Komórki systemu odpornościowego to najpewniejsza broń w walce z rakiem. Możemy je zaktywizować, pobudzić ich energię, zwielokrotnić skuteczność działania, ale – na skutek błędnych decyzji  – możemy również stłumić tę skuteczność.

Komórki odpornościowe trzeba pielęgnować i utrzymywać w ciągłej „gotowości bojowej”. Jednak wbrew pozorom, nie wymaga to szczególnego wysiłku. Należy tylko przestrzegać zdrowej diety, oddychać w miarę czystym powietrzem i utrzymywać sprawne ciało.

Komórki układu odpornościowego, jeżeli tylko są wystarczająco sprawne i prawidłowo odżywione, mogą przedostać się do miejsca uszkodzenia tkanki, mogą też zaatakować agresorów w każdym miejscu organizmu. Uszkodzony fragment tkanki zostaje zregenerowany, zaopatrzony w nowe naczynia krwionośne, którymi dochodzi krew, składniki odżywcze i tlen.

Toksyny regularnie dawkowane

Już sto pięćdziesiąt lat temu naukowcy zwrócili uwagę na fakt, że rak tworzy się w miejscach wielokrotnie drażnionych, co z kolei powoduje chroniczne stany zapalne w miejscach podrażnienia. Najprostszym przykładem jest rak płuc wywodzący się z niewinnej, zdawałoby się „choróbki” – bronchitu, wywołanego licznymi toksynami w dymie papierosowym. Utrzymujący się długo bronchit sprawia, że komórki rakowe namierzają miejsce, do którego mogą zawitać, gdy poczują, że miejsce zapalne jest już mocno osłabione, a mechanizm naprawy tkanek nie daje sobie z nimi rady, ponieważ po każdej naprawie do tegoż miejsca naprawy dostaje się nowa porcja dymu, psując odnowioną konstrukcję.

W ostatnich latach naukowcom amerykańskim z Uniwersytetu San Diego udało się wykryć „zapalnik” w komórce rakowej, czyli czynnik, który wyposaża te komórki w cechę „nieśmiertelności”. Zapalnik określono symbolem NF-kappaB i zgodnie stwierdzono, że zablokowanie jego produkcji powoduje utratę cech „nieśmiertelności” w komórce.
W rezultacie cały przemysł farmaceutyczny nastawia się obecnie na poszukiwanie inhibitorów (środków hamujących rozwój) „zapalnika”.

 

Odcięcie źródeł zaopatrzenia

Dr David Sercan-Schreiber, autor książki „Antyrak – nowy styl życia” przytoczył ciekawy argument dla zrozumienia istoty panoszenia się raka. Przypomniał mianowicie strategię zastosowaną przez marszałka Żukowa pod Stalingradem w 1942 roku. Przeważające siły niemieckie lada chwila miały odnieść zwycięstwo nad słabo uzbrojoną armią rosyjską. Wtedy to Żukow wpadł na pomysł, żeby jego żołnierze zaatakowali tyły armii niemieckiej, gdzie mieściło się całe zaopatrzenie dla wojska. W ciągu kilku dni na polu bitwy doszło do generalnej zmiany sytuacji. Głodni i zmarznięci żołnierze niemieccy stracili siły do walki i musieli się poddać.

Ta „wojskowa teoria” odcięcia agresora od zaopatrzenia i dzięki temu pozbawienia go sił żywotnych stała się popularna najpierw w kręgach entuzjastów, a potem nawet w środowiskach niedowiarków. Rak jest zaopatrywany w środki odżywcze przez liczne naczynia krwionośne, które sam sobie wytworzył. Im więcej naczyń, tym gorzej, bo dzięki nim komórki mogą rozprzestrzeniać się po całym ciele, tworząc tzw. przerzuty.

W roku 1994 udało się wykryć białko hamujące rozwój naczyń krwionośnych w embrionach kurczaków – angiostatynę (greckie słowo angeion – naczynie). Niebawem okazało się, że atakuje ona rosnące szybko naczynia krwionośne u myszy, ale nie atakuje zdrowych komórek ciała, w przeciwieństwie do tradycyjnych metod leczenia, jak chemioterapia i radioterapia., czyli działa bez skutków ubocznych.

Niestety, rezultaty stosowania angiostatyny u ludzi nie są tak regularne jak w doświadczeniach na myszach. Wprawdzie zdarzają się „cudowne wyleczenia”, ale nadal czekamy wszyscy na „cudowny środek leczniczy”. Odkrycie, o którym mowa, przyczyniło się jednak do zrozumienia genezy raka, a także do opracowania skutecznych metod naturalnych.

Od roku 2003 do dziś w angielskich i amerykańskich skryptach naukowych opublikowano wyniki szeregu prac badawczych, które podkreślają wręcz zwycięską rolę diety w konfrontacji z rakiem. W roku 2006 w Nowym Jorku autorzy R. Beliveau i D. Gingras wydali książkę „Foods that fight cancer” (Pokarmy, które zwalczają raka). Inni badacze podkreślają rolę dietetycznych kwasów tłuszczowych w tym zakresie, jeszcze inni – rolę zielonej herbaty. Każdy z tych środków wzmacnia komórki systemu odpornościowego. Jeżeli zatem dbamy o formę tych komórek likwidując szybko stany zapalne, przestrzegając dietę, uprawiając ćwiczenia fizyczne i nie poddając się stresowi, to nasza dbałość doprowadza do wzmocnienia „siły oporu”.

 

Siła kwasów tłuszczowych

Pytam czasami znajomych, czy jedzą ryby albo przynajmniej kwasy Omega-3 w kapsułkach. Większość z nich nie ma pojęcia o konieczności korzystania z takich składników diety, co świadczy o tym, że edukacja zdrowotna w naszym kraju stoi na fatalnym poziomie.

Muszę wyjaśnić ten problem szczegółowo, być może ktoś zdoła zapamiętać to na dłużej.

Otóż kwasy omeha-3 i omega-6 zawarte w naszych organizmach pochodzą wyłącznie ze spożywanej żywności. Ich ilość i proporcje zależą od tego, co spożywamy. Krowy hodowane na łąkach zawierają cenne kwasy omega-3, mleko pochodzące od nich również, bo trawa napełniona jest kwasami omega-3. Natomiast zwierzęta hodowane „postojowo” na zatłoczonych fermach karmione są kukurydzą, soją i pszenicą, które w ogóle nie zawierają kwasów omega-3, przepełnione są natomiast kwasami omega-6.

Oba rodzaje kwasów nieustannie ze sobą współzawodniczą o kontrolę nad funkcjami organizmu. Kwasy omega-6 pomagają gromadzić tłuszcz, przyczyniają się do przewlekłości procesów zapalnych, krzepnięcia krwi, stymulują powstawanie komórek tłuszczowych i nowotworowych.

Jaja hodowane na kukurydzy zawierają 20 razy więcej kwasów omega-6 niż jaja od kur chodzących swobodnie w gospodarstwie wiejskim. Kłopot życia codziennego pod kątem profilaktyki zdrowotnej polega na tym, że kwasy omega-6 mamy dosłownie „pod ręką” w zwyczajowej diecie, podczas gdy omega-3 musimy sobie „zorganizować” i stale pamiętać o ich używaniu, bo to one zwalczają nasze stany zapalne, a tym samym chronią nas przed rakiem.

Oto trzy rodzaje czynników, których należy unikać lub przynajmniej ograniczać:

1. Nadmiar cukru i produktów z białej mąki (wysoki indeks glikemiczny – IG), bo produkty te powodują gwałtowny skok insuliny oraz IGF (insulinopodobnego czynnika wzrostu), co z kolei stymuluje procesy zapalne i rozrost komórek

2. Nadmierne spożycie kwasów omega-6 w margarynie (jedzmy masło!), olejach roślinnych, tłuszczach trans, a także – nabiału pochodzącego z produkcji masowej

3. Kontakt z toksycznymi zanieczyszczeniami środowiskowymi – roczna produkcja syntetycznych związków chemicznych (m.in. pestycydów) wzrosła z miliona ton w roku 1930 do dwustu milionów ton obecnie; w zasadzie nie powinno się nawet jeść jabłek ze skórką, która wchłania najwięcej toksyn.

 

System obronny

We wzroście „czegokolwiek” na naszej planecie niebagatelne znaczenie mają nawozy. Niektóre rodzaje pożywienia są właśnie rodzajem nawozów dla guzów, inne natomiast  mają właściwości odcinające dla nich dopływ składników odżywczych, jeszcze inne zawierają składniki w stu procentach antyrakowe.

 

Zielona herbata

To klasyczna odtrutka. Uruchamia w wątrobie mechanizmy, które przyspieszają eliminację rakotwórczych toksyn. W laboratorium medycyny nuklearnej w Montrealu wyizolowano pewną katechinę z zielonej herbaty należącą do najsilniejszych czynników hamujących powstawanie nowych naczyń krwionośnych zasilających komórki rakowe.

Użyto jej w konfrontacji ze szczepami komórek nowotworowych. Rezultat: katechina ta znacznie zwalnia postępy białaczki, raka piersi, prostaty, nerki, skóry i jamy ustnej.

Według naukowców z Harvardu, gdy zielona herbata łączy się z soją, skutek korzystny jest jeszcze bardziej znaczący. Obie te rośliny powstrzymują proces raka prostaty i raka piersi.

 

Kurkuma

Ogranicza wzrost wielu rodzajów raka. Ogranicza wzrost naczyń krwionośnych raka, na skutek czego komórki rakowe ulegają obumarciu.

Kurkuma jest przedmiotem zainteresowania uczonych ze Wschodu od 2 tysięcy lat. Z doświadczenia tych lat wynika, że do wchłaniania kurkuminu, składnika zasadniczego kurkumy, niezbędna jest papryka, która poprawia wchłanianie o 2 tysiące razy. Okazuje się, że najbardziej złośliwe odmiany nowotworu stają się bardziej podatne na chemioterapię, jeżeli jednocześnie podaje się pacjentowi kurkumę.

 

Drobne owoce

Chodzi o truskawki, maliny, wiśnie, żurawiny. Zawierają tak zwany kwas elagowy, który odtruwa komórki, zapobiegając przekształceniu się karcenogenów środowiskowych (czynników rakotwórczych) w substancje toksyczne i pobudza ich usuwanie. Dzięki temu organizm unika mutacji genetycznych zagrażających życiu.

Wiśnie ułatwiają usuwanie estrogenu pochodzącego z chemikaliów, których nie brakuje w środowisku, a jagody zawierają antocjanidynę, która potrafi zmusić komórki rakowe do unicestwienia się.

 

Warzywa

Składnik o nazwie apigenina występuje  obficie w pietruszce i selerze. Jego działanie osłabia proces tworzenia nowych naczyń krwionośnych potrzebnych guzowi do rozwoju. Efekt następuje już  po podaniu nawet niewielkich dawek.

Imbir ogranicza powstawanie nowych naczyń krwionośnych, a napar z niego pozwala pozbyć się nudności po chemioterapii.

Kapusta w różnych odmianach nie pozwala komórkom zarodkowym nowotworów przekształcać się w złośliwe. Jednak nie należy jej gotować, trzeba dusić krótko pod przykryciem lub smażyć na oliwie.

Wszystkie owoce i warzywa o jasnym zabarwieniu zawierają witaminę A i likopen, który to związek znany jest jako skuteczny bloker dla raka, a jednocześnie stymulant układu immunologicznego.

 

Czerwone wino

Ale tylko jeden kieliszek dziennie, gdyż większa ilość może doprowadzić do rozwoju raka. Wino (tylko czerwone!) zawiera resweratrol, który chroni komórki przed starzeniem, a tym samym czyni je zdolnymi do walki. Szczególnie polecane jest wino Pinot Nor tłoczone w Burgundii, które ma największą ilość resweratrolu.

Stosowanie wielu składników antyrakowych wspólnie ma większą siłę działania i jest najbardziej skuteczne w walce z rakiem.

 

Stres jako hamulec immunologiczny

Stres powoduje wyzwalanie hormonów aktywujących „systemy alarmowe”, takie jak reakcja zapalna, która, niestety, sprzyja rozwojowi guza. Ten sam stres spowalnia wszystkie funkcje korzystne dla walki o przeżycie. Organizm dostaje się pod panowanie noradrenaliny i kortyzolu, na skutek czego przyspieszone zostaje bicie serca, podnosi się ciśnienie krwi i zaznacza się gotowość na wysiłek. Komórki obronne, które w innych warunkach atakują sprawcę zaburzeń dziejących się w organizmie, teraz, pod wpływem stresu stają się bezbronne. Oznacza to, że komórki układu odpornościowego są szczególnie wrażliwe na poczucie bezradności, które je wręcz unieruchamia.

Utrata wiary we własne możliwości, a więc czynnik psychologiczny, powoduje, że biologiczny układ odpornościowy ulega załamaniu. Kiedy człowiek poddaje się, układ immunologiczny czyni to samo.

A z drugiej strony – odnalezienie w sobie woli życia często stanowi punkt zwrotny w przebiegu choroby. Panowanie nad sytuacją stresową można osiągnąć najczęściej za pomocą koncentracji umysłu i skupieniu się na oddechu. Od powodzenia w tym ćwiczeniu zależy stopień wpływu stresu na organizm. Ten wpływ może być mniej lub bardziej ograniczony. Im bardziej, tym skuteczniej następuje stymulacja naturalnych mechanizmów obronnych człowieka.

Oddychanie jest autonomiczną funkcją organizmu, a zatem nie ma problemu z poddaniem go naszej woli. Celem takich „manewrów” jest osiągnięcie spokoju wewnętrznego, unieszkodliwienie uczucia strachu, co z kolei pobudzi organizm do homeostazy (równowagi metabolicznej), a następnie do mobilizacji sił obronnych.

 

Ruch jako czynnik skutecznej obrony

Ciało zostało stworzone do aktywności. Jeżeli stres uczynił je nieaktywne, ograniczone zostają w nim funkcje życiowe, co w rezultacie powoduje, że ciało staje się łupem agresora, w tym wypadku raka. Konieczne staje się uaktywnienie pacjenta.

Istnieje wiele mechanizmów, które powodują, że ćwiczenia fizyczne poprawiają funkcjonowanie organizmu. Przede wszystkim zmniejsza się zapas tkanki tłuszczowej, która jest magazynem karcenogennych toksyn w organizmie. Każde ograniczenie rozmiaru tkanki tłuszczowej to dobry krok w kierunku detoksykacji ciała.

Ćwiczenia modyfikują gospodarkę hormonalną, ograniczają poziom cukru we krwi, wydzielanie insuliny i IGF, czynników potęgujących stany zapalne oraz wzrost guza. Pacjent ćwiczący  może liczyć na to, że ćwiczenia oddziałają bezpośrednio na cytokiny odpowiedzialne za stany zapalne, obniżając ich poziom we krwi.

Dzięki ćwiczeniom pacjent ma szanse utrzymać kontakt z ciałem i jego energią. Każdy wysiłek  ma szanse zniwelowania jakiegoś wycinka toksyczności, poprawić działanie lekarstw i wypracowania sobie dodatkowej dawki nowej energii. Umacnianie pragnienia życia nie jest wtedy czymś ulotnym, ale gromadzeniem mocy przeciwko agresorowi. Zdrowieją najczęściej ci, u których siła osobowości wzięła górę nad siłą zagrożenia. Bo tak naprawdę największym zagrożeniem w trudnej sytuacji życiowej jest bierność.

Autor: Michał Warecki
Literatura: Beliveau R., Gingras D., Greek tea – prevention and treatment of cancer by nutraceuticals, „Lancet” 2004,
Beliveau R. Gingras D., Foods that fight cancer, N York 2006
Servan-Schreiber D., Antyrak, nowy styl życia, Warszawa 2008

Komentarze: