Witajcie wśród zawodowców

Kilku niezwykle zasłużonych amatorów zdecydowało się ostatnio na trudną decyzję i przeszło na zawodowstwo. Chodzi tym razem o zawodników z Europy, którym, jak wiadomo, nie jest łatwo nie tyle przejść, co zaistnieć w świecie zawodowego sportu, skoncentrowanego głównie w USA.

Być może, w podjęciu tej trudnej decyzji pomogło im wyraźne zwiększenie liczby zawodowych turniejów w Europie lub jej bliskim sąsiedztwie. W tegorocznym jesiennym sezonie mamy ich aż pięć:

– Nordic Pro Championshisp w Lahti
– Arnold Classic Europe w Madrycie
– EVL Pro w Pradze
– Sheru Classic w Bombaju
– British Grand Prix w Manchester

A dołączając wiosenne FIBO Pro oraz Mr. Europe, mamy siedem imprez, co już stawarza szanse poważnej rywalizacji i wygrania niemałych pieniędzy, tym bardziej, że zawody w Bombaju (pula nagród 150 000 USD), Pradze (135 000 USD), Madrycie (125 000 USD) należą do najlepiej wynagradzanych imprez IFBB (zaraz po Olympii i Arnold Classic), a i te 50 000 USD do wygrania w Manchester czy 40 000 USD na Mr. Europe Pro to i tak dwa razy więcej niż na przeciętnych turniejach amerykańskich, gdzie oferuje się równo po 20 000 USD.

A teraz zobaczmy, kto spośród świetnych amatorów dał się skusić na przejście na zawodowstwo. O „superciężkim” Białorusinie Aliakseju Szabuni już pisaliśmy. Ale inny świetny „superciężki” amator, który ostatnio „prześladował” Szabunię, sprzątając mu sprzed nosa zwycięstwa na Mistrzostwach Świata 2010 w Baku i Mistrzostwach Arnolda 2012 w Columbus, Dalibor Hajek, podąża jak cień za Szabunią i on także zdecydował się spróbować walki z zawodowcami. Zapewnie niedługo, może w Pradze, znowu staną ramię w ramię na scenie, tyle tylko, że teraz nie będą już musieli ograniczać się ze środkami wspomagającymi. Ciekawe, co z tego wyjdzie?

Ale jest kolejny, może nie aż tak bardzo utytułowany zawodnik, Rosjanin Jurij Leonow, który będzie się starał obu wyżej wspomnianym mistrzom pomieszać szyki.
Leonow za wiele w zawodach międzynarodowych IFBB nie startował, wygrywając Mistrzostwa Europy Wschodniej 2006 (przed późniejszym mistrzem Europy Romanem Duduszkinem), a tytuł wicemistrza Europy 2010 stracił na rzecz Andrzeja Kołodziejczyka, wpadając na dopingu. Teraz z badaniami antydopingowymi będzie miał święty spokój, więc jego gwiazda będzie mogła w pełni rozbłysnąć. A jak jasny będzie to blask pokażą najbliższe zawody.

A teraz trzy panie. Dwukrotna mistrzyni świata (w fitness i w kulturystyce) Czeszka Jana Stockelova wreszcie powiedziała „tak” i przekroczyła zawodowe progi. Dla porównania, piękna rosyjska gwiazda fitness sylwetkowego, mistrzyni świata Jekaterina Gamagina, która wygrała na wiosnę Puchar Europy w Madrycie i w nagrodę dostała Licencję Zawodowca, powiedziała niedawno w wywiadzie – „Tak, mam ją, leży na półce, ale jeszcze nie podjęłam decyzji, czy będę startować z zawodowcami. Na razie przygotowuję się do Mistrzostw Świata w Białymstoku, gdzie chciałabym wygrać open, bo tylko tego tytułu brakuje w mojej kolekcji.” Jak widzimy, nie są to łatwe decyzje.

Po długim namyśle, na zawodowstwo przeszła super zgrabna fitneska sylwetkowa, Włoszka Giada Simari, która wygrała Amatorską Olympię w Londynie oraz Arnold Europe w Madrycie, stając na drodze do zwycięstwa naszej Magdalenie Krajkowskiej. Ale Włoszka ma tak dobrze dotrenowane ciało, że w zawodowym wydaniu fitness sylwetkowego, które tam nazywa się „figure”, może być uznana za zbyt kulturystycznie wyglądającą. Zresztą, dyskusje na ten temat odbywały się także na zwodach amatorskich IFBB. Może więc spróbuje kategorii „women’s physique”? Zobaczymy.

Problemu z podjęciem decyzji o przejściu na zawodowstwo nie miała natomiast młoda Niemka Andrea Hertlein, która została mistrzynią świata w bikini fitness, po dyskwalifikacji Oksany Artiemowej za niedozwolone substancje w organizmie. Oby nie skończyła tak jak jej rodak, Daniel Hill, który przeszedł na zawodowstwo… po zdobyciu tytułu mistrza świata juniorów kulturystyce, a teraz „obija się” po ostatnich miejscach na zawodowych turniejach, prezentując żenującą formę. Jakoś nie mam też przekonania do klasy sportowej pani Hertlein. Zobaczymy.

Prawdziwa kawalkada gwiazd amatorskiego fitness sylwetkowego, które chcą teraz robić karierę w zawodowej odmianie tego sportu, zwanej tam „figure”, przetoczy się przez scenę Nordic Pro Championships w Lahti, 8 września br. Lista startowa obejmuje takie nazwiska jak:

– Tea Eriksen (Norwegia) – wicemistrzyni świata 2010
– Paloma Parra (Hiszpania) – mistrzyni świata weteranek 2009
– Heidi Sorsa (Finlandia) – 4 na ME 2011 (przegrała z Krajkowską)
– Kati Alander (Finlandia) – 3 na MŚ 2011
– Giada Simari – 1 na Arnold Europe 2011, wicemistrzyni świata
– Nina Sandfold Moe (Norwegia) – wicemistrzyni świata 2008 i 2009
– Natalia Lenartova (Słowacja) – mistrzyni świata 2009

Tyle sław w jednej kategorii! Ależ to będzie walka!

Zdjęcia:

Dalibor Hajek na MŚ Mężczyzn 2010 w Baku.

Jurij Leonow na Grand Prix Bajkału 2011.

Jan Stockelova na MŚ w Fitness 2007 (z lewej) oraz na MŚ w Kulturystyce (2009). Obie te imprezy wygrała.

Giada Simari na Arnold Europe 2011 w Madrycie.

Andrea Hertlein na MŚ 2011 w Nowym Sadzie.

Tea Eriksen na MŚ 2010 w Mexico City.

Kati Alander na MŚ 2011 w Nowym Sadzie.

Heidi Sorsa na MĘ 2012 w Tiumeniu.

A tak wygląda Licencja Zawodowca (Jurij Leonow).

I jej druga strona.

Komentarze: