. Przy nim dźwigałem takie ciężary, do których bez niego nie potrafiłem nawet podejść. Nie bez znaczenia był też fakt, że sami rodzice ukierunkowali mnie na pewne kryteria natury estetycznej, a więc na doskonalenie sylwetki. W trójboju trzeba rozwinąć szeroką talię, aby była lepsza stabilizacja podczas podnoszenia dużych ciężarów, czyli – jest to jednak coś innego. Tak więc mimo tego, że podnosiłem duże ciężary, nie skusiłem się na zmianę dyscypliny. A poza tym mam dość drobne kości, więc łatwiej mi było w kulturystyce.Ale trójbój jest sportem wymiernym. Podniesiesz 200 kilo i nikt Ci tego wyniku nie odbierze, podczas gdy w kulturystyce oceny sędziowskie są często kwestią gustu, a nawet gustu lansowanego w konkretnym dniu, bo w innym może być inny…. To prawda. W kulturystyce oceny sędziów są anonimowe. Natomiast w innych dyscyplinach sportu, np. w gimnastyce lub łyżwiarstwie figurowym, podawane są oceny każdego z sędziów. Dzięki temu taki sędzia czuje się bardziej odpowiedzialny za ferowanie ocen niż sędzia kulturystyczny, który niczego nie ujawnia publicznie.Jaki więc pozostał Ci zasadniczy cel na te najbliższe 2-3 lata, o których wspomniałeś?. Chciałbym zdobyć mistrzostwo świata w amatorskiej kulturystyce. Czy mi się uda? Mam proporcjonalną sylwetkę, ale umięśnienie nie jest tak rozbudowane, jak by sędziowie oczekiwali. Nadzieja w tym, że ostatnio zmieniają się kryteria. Już nie są preferowane ogromne przerosty, co najlepiej świadczy o tym, iż sędziowie normalnieją. Niewykluczone, że poważny wpływ na zmianę postaw miała interwencja Pawła Filleborna, który skierował do Bena Weidera krytyczny list na temat dotychczasowych preferencji masy nad proporcjami.Na pewno taka zmiana kryteriów byłaby korzystna dla kulturystyki.. Ja też tak myślę. Chodzi przecież o to, aby społeczeństwo przychylniej oceniało kulturystykę i kulturystów. Potwornie rozbudowane umięśnienie nie robi dobrego wrażenia od strony estetyki, więc przeciętny człowiek jest raczej zdegustowany wyglądem takich przedstawicieli tego sportu. Paweł Filleborn, mimo że sam odznaczył się niebywałym umięśnieniem, patrzy na kulturystykę nowocześnie także pod kątem jej przyszłości. Ma dystans do tego sportu i to jest duża sprawa. Jeżeli sędziowie zaczną oceniać zawodnika pod kątem proporcji, a nie masy, to ludzie przestaną się wygłupiać i zadbają wreszcie o zdrowie.Jakie są najważniejsze cechy mistrza tego sportu?. Samodyscyplina i determinacja. Bez tego nie osiągnie się celu. Trzeba odsunąć wszystko inne na dalszy plan. Tak jest zresztą w każdym sporcie.Ale po drodze wpada się jednak w dołki psychiczne…. Jak to w życiu. Zniechęcenie przychodzi głównie w chwili zbliżającego się przetrenowania. Ja robię wtedy tygodniowe zabawy z ciężarami. Owszem, przychodzę na salę, lecz ćwiczę na ćwierć gwizdka. Zupełnej przerwy nie robię, bo wtedy musiałbym i tak zacząć od stopniowania ciężarów, czyli traciłbym czas na wprowadzenie się w normalny tok zajęć. Zabawa z ciężarami pozwala na jakieś zrelaksowanie się, a przy okazji załatwia problem wychodzenia z dołka psychicznego.Kogo zaliczasz do rzędu swoich idoli?. Steve Reeves, Serge Nubret, Frank Zane i Flex Wheeler. Tacy zawodnicy zawsze mieli akceptację społeczną, byli wzorami dla wielu, nawet dla tych, którzy niespecjalnie interesowali się kulturystyką. To ważne, bo dopóki nie będzie akceptacji społecznej dla tej dyscypliny, dotąd nie będzie na nią pieniędzy.Ale mimo wszystko mówi się, że kulturystyka nie jest dyscypliną wyzwalającą pokłady sprawności fizycznej.. Taka już jest natura tego sportu. Każda dyscyplina charakteryzuje się wąską specjalizacją, charakterystyczną tylko dla niej. To jest tak, jak w życiu zawodowym. Nasze społeczeństwo jest lepiej rozwinięte na poziomie ogólnym niż społeczności Zachodu. Ale na przykład hydraulik w Ameryce, uważany za fenomena w swojej dziedzinie, nie wie, gdzie na mapie leży Polska. U nas każdy ma jakieś pojęcie o różnych rzeczach, za to brakuje nam wąskich specjalizacji koniecznych do rozwoju poszczególnych gałęzi gospodarki na najwyższym poziomie. Mamy epokę preferującą wąskie specjalizacje, a kulturystyka jest jedną z nich.Dziękuję za rozmowę.rozmawiał Mirosław Prandota

Komentarze: