Jemy głównie, aby utrzymać nasze funkcje życiowe, jednak czasem nasz głód to sposób na problemy emocjonalne bądź stres. Jak dostrzeć różnicę i jak bronić się przed niepotrzebnymi napadami głodu?

Głód z nudy

Możemy to zaobserwować bardzo często, zarówno w pracy jak i w domu. Jeśli zaczynamy się nudzić obniża się poziom dopaminy – neuroprzekaźnika odpowiadającego za dobre samopoczucie. Wtedy automatycznie sięgamy po coś do zjedzenia, najczęściej coś kalorycznego, co podwyższy poziom hormonu. Im częstsze pobudzanie dopaminy metodą podjadania, tym większa szansa na rozregulowanie jej wydzielania  „uzależnienie” się od jedzenia. Jedzenie słodyczy jest w pewien sposób podobne do zażywania kokainy, która tak samo pobudza układ dopaminergiczny wpływając na działanie „przekaźnika przyjemności”.

Metodą, aby się bronić przed tym automatyzmem jest stworzenie zwyczaju, który będzie hamował nas przed tym. Czym to będzie, to zależy od Waszej kreatywności.

warsztaty

Głód ze stresu

To silny aktywator głodu, przed którym ciężko jest nam się obronić. Stres podnosi poziom silnego hormonu – kortyzolu, który prowadzi do zachwiania równowagi cukru we krwi. Jeśli taki proces utrzymuje się zbyt długo dochodzi do usuwanie cukru i magazynowania go w postaci tkanki tłuszczowej. To z kolei prowadzi bardzo często do wahań nastroju.

W tym momencie dochodzi do silnej potrzeby zjedzenia czegoś, co zarówno ustabilizuje cukier jak i poprawi nasze samopoczucie. Najczęściej sięgamy wtedy po wysokokaloryczne produkty z dużą ilością cukru. To zamknięte koło.

Sposobem jest spożywanie regularnych posiłków z dużą zawartością białka, witaminy C oraz witaminy B oraz zdrowych tłuszczów. To spowoduje, że nadnercza (wydzielające adrenalinę i noradrenalinę oraz kontrolujące poziom cukru) będą funkcjonować poprawnie, a zarządzanie stresem stanie się łatwiejsze.

Głód emocjonalny

Gdy jesteśmy smutni, a nawet bardzo radośni to częściej decydujemy się, aby sięgnąć po przekąskę. Bardzo często podświadomie zarządzamy swoimi emocjami poprzez jedzenie, czyli dostarczanie odpowiednich składników, które mogą np. poprawić nasz humor. Dzieje się tak dzięki podwyższaniu serotoniny – hormonu szczęścia, którego wydzielanie zwiększa się po zjedzeniu produktów z dużą zawartością cukru, a  nawet dużej ilości węglowodanów złożonych.

Jednak to dość niebezpieczna droga, gdyż łatwo się od tego „uzależnić”. Poczucie radości jest pożądane, zatem jeśli odczujemy, że pokarm poprawia nasz humor możemy po niego sięgać częściej.

Aby się przed tym uchronić musimy odpowiednio dobierać produkt, które spożywamy, przede wszystkim w naszej diecie muszą znaleźć się warzywa, białko i zdrowe tłuszcze, które przede wszystkim będą utrzymywać poziom hormonów na stabilnym poziomie.

 

Komentarze: