Zanim przejdziemy do stołu, na którym stoi talerz wypełniony kolagenem, spróbujmy zorientować się w temacie od strony fizjologicznej. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że kolagen (substancja klejorodna) jest elementem tkanki łącznej. Tych elementów jest wiele, jednak kolagen odgrywa tam specyficzną rolę jako substancja międzykomórkowa o strukturze włóknistej będąca głównym składnikiem podporowym tkanki łącznej.

Jako substancja podporowa, czyli wszędobylska, ma swoje miejsce również we wszystkich narządach wewnętrznych, a także w kościach. W mięśniu sercowym zajmuje 40% tkanki, w wątrobie 60%, a w oczach aż 90 procent.

Dobrze jest mieć mocny kolagen, bo wtedy wszystkie części organizmu współgrają ze sobą, a dzięki temu nie dochodzi do zaburzeń funkcji życiowych. Często ludzie zastanawiają się, skąd wzięło się takie czy inne niedomaganie, którego wcześniej nie było, a sprawa bywa prosta: kolagen.

Co dzieje się, gdy tkanka kolagenowa słabnie? Otóż dzieje się to samo, co z podmokłymi słupami podtrzymującymi pomost nad jeziorem. Słupy rozmiękają, nie są w stanie dłużej podtrzymać zbitej z desek platformy i przewracają się pociągając za sobą część pomostu. Przenosząc tamto doświadczenie na ciało ludzkie możemy przywołać dwa klasyczne przypadki, jakich czasem ktoś doznaje: przepuklina i żylaki. Przepuklina raczej nie powstaje, gdy kolagen jest mocny i sprężysty, bo wtedy ma właściwości podtrzymujące to wszystko, co wspiera. Podobnie da się uzasadnić powstawanie żylaków, pomijając oczywiście różne inne przyczyny, ale problem ten najbardziej dotyka stawów, które z upływem lat tracą swoją sprężystość z racji ubytków kolagenowych, a przecież to kolagen jest warunkiem zasadniczym (obok kwasu hialuronowego) do wytwarzania tkanki chrzęstnej.

Ciąg dalszy w „KiF Sport” nr 11/2016

Komentarze: