Wczoraj na Stadionie Narodowym odbył się Super Finał Ligi Footballu Amerykańskiego pomiędzy Warsaw Eagles a Giants Wrocław. Warszawiacy musieli zaakceptować wyższość drużyny z Wrocławia, która po prostu grała lepiej. CrossFit także się pojawił, jednak został przyćmiony i niestety nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem.

 

Mecz zaczął się po 16. Od 13 trwał piknik, gdzie wystawiały się różne firmy, zarówno restauracyjne, marek samochodowych oraz firma produkująca sprzęt do CrossFitu. Opiekę nad tym „mini boxem” sprawowali Bartek Macek i Aleksander Pawłowski.

Kiedy dotarłem na miejsce byłem zawiedziony. Zawiedziony tym, że praktycznie nikt nie interesował się sprzętem, ani nawet obecnością jednych z najlepszych trenerów w Polsce. Przez ponad godzinę zauważyłem tylko małe dziecko, które przyszło się pobawić na drążku. Dlaczego? Być może CrossFit wciąż jest sportem niszowym znanym tylko bardziej zaawansowanym sportowcom. Gdyby świadomość fizyczna dotycząca CrossFitu była większa to z pewnością wiele ludzi chciałoby czerpać wiedzę od Aleksandra i Bartka, a to była świetna okazja.

Rozmawiając z Aleksandrem doszliśmy do wniosku, że warto byłoby utworzyć sekcję CrossFit dla dzieci, jednak to nie taka prosta sprawa, szczególnie gdy różnica wiekowa w grupie jest dość duża. Dzieci rozwijają się bardzo szybko, więc nawet rok różnicy może wymagać zmiany treningu.Aleksander zauważył także pewną ciekawą rzecz, i chcę się nią z Wami podzielić, że wielokrotnie widuje rodziców przychodzących na trening z dziećmi, jednak to nie dzieci a rodzice trenują. Pociechy najczęściej czekają na swoich rodziców patrząc w nowego smartfona nie aktywując przy tym żadnym mięśni oprócz mięśni dłoni. Zadziwiające, że role się odwróciły i teraz to osoby starsze częściej trenują niż ich dzieci.

Co prawda, ten „mini box” postawiony być w mało atrakcyjnym miejscu, na samym dole stadionu. Mało widoczne miejsce, do tego usytuowane na pochyłym terenie, gdzie ciężko było wykonywać jakiekolwiek WODy. Jak by na to nie patrzeć i czego by nie mówić to jednak jest to mały krok w przód dla CrossFitu w Polsce i być może producentów sprzętu.

A poniżej, znajdziecie kilka zdjęć, które zrobiłem na płycie boiska podczas meczu Warsaw Eagles vs. Giants Wrocław.

Moim zdaniem football amerykański jest dość nudnym sportem. Z całym szacunkiem do fanów i zawodników, którzy wkładają w to wiele sił, to jednak jest w tym zbyt mało akcji. Rzadko zdarzają się szarże skrzydłem, gdzie zawodnik sam spektakularnie zdobywa punkty bądź jardy. Większość akcji opiera się na przesunięciu linii i kilka jardów, a to oznacza ciągłe zatrzymywanie i wznawianie rozgrywki.

Sama otoczka zawodów jest ciekawa, jak w Stanach. Wielka fiesta rodzinna z całodziennym kibicowaniem, jedzeniem i piciem, jednak wciąż zainteresowanie Footballem Amerykańskim jest zbyt małe, aby stało się to medialnym sukcesem.

Liczę, że za kilka lat to CrossFit będzie rozgrywany na Stadionie Narodowym jako główna atrakcja.

 

Źródło: CROSSFITOWIEC BLOG

Komentarze: