Bokser strongmanem

Lech Rosiński (lat 25) od czternastego roku życia trenował boks w warszawskich klubach Legia, Gwara i Nokaut, gdzie właśnie w tym ostatnim pod kierunkiem trenera Zbigniewa Raubo dostał dobrą szkołę w szermierce na pięści. Stoczył w swojej niedługiej karierze bokserskiej około 30 walk w wagach lekkośredniej i średniej. Niestety rozstał się z boksem, kiedy stwierdził, że bardziej imponują mu sylwetki strongmanów, a w szczególności Mariusza Pudzianowskiego i Jarosława Dymka.

Zatelefonował do Jarosława Dymka i po prostu zapytał, jak zostać strongmanem. W odpowiedzi usłyszał, że na początek powinien nabrać odpowiedniej masy i mięśni poprzez ćwiczenia kulturystyczne i został skierowany do trenera Mirosława Łukasiuka w warszawskim Herkulesie. Kilka miesięcy temu rozpoczął intensywne treningi ze sztangą. Wyniki siłowe w takich ćwiczeniach jak przysiady, martwy ciąg, czy wyciskanie na ławce szybko poszły w górę. Problemem jest przybranie na wadze, bo przy wzroście 181 cm waga przyszłego strongmana na dziś wynosi 89 kg. Stosując specjalną dietę przybiera na wadze, ale jeszcze daleko mu do kategorii 105 kg, a taka obowiązuje na zawodach. Wierzy jednak w to co robi i na pewno po jakimś czasie usłyszymy o nim, kiedy wystartuje w swojej wymarzonej konkurencji.

Fot. Jan Rozmarynowski

Komentarze: