w2

W miniony weekend czołowi strongman świata udali się nad brzegi Pacyfiku, do najbardziej na wschód wysuniętego skrawka Rosji, lezącego u zbiegu granic Chin i Korei Północnej Władywostoku. Lekkie zachmurzenie i +170C sprzyjało siłaczom. Do tego, dopingowało ich 5000 widzów.

 
W 10-osobowej grupie strongmanów nie zabrakło naszego mistrza Krzysztofa Radzikowskiego. Ale też pojawili się inni wielcy gracze, jak Zydrunas Savickas, Mike Burke czy Thor Bjornsson. Nas pasjonuje pojedynek Radzikowskiego z Ervinem Katoną o przodownictwo w rocznym Rankingu SCL. Katona też udał się do Władywostoku, ale wypadł niespodziewanie słabo, zajmując ostatnie 10 miejsce z 12 punktami na koncie. Czyżby nie wytrzymywał kondycyjnie trudów cotygodniowych startów?

Czołowe miejsca zajęli trzej wypoczęci zawodnicy, którzy nie startowali przez miesiąc, od czasu finałów World Strongest Man. Savickas cały czas pozostaje nie do ogrania, umiejętnie „ciułając” punkty z poszczególnych konkurencji. We Władywostoku było ich 6:

  • Rekord świata padł już w pierwszej konkurencji – przerzucaniu ciężaru nad poprzeczką. Dotychczasowy należał do Koklajewa, który z powodu kontuzji ograniczył się do roli spikera prowadzącego turniej przez mikrofon: uzyskane w 2010 r 5,81 m. najpierw podniesiono poprzeczkę na 5,82 m, które zaliczyli Burke i Björnsson. Potem na placu boju pozostał już tylko Björnsson, zaliczając 5,90 m, a potem przełamując barierę 6,00 m.
  • Nosidła 400 kg, wyścig na 25 m: łeb w łeb walczą Savickas i Łysenko, ale wygrywa ten ostatni, uzyskując 12,48 s (Savickas kończy z czasem 12,59 s).
  • Wyciskanie sztangielki 100 kg lub 120 kg (do wyboru). Tym razem gwiazdami są Burke i Radzikowski. Obaj wykonują po 5 powtórzeń z ciężarem 120 kg.
  • Martwy ciąg z samochodem (360 kg) na ilość powtórzeń w ciągu 1 minuty: Tym razem króluje Savickas, wykonując aż 18 powtórzeń (3,3 sekundy na jedno powtórzenie!). Radzikowski ustępuje mu minimalnie, robiąc 15 powtórzeń.
  • Waga płaczu (trzymanie ciężaru 30 kg na wyciągniętych do przodu ramionach). Walka o pierwsze miejsce między Burke (55,25 s) a Savickasem (46,80 s).
  • Załadunek 4 beczek po 80 kg z dobiegnięciem na dystansie 10 m. Najszybszy jest Burke (25,28 s) przed Bjornssonem (26,29 s).

Wyniki końcowe:

1.    Zydrunas Savickas (Litwa)    51,0 pkt.
2.    Mike Burke (USA)    47,5 pkt.
3.    Hafthor Björnsson (Islandia)    43,5 pkt.
4.    Krzysztof Radzikowski (Polska)    40,5 pkt.
5.    Aleksander Łysenko (Rosja)    38,0 pkt.
6.    Didzis Zarinis (Łotwa)    24,0 pkt.
7.    Anti Mourujärvi (Finlandia)    24,0 pkt.
8.    Lauri Nämi (Estonia)    22,5 pkt.
9.    Władimir Kaliniczenko (Rosja)    17,0 pkt.
10.    Ervin Katona (Serbia)     12,0 pkt.

Po tych zawodach Radzikowski zwiększył swoją przewagę nad Katoną o dalsze 9 punktów, do 19 punktów. Oto aktualna klaryfikacja:
1.    Krzysztof Radzikowski – Polska     151
2.    Ervin Katona – Serbia    132
3.    Hafthor Bjornson – Islandia     86
4.    Dainis Zageris – Łotwa    81
5.    Lauri Nami – Estonia     65
6.    Vytautas Lalas – Litwa    58
7.    Meelis Peil – Estonia    51
8.    Zydrunas Savickas – Litwa    50
9.    Martin Wildauer – Austria    48
10.    Antti Mourujärvi – Finlandia    39

Spadek formy Katony zmniejsza jego szanse w walce z Radzikowskim. Inni są dość daleko, ale… nie lekceważyłbym Savickasa. W tej chwili jest na 8 pozycji (nie startował w pierwszej połowie roku), jednak gdy wygra kolejnych 6 turniejów, zdobędzie 150 punktów, mając w sumie 200 punktów. Radzikowski musiałby więc uzbierać dalsze 50 punktów, aby nie dać się wyprzedzić. Wydaje się to absolutnie do zrobienia, gdyż wystarczyłoby zajmować jedynie 5 miejsca, a nasz mistrz potrafi plasować się wyżej.
w1                 Krzysztof Radzikowski w seledynowej koszulce lidera rankingu SCL.
w2                                     Mike Burke walczy ze 120-kilogramową sztangielką.
w3Ekipa rosyjska: leciwy Władimir Kaliniczenko (z lewej) i wschodząca gwiazda Aleksander Łysenko.
w4                  Takim odważnikiem zawodnicy rzucali na jak największą wysokość.
w5                                  Rekordzista w martwym ciągu Zydrunas Savickas.

Komentarze: